Diagnostyka i leczenie guzów śledziony i ektopii moczowodów
Diagnostyka i leczenie guzów śledziony i ektopii moczowodów
Opis zrzutki
Cześć! Z tej strony Marta i Mariusz. od sześciu lat tworzymy dom tymczasowy dla różnej maści psów ze schronisk, fundacji i stowarzyszeń, czasami też samemu wyprowadzaliśmy i znajdywaliśmy domy psiakom. Bierzemy pod opiekę zwierzęta stare, chore, lękowe, niewidome, z różnymi rokowaniami. Czasami koniec tymczasu to eutanazja, czasami adopcja, niektóre odchodzą same. Ratowanie tych biednych dusz, stawianie na nogi i pokazanie, że człowiekowi można zaufać to nasza pasja, misja życiowa i wielka satysfakcja. Nasze życie kręci się wokół psów. Jesteśmy również rodzicami wspaniałego, lecz niepełnosprawnego synka Wiktora.
Był taki okres, 4 lata bez zwierząt który wyniszczył nas psychicznie i sponiewierał do cna. Bez zwierząt nasz dom nie był pełny. Nie było w nim tyle radości i szczęścia ile powinno być, kiedy równa się ono z kłakami w każdym posiłku i merdaniem ogona na przywitanie!
Dziś jednak przychodzimy z prośbą o pomoc dla własnego psiaka.
Haldir nie jest tylko psem. Nasze psy są pełnoprawnymi członkami naszej rodziny. Haldir to ten, który zawsze jest obok. Ten, który patrzy w oczy, jakby rozumiał wszystko. Ten, który czuje więcej, niż potrafimy powiedzieć. Nasz cień. Nasze serce. Nasz ukochany 5,5 letni wypłosz – mix charta, około 30 kg czystej wrażliwości, miłości i oddania.
Adoptowany w lipcu 2022 roku, a wycieczka po niego było aż do Gdyni... jest psem mocno lękowym z fobiami. Jego adopcja okazała się ogromnym wyzwaniem. I wiecie co? Nie żałujemy ani sekundy! Jest wspaniałym kompanem, a kompana się rozumie i wspiera. Oczywiście dla niego zrobimy wszystko, jesteśmy w domu cały czas, praktycznie nigdy nigdzie nie wyjeżdżamy, chcemy, żeby czuł się komfortowo i nie stresował się. Szukamy też aktualnie mieszkania na parterze, nie tylko ze
względu na niepełnosprawnego syna ale również biorąc pod uwagę przyszłe problemy z Haldirowym kręgosłupem.
Od dłuższego czasu coś było nie tak. Problemy z oddawaniem moczu, niepokojące objawy – przełom roku spędziliśmy na diagnozowaniu i wizytach. Wyszły zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie, śrut w łopatce, problemy z odcinkiem szyjnym. Jeździliśmy do neurologów, Haldir przeszedł wielotygodniowe leczenie zapalenia nerwów obwodowych. Niestety, mimo leczenia objawy nie ustąpiły.
Dopiero dalsza diagnostyka zaczęła ujawniać prawdę. Dzięki nowej fizjoterapeutce Haldira ponowiliśmy badania krwi oraz zrobiliśmy nowe USG.
Podczas USG jamy brzusznej (wykonywanego pod znieczuleniem ze względu na stres) wykryto:
– 2 guzy na śledzionie, jeden z podpięciem do układu krwionośnego – co daje podejrzenie naczyniakomięsaka (bardzo agresywnego nowotworu),
–ektopię moczowodu lub moczowodów - wadę wrodzoną – ze względu na umiejscowienie jest ryzyko pęknięcia błony surowiczej i rozlania moczu.
To oznacza, że Haldira czeka poważna diagnostyka oraz operacja lub operacje, gdyż najbezpieczniej tych dwóch operacji nie robić jednocześnie.
Najbliższe kroki to:
– ponowne USG u najlepszego specjalisty w okolicy (300zł), aby ocenić jak szybko zwiększają się guzy i przyjrzeć się lepiej położeniu moczowodów
– tomografia komputerowa z kontrastem (ok. 1400 zł), aby dokładnie ocenić zmiany – podczas TK trzeba wstrzymać oddech psa na 120 sekund, więc najprawdopodobniej przed nim trzeba będzie jeszcze kolejną wizytę u kardiologa (ok 300 zł)
Po potwierdzeniu problemów w TK planujemy:
– splenektomię (usunięcie śledziony) i badanie histopatologiczne jej zmian – ok. 2500 zł,
– operację korekty moczowodów – od 3500 nawet do 5000 zł w zależności od tego jak skomplikowany jest układ i co trzeba zrobić.
To ogromne koszty, ale nie poddamy się! Robimy wszystko, co możemy, ale skala wydatków nas przerasta. Na przełomie roku nasze psy miały problemy, wszystkie zaoszczędzone środki wydaliśmy na leczenie Haldira neurologicznie, diagnostykę kardiologiczną Irmy (17.06 czeka ją kolejny holter) oraz badania i rehabilitację świeżo uratowanego ze strasznych warunków od swojego oprawcy Reseta.
Dlatego prosimy o pomoc.
Każda złotówka przybliża nas do diagnozy, leczenia i – mamy nadzieję – dalszego życia Haldira bez bólu i problemów.
Haldir nie powie, że boli. Nie zapłacze. On po prostu patrzy... i ufa, że mu pomożemy. A my naprawdę chcemy zrobić wszystko!
Jeśli możesz – pomóż.
Jeśli nie możesz wpłacić – udostępnij.
Bo jak zostawić kogoś, kto jest zawsze przy Tobie?
Dziękujemy z całego serca za każdą okazaną pomoc, udostepnienie, słowa wsparcia!
❤️ Rodzice Haldirka
Zeza, Koka i Tutka trzymają kciuki!
Powodzenia Kochani !!! Duzo siły, cierpliwosci ! ❤️❤️❤️🐕🐕🐕