Opis zrzutki

Mam na imię Elżbieta. Na wstępie pragnę serdecznie podziękować wszystkim osobom, które mi pomogły i pomagają wciąż zmagać się z chorobą, to dzięki Wam mam szansę na normalniejsze życie, 

Z zawodu jestem nauczycielem. Całe swoje dorosłe życie bardzo aktywnie pracowałam jako nauczyciel, wychowawca, szkoleniowiec, trener i egzaminator IT oraz TIK, autor wielu programów edukacyjnych, wicedyrektor jednej ze szkól, wizytator KO oraz dyrektor szkoły podstawowej. Rodzina i praca to dwie najważniejsze dla mnie rzeczy. Czerpię z nich energię do życia i pasję co zapewnia mi siłę napędową do działania. I tak byłoby do dziś, jednak w moim życiu pojawiła się poważna choroba, która zburzyła rytm życia i zakłóciła spokój i poczucie bezpieczeństwa. W 2013 roku zdiagnozowano u mnie raka żuchwy. Leczenie operacyjne polegające na usunięciu części żuchwy opanowało chorobę na 7 następnych lat. Niestety w październiku 2020 roku ostatecznie potwierdzono u mnie przypadek nowotworu złośliwego umiejscowionego w dnie jamy ustnej. Była to wznowa po przebytym leczeniu w 2013 roku. Tym razem pierwsze objawy pojawiły się w kwietniu 2020 roku, jednak ze względu na panującą epidemię SARS-Cov-2 nie można było podjąć natychmiastowej interwencji medycznej. Obostrzenia pandemiczne, lockdown oraz długie oczekiwanie w kolejkach na badania i konsultacje medyczne utrudniały podjęcie diagnozy choroby i jednocześnie leczenia. Taka niepewna sytuacja trwała aż 7 miesięcy - do listopada 2020 roku. Jestem mieszkanką Gminy Niemce (5 km. od Lublina), a mimo to operację miałam przeprowadzoną w Miejskim Szpitalu Zespolonym w Olsztynie, ponieważ tylko tam w tej trudnej sytuacji epidemicznej było dla mnie miejsce i termin. Operacja była bardzo skomplikowana połączona z przeszczepem komórek macierzystych (pobrano fragmenty kości ze strzałki w lewej nodze do przeszczepu i zrekonstruowano żuchwę). Niestety operacja  stanowiła jedynie początek procesu leczenia. W kolejnym etapie  przebywałam na 6-ciotygodniowym pobycie w SP ZOZ Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z Warmińsko – Mazurskim Centrum Onkologii w Olsztynie. Tam zostałam poddana  radiochemio terapii (42 naświetlania). Jednak jak się z czasem okazało radioterapia była bezskuteczna i zostawiła po sobie tylko liczne skutki uboczne (poparzona głośnia, stany zapalne po naświetlaniu, utrata smaku, poparzone śluzówki i inne). Wszystkie leki zapewniam sobie z własnych środków finansowych. Poza tym operacja pozostawiła poważne skutki uboczne jakimi są trudności w mówieniu oraz oszpecenie pooperacyjne twarzy, a także w pewnym momencie ograniczenia w poruszaniu się. Dlatego musiałam zadbać o rehabilitację kończyny dolnej, a także w obrębie aparatu mowy w celu poprawy dykcji oraz wymowy co jest niezbędnym warunkiem dobrej jakości pracy nauczyciela oraz możliwością realizacji się w tym zawodzie. Odległości jakie musiałam pokonywać w celu odbycia konsultacji z lekarzami prowadzącymi i częstotliwość wizyt generowały dodatkowo do codziennych opłat i raty hipotecznej w CHF wysokie wydatki i koszty. Jeden wyjazd do Olsztyna wynosi minimum 350 zł (wyjazdowe konsultacje trwały od października 2020 roku do września 2021). Na początku średnio takich wyjazdów jest 2-3 w miesiącu, później wizyty kontrolne były rzadziej. Do tego koszty prywatnych badań lekarskich, konsultacji w przychodniach (jedna konsultacja 250 zł), zabiegi stomatologiczne przed operacją, prześwietlenia, lekarstwa oraz inne wydatki w miarę konieczności. We wrześniu 2021 roku dowiedziałam się że radioterapia nie przyniosła oczekiwanych efektów i muszę poddać się chemioterapii. Tym razem zostałam przyjęta do Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli. Tam od października 2021 do marca 2022 przyjmowałam bardzo agresywną chemię. Terapia ta zaplanowana była na 6 cykli po 100 godzin chemii. W marcu 2022 roku po kolejnym tomografie komputerowym oraz rezonansie magnetycznym i 500 godzinach chemii dowiedziałam się, że i to leczenie nie przynosi skutków, a choroba jest w progresie. Konsylium lekarskie postanowiło wprowadzić kolejną metodę leczenia polegającą na podawaniu przeciwciał oraz leczeniu immunologicznym. Jestem pełna obaw, czy ta metoda zahamuje rozwój nowotworu. Na dzień dzisiejszy koszty związane z leczeniem sięgają wielu tysięcy złotych. Jednocześnie nadmieniam, że jestem matką samotnie wychowującą dwójkę dzieci (jedno jeszcze studiuje) w związku z czym wyczerpałam już i tak niewielkie oszczędności, które udało mi się zgromadzić. Od dwóch lat w Polsce pojawiła się nowa metoda odżywiania organizmu na poziomie komórek macierzystych. W trakcie chemii schudłam 35 kilogramów (w ciągu roku straciłam 50% masy ciała), co ma negatywny wpływ na transport wartości odżywczych dla mojego organizmu. Żeby dalsze leczenie zadziałało muszę odbudować masę mięśniową i wzmocnić organizm. Niestety suplementacja jest droga i nie stać mnie na jej sfinansowanie. Obecnie zaburzone mam funkcje życiowe związane z przyjmowaniem posiłków, co znacznie utrudnia prawidłowy powrót do zdrowia. Poza tym aktualnie przebywam na urlopie dla poratowania zdrowia, co związane jest z mniejszym wynagrodzeniem miesięcznym.

Moim marzeniem jest móc wrócić do pracy w zawodzie, pozostało mi 9 lat do zasłużonej emerytury. Jednak uzależnione jest to od tego czy uda mi się skutecznie zawalczyć z chorobą i wrócić do odpowiedniego poziomu funkcjonalności. Jestem przekonana, że udział w terapii odżywiania organizmu pozwoli na powrót do zdrowia fizycznego i psychicznego. Dlatego zwracam się z ogromną prośbą o wsparcie osób życzliwych i mogących mi pomóc.

Z wyrazami wdzięczności Elżbieta

Komentarze 6

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez formularz.