id: f278vu

Uratuj Kasię i jej syna przed tragedią!

Uratuj Kasię i jej syna przed tragedią!

 
Kamil Paśko

Opis zrzutki

Kasia zawsze pomagała innym, a teraz sama potrzebuje pomocy. Ale od początku:


Być może tak jak ja, znacie Kasię jako aktywną, kochającą życie osobę, która wiele zrobiła dla innych. Kasię społecznie wrażliwą i zaangażowaną, ale też silną i sprawczą. Coś się jednak ostatnio zmieniło...


Kasia jest w kryzysie zdrowia psychicznego, na silnych lekach. Pod opieką traumatologa i psychiatry walczy o każdy dzień. Nie może pracować. Tonie w chorobie, choć wciąż stara się utrzymać na powierzchni. Patrząc na to wszystko trochę z boku, ale też będąc blisko, postanowiłem w imieniu Kasi poprosić o pomoc. Wiem, że jak wyjdzie na prostą, znów będzie społecznie robić mnóstwo dobrych rzeczy dla innych a jej praca i zaangażowanie przyniesie jeszcze, jak niegdyś, wspaniałe owoce - więc dajmy jej na to szansę. 

Dlatego proszę Cię dorzuć się do tej zrzutki i wesprzyj osobę, która w kryzysie zdrowia psychicznego bardzo tego wsparcia teraz potrzebuje.



Kasię poznałem 12 lat temu. Połączyło nas zamiłowanie do sportu i aktywnego trybu życia przez cały rok  - zimą na snowboardzie, latem na wake. Na lądzie i na wodzie… Mieliśmy wiele zawodowych przeplotów, realizując wspólne projekty, zawsze z sukcesem. Jednak ostatnio Kasi ewidentnie mniej...

A przecież zawsze miała w sobie pasję, dobrą pracę i przestrzeń do pomagania innym. Potrafiła zachować work-life-balance. Snowboard czy wakeboard z dzieckiem przy piersi, pomiędzy rehabilitacją dziecka i rozwiązywaniem najtrudniejszych dylematów życiowo-zawodowych, to była Marchockiej normalność. Nie brakowało jej pewności siebie, ani pomysłów, choć nigdy nie było różowo. Wiem, z jakim wysiłkiem pielęgnowała ciekawość i starała się realizować marzenia na miarę możliwości, pomiędzy obowiązkami domowymi, zawodowymi i opiekuńczo-wychowawczymi. Nie raz patrzyłem na to pełen podziwu, jak dzielnie potrafi w samodzielne macierzyństwo wpleść całkiem udane życie zawodowe, mimo tylu barier i ograniczeń.

Tak było do czasu, do 2021 roku.


Diagnoza DEPRESJA i PTSD

M6b5DMAVPNCb2EpW.png

Jak to się zaczęło…  w 2017 roku (była wtedy dyrektorem operacyjnym w jednym z wrocławskich software house’ów), w artykule Karoliny Wasilewskiej na blogu "Girls Gone Tech", mówiła o sobie tak: 

„– Nie miałam normalnego dzieciństwa. Miałam takie, że dość szybko nauczyłam się dwóch rzeczy: po pierwsze, nikt ci nie da nic za darmo, po drugie – trzeba dać szansę innym ludziom, nawet jeśli do tej pory cię gnoili.  Jej ojciec miał szansę być Kapitanem Żeglugi Śródlądowej, ale, jak ujmuje to Kaśka, „odpłynął w wódkę”. Została tylko z mamą, wylądowały w mieszkaniu komunalnym we wrocławskim Śródmieściu: – Jeden pokój, kuchnia, toaleta na klatce, a zamiast wanny – metalowa balia. Do tego piec ogrzewany węglem, który trzeba było nosić z piwnicy, pięć pięter do góry. Mama pracowała na dwa etaty, a Kaśka chorowała. Najpierw były problemy z układem oddechowym, potem z nerkami, w końcu jedno i drugie osłabiło odporność organizmu. – Złapałam wirusa brodawki płaskiej, co oszpeciło mnie na lata. – wspomina Kaśka. Rówieśnicy  dokuczali jej z powodu wyglądu, więc długo nie miała przyjaciół. To w temacie „gnojenia”. A co do “nic za darmo”, do pierwszej pracy poszła w wieku 13 lat. Sprzedawała krzyżówki, żeby zarobić na rower i bluzę Fruit of The Loom.” – Marchocka, czyli Marchewka z Wrocławia


