Mój Bruno walczy o życie — potrzebny rozrusznik serca
Mój Bruno walczy o życie — potrzebny rozrusznik serca
Aktualności5
-
Kochani,
jesteśmy właśnie we Wrocławiu. Bruno wczoraj przeszedł operację wszczepienia rozrusznika serca. ❤️
Przed nami jeszcze długa droga do pełnego powrotu do zdrowia. Dziś czeka nas wizyta kontrolna, podczas której sprawdzimy, jak pracuje serduszko Bruna i czy urządzenie działa prawidłowo. Za dwa tygodnie czeka go zdjęcie szwów, a za miesiąc kolejny wyjazd do Wrocławia na kalibrację rozrusznika.
Chciałabym z całego serca podziękować każdej osobie, która wpłaciła choćby złotówkę, udostępniła zbiórkę lub trzymała za nas kciuki. To dzięki Wam mogłam przyjechać z Brunem do Wrocławia i podjąć walkę o jego życie. Bez Waszej pomocy nie byłoby to możliwe.
Choć najważniejszy krok jest już za nami, zbiórka nadal będzie aktywna. Otrzymałam fakturę z wydłużonym terminem płatności, dlatego wciąż musimy zebrać środki na pokrycie kosztów leczenia, zabiegu, oraz kolejnych wizyt kontrolnych.
Dlatego zwracam się jeszcze do wszystkich osób, które zastanawiały się, czy wpłacić lub udostępnić zbiórkę. Tak, nadal możecie pomóc Brunkiem. Każda wpłata i każde udostępnienie mają ogromne znaczenie i pomagają nam zamknąć ten trudny rozdział bez pozostawania z długiem za uratowanie jego życia.
Dziękuję Wam za wszystko. Bruno dostał szansę na dalsze życie, a to jest bezcenne. ❤️
Siedzę teraz obok niego i po raz pierwszy od dawna czuję pod dłonią miarowe, rytmiczne uderzenia jego serca. To niesamowite uczucie...warto było / jest walczyć❤️🐶🐾🙏
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Słuchajcie....nie wiem już, jak prosić o pomoc. Jeszcze chwilę temu walczyłam o diagnozę dla Bruna. Dziś walczę o jego życie.
Bruno ma zaledwie 1 rok i 7 miesięcy. Jest moim ukochanym Cane Corso, moim przyjacielem, codziennym towarzyszem i całym moim światem. To członek mojej czworonożnej rodziny. Jeszcze niedawno był pełnym energii, szczęśliwym psem. Kochał spacery, zabawę i bliskość człowieka.
Nigdy nie spodziewałam się, że w tak młodym wieku usłyszę diagnozę, która odbierze mi grunt pod nogami.
Kilka tygodni temu Bruno zaczął chorować. Po długiej diagnostyce zdiagnozowano u niego neosporę. Przez trzy tygodnie był leczony bardzo silnym antybiotykiem, Clindamycyną. Po zakończeniu leczenia zaczęły pojawiać się kolejne niepokojące objawy: osłabienie, nietolerancja wysiłku, kaszel i ogromne zmęczenie.
Na początku myślałam, że jego organizm jest przeciążony leczeniem, że cierpi wątroba albo trzustka. Konsultacja kardiologiczna miała być jedynie profilaktyką. 20 maja mój świat dosłownie się zatrzymał.
Badania wykazały u Bruna ciężką chorobę serca zaawansowaną kardiomiopatię rozstrzeniową, bardzo silną bradykardię oraz zaburzenia przewodnictwa. Jego serce bije w rytmie zaledwie 30–35 uderzeń na minutę.
W dokumentacji znalazły się słowa:
„WSKAZANY ROZRUSZNIK SERCA”.
Dziś żyję w ciągłym strachu, że jego serce po prostu nie wytrzyma.
Bruno coraz bardziej słabnie. Ma problemy z wysiłkiem, kaszel i momenty ogromnego osłabienia. Każdy dzień jest niewiadomą, a ja każdego dnia boję się, że mogę go stracić.
Jedyną szansą na uratowanie jego życia jest pilna specjalistyczna diagnostyka oraz wszczepienie rozrusznika serca we Wrocławiu.
To jednak wiąże się z ogromnymi kosztami:
- konsultacji specjalistycznych,
- wyjazdów,
- kolejnych badań,
- hospitalizacji,
- implantacji rozrusznika,
- leczenia pooperacyjnego,
- leków i dalszej kontroli kardiologicznej.
Nigdy nie prosiłam o pomoc tak bardzo jak teraz.
Bruno jest jeszcze psim dzieckiem. Patrzę na niego i nie potrafię pogodzić się z myślą, że jego serce może przestać walczyć tak wcześnie.
Dlatego błagam o pomoc dla niego.
Każda wpłata, każde udostępnienie i każda dobra myśl mogą dać mu szansę na dalsze życie.
Wszystkie zebrane środki zostaną przeznaczone na ratowanie życia Bruna i walkę o możliwość wszczepienia rozrusznika serca.
Dziękuję każdej osobie, która była z nami podczas wcześniejszej walki o diagnozę. Wiem, że dziś proszę o jeszcze więcej...o szansę, by Bruno mógł dalej żyć.
Katarzyna i Bruno ❤️
***************************************************************************************************************************************************
Nie wiem nawet, od czego zacząć...
Bruno to mój ukochany pies, ale tak naprawdę to coś dużo więcej.To mój codzienny towarzysz, moje poczucie spokoju, część mojego czworonożnego świata, bo mam więcej zwierzaków: Biankę, też Cane Corso, i cztery koty syberyjskie.
Każde z nich jest wyjątkowe i jest dla mnie częścią całości rodziny. Dbam o nie najlepiej jak potrafię, mają miłość, dobre jedzonko, spacery, mizianie, przytulanie, smakołyki, no i zasady... jednym słowem wszystko.
Od ponad roku mieszkamy na Pomorzu. Ta myśl zrodziła się pod ich „natchnieniem”
To tutaj moje psy są naprawdę szczęśliwe, biegają po plaży, chodzą po lasach, mają swoje miejsca, które kochają.
Bruno ma tylko 1,5 roku... to jeszcze dzieciak.
I nagle... coś się stało.
Od kilu dni dzieje się coś, czego nie potrafię opisać...
Bruno traci równowagę i przewraca się jak kłoda.
Po prostu pada.
Nie wie, co się dzieje. Ja też nie wiem.
I to jest najgorsze.
Patrzysz na swojego psa, który jeszcze chwilę temu był pełen życia...
i nagle widzisz, jak jego ciało przestaje go słuchać.
To uczucie bezradności jest okropne!!!
Wczoraj i dziś byliśmy u weterynarza. Na szczęście to nie choroba odkleszczowa.
Ale... nadal nie wiemy, co mu jest...czas bije na jego niekorzyść
Przed nami pilna diagnostyka: RTG, a najprawdopodobniej rezonans magnetyczny w Specjalistycznej Przychodni Weterynaryjnej https://www.dmuchala.pl/ , gdzie jest dobry radiolog i szansa na szybką diagnozę.
Sam rezonans to koszt od 1200 zł w górę.
Do tego dochodzą wizyty, leki i dalsze leczenie.
Nie jestem w stanie udźwignąć tego teraz finansowo...
Myślałam, że mamy jeszcze czas.
Że przed nami są jeszcze lata wspólnych spacerów, zabawy, codzienności. Bez trudnych diagnoz. Nie byłam gotowa na to... że stanie się to już teraz.
Niestety nie mam jeszcze nagrania, jak Bruno upada...
bo kiedy to się dzieje, wtedy biegnę, żeby go złapać, żeby nie zrobił sobie krzywdy. Może na dniach, gdy akurat będę miała telefon w ręku uda mi się to złapać.
Naprawdę boję się o jego zdrowie...
Dlatego proszę Was o pomoc...
Jeśli nie możesz pomóc finansowo — PROSZĘ, UDOSTĘPNIJ🙏❤️
Naprawdę każda pomoc ma znaczenie.
Dziękuję z całego serca ❤️