Na utrzymanie Szefa
Na utrzymanie Szefa
Opis zrzutki
To kot, którego w centrum wsi zobaczył Thanasis. Kiedy przyszliśmy po niego z klatką łapką, był wychudzony, z pyska leciała mu ślina, miał oblepione brudem łapki i ledwo oddychał. Ale inny Grek przyszedł do nas zdziwiony, po co my tego kota zabieramy, przecież wygląda normalnie...
U weterynarza okazało się, że Szef miał taki zgniłe zęby, że stan zapalny i ropnie spowodowały w jego pysku powstanie dziur (m.in w podniebieniu). Miał zaawansowany koci katar. W przeszłości przez koci katar stracił oko. Był cały zarobaczony, zapchlony i zaświerzbiony, miał anemię. Okazał się kotem FIV plus.

I na początkowo przeraźliwie bał się ludzi, a kiedy ktoś próbował go dotknąć: rzucał się, próbując gryźć. Jednak w tym stanie nie mogliśmy go wypuścić na ulicę.
Dokładnie po 12 tygodniach Szefowi coś przeklikało w głowie. I zaczął nabierać do nas zaufania. Dzisiaj to najcudowniejszy, najbardziej miziasty i pro ludzki kot, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Co przerażające: w miejscu, gdzie złapaliśmy Szefa na klatkę łapkę, było bardzo dużo kotów. Planowałam tam wrócić na akcję kastrację. Jednak kiedy poszłam policzyć koty (po kilku dniach), okazało się, że wszystkie zostały otrute. Szefa od śmierci dzieliło kilka dni.
Niestety u Szefa nic nie jest adopcyjne: ani wiek, ani mity na temat FIV, ani umaszczenie, ani wypadający języczek, którym czasem wszystko ślini. Ale kochamy go jak swojego kota i nie pozwolimy, by kiedykolwiek wrócił do tego piekła bezdomności.