Trudy z okresu wczesnego dzieciństwa – niesiony od tego czasu, ciężki bagaż doświadczeń -  problemy zdrowotne, socjalne, wykluczenie rówieśnicze spowodowane chorobą, a także cierpienie jakiego doświadczyła podczas eksperymentalnego leczenia brodawki płaskiej ciekłym azotem, to spora dawka traum - obciążeń, które niestety dały o sobie mocno znać w ostatnim czasie.

Gdy Kasia miała 17 lat, wyjechała do Warszawy aby już na serio zacząć dorosłe życie.


Macierzyństwo

qobhFfHk6Px15Z3e.png

W wieku 27 lat wróciła do Wrocławia (sprowadziła ją tu choroba Mamy). W związku z tą zmianą, zaczęła pracę w nowej branży, pojawili się nowi znajomi… udało się pomóc Mamie, wszystko powoli znów wychodziło na prostą. To w tym czasie Kasia rozkręciła we Wrocławiu Geeks Gilrs Carrots, pracę w agencji reklamowo-technologicznej (Janmedia) zamieniła na pracę w software housie, gdzie szybko awansowała ze stanowiska specjalista ds. komunikacji na stanowisko wsparcia zarządu. Życie zawodowe we Wrocku układało się jej, jak po maśle a życie towarzyskie i pasje kwitły…

Wtedy Kasia zaszła w ciążę. Młody urodził się po terminie. Niestety z problemami i koniecznością rehabilitacji, która trwała łącznie 6 lat. Diagnoza: najpierw niepełnosprawność ruchowa, a potem autyzm – jednak Kasia pokonała i to, ale niestety ambitne plany zawodowe posypały się jak domek z kart. W tych latach biegała między pracą, lekarzami i rehabilitacją oraz placówkami opiekuńczo-wychowawczymi. Ojciec w życiu Maksa, nigdy nie funkcjonował a Babcia wpadała w odwiedziny tylko czasem. Kasia przez 24h/7 dni w tygodniu była i jest zasadniczo, samodzielną Mamą pracując przez te lata na pełnym etacie.  

Wyprostowała Młodego, który finalnie pozbył się dwóch diagnoz o niepełnosprawności. W tym samym czasie stała się rozpoznawalną kobietą w branży IT. Dyrektorskie stanowiska, raporty, jurorskie kapituły - haj lajf, a do tego znajdowała czas, aby gdzieś pojechać, popływać czy pościgać się na torze.


Pandemia

„Stay at home. Think Positive. And smile” – Quarantanamera - społeczna akcja jaką wraz z bliskim znajomym wymyśliła Kasia. Akcja, która dodała otuchy Wrocławianom odizolowanym w pandemicznym czasie we własnych domach. Bogata kolekcja zdjęć pokazuje ten czas, w jakże odmienny, od panujących wówczas realiów, sposób – to było coś, oryginalnego, innowacyjnego i szalenie pozytywnego – to była cała Kasia, mimo trudów – zaangażowana i szczęśliwa. Dająca wsparcie, sprawiająca, że pojawia się uśmiech na wielu twarzach. Kampania odbiła się echem w mediach, było pięknie, radośnie, kolorowo. 

Quarantanamera - tak było! Nawet Prezydent Sutryk wspierał tę inicjatywę.


Efekt kuli, toczącej się w dół…

Tuż potem, wszystko zaczęło się sypać. Grudzień 2020, koniec romantycznej relacji, pierwszy dołek, emocjonalne tornado, diagnoza depresja – leki. Wypalenie zawodowe, błędy operacyjne w przejętej pod stery Fundacji. Dodatkowe obowiązki i problemy wychowawcze, które pojawiły się w związku z rozpoczęciem przez Maksa szkoły. Niby klasyka gatunku, jednak z uwagi na specjalne potrzeby Maksa, to wszystko przytłoczyło Kasię.

Wciąż będąc w terapii - w 2023 roku postanowiła zainwestować energię w nowy projekt, jednak podstępna choroba pokazuje swoje pazury. Jest coraz gorzej, Kasia nie daje rady nie tylko pracować, ale nawet już wstawać z łóżka. Jest bardzo źle, nie pracuje, żyje za oszczędności i dzięki wsparciu znajomych, ale to trwa już zbyt długo, by mogło przejść bez echa. Pojawiają się zaległości, zobowiązania piętrzą się, to jeszcze bardziej przytłacza.


Maks, problemy zdrowotne

lDdTXDbRCYNTiFBc.png

W tym czasie Maks też zaczyna chorować i jest hospitalizowany. Na ten moment wymaga stałego leczenia gastroenetrologicznego, urologicznego i hematologicznego. Powróciły mu zaburzenia zachowania, które zdradzają nasilającą się wysokowrażliwość oraz powrót do spektrum autyzmu. To jednak wymaga aktualnej diagnozy i zaopiekowania, jest też czynnikiem, który jest największym emocjonalnym obciążeniem dla Kasi.


Diagnoza PTSD, depresja i lęki

Depresja przeradza się w PTSD – kompleks stresu pourazowego. Zaburzenia snu, zaburzenia odżywiania, lęki, silne leki i włączenie Kasi do narodowego programu leczenia, gdzie w Poradni Leczenia Traumy jest pod stałą opieką psychotraumatologa i psychiatry uniemożliwiają jej od kilku miesięcy podjęcie pracy. Program leczenia zakłada uporanie się z chorobą za jakiś czas, na pewno nie wcześniej niż za pół roku. Dlatego tym razem Kasia potrzebuje naszego wsparcia, aby wyjść na prostą i nie stracić domu – jedynego bezpiecznego azylu, jaki ma dla siebie i syna. Potrzebuje naszego wsparcia, aby przeżyć. Są dni kiedy Kasia jest na granicy życia i śmierci. Bywa niebezpiecznie blisko granicy wytrzymałości, jednak stara się ze wszystkich sił jakoś funkcjonować. Pomóż mi pomóc Kasi i wesprzyj finansowo niniejszą Zrzutkę - z góry dziękuję za Twoje wsparcie.

fpHem2x0rtUp79h2.jpgMiesięczne koszty utrzymania domu - rachunki, kredyt hipoteczny oraz koszty leczenia i wsparcia terapii zarówno Kasi, jak i Maksa to kwota ponad 7.000zł każdego miesiąca. Do tego zobowiązania w wysokości grubo ponad 30.000zł m.in. na spłatę rat kredytów i rachunków (wynikające z faktu, że Kasia od jesieni 2023 nie pracuje). Jest to teraz największa bolączka, ponieważ jeśli Kasia nie spłaci tej kwoty do 20 czerwca to bank wypowie jej umowę kredytową i oboje z Maksem wylądują na ulicy.

Kasia potrzebuje w tej chwili spokoju, m.in. o to czy będzie miała za co żyć i spłacać kredyt na dom w którym mieszka. Potrzebuje, spokoju po to by przejść proces terapii i wrócić do formy. Potrzebuje mieć pewność, że nie zostanie z tym wszystkim sama, aby nabrać siły i na nowo robić kreatywne rzeczy.

Daj jej tę możliwość. 

zXoKSrHpGlk6MuAZ.png


Komentarze 8

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez