Opis zrzutki

HISTORIA DARKMONA


Pozwólcie, że opowiem Wam historię Darkmona, mojego przyjaciela z Haiti. 


Darkmon urodził się w 1974 roku na Haiti. Jego matka zmarła zaraz po porodzie. Ojciec ani nikt z rodziny nigdy nie pojawił w szpitalu, by odebrać dziecko. Pielęgniarki nadały mu imię Yves. 

Po kilku miesiącach w szpitalu pojawiła się kobieta z diaspory z Nowego Jorku. Sama nie nie mogła mieć dzieci, więc gdy pielęgniarki opowiedziały jej historię małego Yvesa, postanowiła go adoptować. Niestety proces adopcyjny ciągnął się latami. Dopiero jako sześciolatek Darkmon mógł zamieszkać ze swoją przybraną matką w Nowym Jorku. Szybko jednak okazało się, że adopcyjny ojciec nie akceptuje chłopca, dorastanie w nowym domu nie było sielanką.

Kiedy był już dorosły, został napadnięty na ulicy w Tennessee. Nieznajomy był uzbrojony, chciał go okraść. Skończyło się raną postrzałową. Kula o kilka centymetrów ominęła serce Darkmona.


Darkmon do dziś uważa, że adopcja i pomoc lekarzy to dwa punkty zwrotne w jego życiu. Dwa razy ocalono mu życie. Po wyjściu ze szpitala postanowił nie używać imienia Yves - to imię nadały mu w końcu obce kobiety, nie matka. Dziś posługuje się pseudonimem artystycznym, pod którym pisze swoje wiersze. Dla mnie to imię, które sam sobie wybrał. Jego imię. 


Darkmon wrócił na Haiti jako 40-latek. Choć skończył studia, zarabia na życie, wyplatając czapki, kapelusze i inne piękne przedmioty z liści palmowych. Swoje rzemiosło sprzedaje głównie w Stanach Zjednoczonych. Wieczorami też grywa koncerty w klubach. Przez epidemię COVID-19 zmuszony został tymczasowo wstrzymać wysyłkę swoich produktów, bo w Stanach pozamykały się punkty sprzedaży. Nie może też liczyć na zarobek z koncertów. 

Dziś poprosił mnie o pomoc. Jest chwilowo w bardzo trudnej sytuacji finansowej, a musi opłacić wynajem mieszkania. Na Haiti płaci się za rok, więc jest to jednorazowa kwota, ale dość wysoka.

Nie mam wątpliwości, że miałby te pieniądze, gdyby nie operacja przepukliny, której musiał się poddać (i za którą musiał zapłacić, bo wiadomo, jak wygląda służba zdrowia na Haiti) trzy miesiące temu. Obecnie ma tylko 1/2 kwoty, potrzebuje jeszcze 800 dolarów.  


Darkmon wielokrotnie pomógł mi podczas mojego pobytu na Haiti. Sama wtedy miałam bardzo mało pieniędzy, nikogo w Jacmel nie znałam i prawdopodobnie nigdy nie dotarłabym w miejsca i nie poznała ludzi, którzy stali się bohaterami i bohaterkami mojego projektu „Niewidoczne”, a którzy otworzyli się na mnie również, a może przede wszystkim dzięki niemu. Nie wiedziałabym też, gdzie kupić dobre, a tanie mango i niedrogie masło orzechowe, nie miałabym pojęcia, że kawa u niektórych sprzedawców kosztuje 10 razy mniej niż wszędzie indziej. I wreszcie nie zyskałabym przyjaciela.

Dlatego też tak bardzo zależy mi na tym, żeby nie zostawić go na lodzie, kiedy to on znalazł się w potrzebie. Dziś jednak nie jestem w stanie pomóc mu sama i przesłać pełnej kwoty, bo po prostu nią nie dysponuję.

Choć wiem, że proszę Was o wiele, to jednak ogromnie chciałabym mu przekazać choć połowę tej sumy. Nie wiem, czy ją uzbieram, ale mam nadzieję, że mi się uda. Chociażby dlatego, że głęboko wierzę i wielokrotnie sama się o tym przekonałam, że dobro na świecie też istnieje (bo że zło na świecie istnieje, to chyba nie mamy wątpliwości). 

Pomożecie? 

Agata Grzybowska


Wpłacający 56

 
Dane ukryte
200 zł
RW
Robert Wolański
200 zł
A
Agnieszka
150 zł
Ewa Żechowska
150 zł
AS
Anna Sotowska
100 zł
TK
Tomasz Kubaczyk
100 zł
 
Dane ukryte
100 zł
Z
Zuz
100 zł
JV
Jacqueline Vignaux
100 zł
KK
Karol K
100 zł
Zobacz więcej

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

649 657 zrzutek

i zebrali

406 580 318 zł

A ty na co dziś zbierasz?