id: fbezru

Pomóż mi odzyskać życie

Pomóż mi odzyskać życie

 
Natalia Domańska

Aktualności3

  • Cześć wszystkim,


    Ostatnio było u mnie dość cicho. Nie dlatego, że nie miałam nic do powiedzenia, ale czekałam na zakończenie śledztwa i akt oskarżenia. Przez te ostatnie pół roku starałam się po prostu zadbać o swój spokój i skupić na odbudowywaniu życia w nowym miejscu.

    No i jest. 2 lipca odbędzie się pierwsza rozprawa- prawie w rocznicę tego koszmaru. Rusza sprawa przeciwko Klaudiuszowi C., który w nocy z 19 na 20 lipca zniszczył moje życie. Od momentu zatrzymania spędził rok w areszcie. Na etapie śledztwa udawał amnezję, która minęła mu jak ręką odjął, kiedy pojawiły się twarde dowody- w tym wyniki badań DNA.

    Klaudiusz C. ma postawione zarzuty:

    Zgwałcenia (art. 197 § 1 k.k.) w warunkach czynu ciągłego (art. 12 § 1 k.k.),

    Naruszenia miru domowego (art. 193 § 1 k.k.- czyli wtargnięcie do mojego mieszkania).

    Niestety, sprawca nie ma postawionego zarzutu usiłowania zabójstwa. Dlaczego? Bo policja z KPP w Śremie, która zajmowała się moją sprawą, nie zadbała nawet o to, by zrobić mi obdukcję gardła. Musiałam walczyć o nią na własną rękę, kiedy mój stan zaczął się drastycznie pogarszać.

    Pewnie zastanawiacie się, jak to możliwe. Ja też nie wiem i pewnie nigdy nie dostanę odpowiedzi. Tak samo jak nie rozumiem, dlaczego śledczy wyśmiewali moje prośby o zakaz zbliżania się dla rodziny sprawcy, rzucając teksty typu „jak Pani to sobie wyobraża?”. Przez 6 miesięcy ignorowali moje zgłoszenia. Wielokrotnie odmawiali sporządzenia notatek, nie reagowali na gnębienie, wyzwiska, niszczenie mienia i utrudnianie mi normalnego życia.

    Apogeum nastąpiło 12 grudnia, kiedy w środku nocy miała miejsce próba kolejnego wtargnięcia do mojego mieszkania. Policja nie odnotowała zgłoszenia w systemie, nie wysłała patrolu, a przez telefon usłyszałam słowa, po których całkowicie straciłam wiarę w tę instytucję: „proszę wyjść i sprawdzić, co się dzieje na zewnątrz”. W środku nocy. Do samotnej kobiety po takich przejściach.

    Finał? Dostałam od KPP w Śremie 8 stron przeprosin i przyznano mi ochronę... dopiero kiedy się stamtąd wyprowadziłam.

    Obiecuję jedno: kiedy skończy się sprawa z Klaudiuszem C., od którego zaczął się ten koszmar, zajmę się również rozliczeniem działań policji ze Śremu.

    Przede mną długa i ciężka walka. Pewnie niejeden z Was doradziłby mi, żebym odpuściła, zrzuciła rękawice i nie oglądała się za siebie. Ale nie potrafię. Nie po tym wszystkim, co przeszłam. Walczę o sprawiedliwość, bo nie chcę kiedyś żyć z ciężarem, że mogłam zrobić coś więcej. Trzymajcie kciuki.


    GUFBzzlZOuPCHvMr.jpg

    AJT9nofrjsZUKJSH.jpg

    XLrIMEp7fEmRm0Cp.jpg

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki


Mam na imię Natalia. Piszę do Was z miejsca bólu, którego nie da się ubrać w słowa...

W nocy z 19 na 20 lipca moje życie rozpadło się na tysiące kawałków.

Obudziłam się, bo czułam, że ktoś na mnie patrzy. W ciemności zobaczyłam pochylonego nade mną mężczyznę. Obcego.

Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć- rzucił się na mnie.

Próbował mnie udusić. Zaciskał ręce na mojej szyi. Chciał mi skręcić kark.

Cudem przeżyłam. Uratowało mnie jedno zdanie, które zdołałam wyszeptać ostatkiem sił- że mam w domu monitoring. Zawahał się.

Ale potem przyszła godzina piekła.

Bił mnie. Gwałcił mnie. Znęcał się nade mną psychicznie i fizycznie.

W tej jednej godzinie zniszczył moje życie, moje marzenia, moje poczucie bezpieczeństwa.

Nie wiedziałam, że potrafię tak krzyczeć. Krzyczałam o pomoc z całych sił.

W sypialni obok spała moja mama... całkowicie niesłysząca, niepełnosprawna.

Jak co noc, zdjęła aparaty słuchowe. Nie słyszała mojego krzyku.

W pewnym momencie pomyślałam, że skoro nie reaguje... to on ją zabił.

Byłam pewna, że to koniec. Że zginiemy obie.


To co nas spotkało, wydarzyło się w miejscu, które miało być najbezpieczniejsze...we własnym domu.


Moja mama obwinia się za swoją niepełnosprawność... jakby choroba była winą, a nie krzywdą. Każdego dnia nosi w sobie myśl, że gdyby była „sprawniejsza”, gdyby jej ciało jej nie zawiodło, mogłaby mnie uratować. To poczucie winy niszczy ją bardziej niż choroba sama w sobie....


---

Obecnie sprawca przebywa w areszcie.

Ale trauma nie kończy się z zatrzymaniem.

Ona trwa. Każdego dnia. Każdej nocy.

Rodzina sprawcy, jego znajomi i sąsiedzi, śledzą każdy nasz krok i robią wszystko aby prawda nie ujrzała światła dziennego.

Nie pozwalają nam odzyskać nawet odrobiny spokoju, wyzwiska, szyderstwa, groźby, ponowne próby włamania, a także codzienne utrudnianie funkcjonowania...

---


Kiedy zbliża się wieczór, dostaję ataków paniki.

Każdy dźwięk sprawia, że całe ciało napina się w lęku.

Razem z mamą śpimy razem w salonie, boimy się korzystać z sypialni na piętrze.

Nie mamy już siły żyć w tym miejscu. Nie mamy wyboru...musimy uciekać.

Nie znałyśmy wcześniej tej rodziny...

Dopiero teraz dowiedziałyśmy się, że to jedyna bardzo dysfunkcyjna rodzina w tej okolicy.

Co gorsze- brat sprawcy, który mnie skrzywdził, został wcześniej skazany za morderstwo.

Z informacji jakie posiadam niedługo ma opuścić więzienie.

To nie jest już tylko strach. To realne zagrożenie.

---


Jeszcze rok temu wszystko zaczęło się układać.

Po śmierci mojego taty – który zmarł mi na rękach w 2022– razem z mamą sprzedałyśmy dom rodzinny.

Spłaciłyśmy hipoteke i długi zaciągnięte na leczenie taty za resztę kupiłyśmy małe mieszkanie z ogródkiem pod Poznaniem.

Zaczęłyśmy od nowa. Wreszcie było bezpiecznie.

Sadziłyśmy kwiaty w ogrodzie. Gotowałyśmy razem. Śmiałyśmy się. Mama zaczęła odzyskiwać wzrok , cieszyła się że znów widzi i że może normalnie funkcjonować.

To wszystko legło w gruzach...w te jedną straszną noc.

Nasze mieszkanie stało się miejscem zbrodni.

Nie jesteśmy w stanie tu żyć. Nie jesteśmy w stanie spać.

Czujemy się w nim jakbyśmy wpadły w pułapkę .

Każdy hałas, nagły dźwięk, stuknięcie, przeraża, przypomina mi, jak brzmiały jego kroki. wracają te przerażające chwile

---

⚖️ Badania i biegli potwierdzili każdy mój krok, każde moje zdanie, każdy moment tego horroru

To, co mnie spotkało, nie jest „historią jednej strony”.

To nie są domysły.

To są fakty.

Sekcja biologiczna potwierdziła udział sprawcy.

Opinia biegłego psychologa potwierdziła moją wiarygodność w 100%.

Sprawca siedzi w areszcie.

Ja mówię prawdę.

I każdy dowód to potwierdza.

---

💔 A teraz wyobraź sobie, że wracasz do domu - i wszyscy wiedzą, gdzie mieszkasz

Tu zaczyna się druga część koszmaru.

Wydawało mi się, że najgorsze już za mną.

Myliłam się.

Od wielu miesięcy:

jestem wyśmiewana,

obrzucana oszczerstwami,

próbuje się nas zastraszyć, uciszyć na różne sposoby,

plotki o mnie są powtarzane tak, bym je słyszała,

moja mama również stała się celem ataków, szyderstwa,

sąsiedzi patrzą na mnie jak na „problem”,

boję się wyjść z domu.

Ofiara przestaje być ofiarą, kiedy otoczenie czyni ją winną.

Mam wrażenie, że żyję w miejscu, w którym ludzie nie widzą we mnie człowieka - tylko problem który należy usunąć...bo odważyłam się zgłosić przestępstwo.

---


Nie piszę tego, żeby wzruszać.

Piszę, bo nauczyłam się, że cisza najbardziej sprzyja złu.

Ta zbiórka nie jest tylko o pieniądzach.

Jest o odzyskiwaniu gruntu pod nogami po tym, jak ktoś brutalnie próbuje Ci go odebrać.

O leczeniu, które nie kończy się na opatrzeniu ran.

O bezpieczeństwie, które nie powinno być luksusem.

Mimo licznych zgłoszeń, próśb i wołania o pomoc zostałyśmy z mamą same.

System, który w teorii powinien chronić, w praktyce rozłożył ręce.

W obecnej sytuacji nie możemy liczyć na realne wsparcie ze strony państwa, a instytucje, które miały dać poczucie bezpieczeństwa, pozostawiły nas z koniecznością radzenia sobie samemu.

To milczenie i bezczynność nie są obojętne.

Dają sygnał bezkarności tym, którzy wyrządzają krzywdę- i poczucie opuszczenia tym, którzy jej doświadczyli.

Nie proszę o litość.

Proszę o realną pomoc w momencie, w którym zawiodły mechanizmy, na których człowiek powinien móc się oprzeć w najtrudniejszym czasie.

Każda wpłata to dla mnie i mojej mamy nie tylko wsparcie finansowe, ale sygnał, że nie jesteśmy same, że ktoś widzi, rozumie i nie odwraca wzroku.

Piszę, mówię i będę mówić- bo wierzę, że prawda, nawet trudna, ma sens.

A ta zbiórka jest częścią tej drogi: od strachu, przez leczenie, do sprawiedliwości.

Dziękuję każdemu, kto pomaga nam stanąć na nogi.


Nie obiecuję, że będzie łatwo.


Obiecuję, że się nie poddam.




Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez