Opis zrzutki

Pewnego wieczoru pojechaliśmy z Filipem na SOR ze względu na dziwnie powiększający się brzuszek. Jeszcze tego samego dnia zostaliśmy przewiezieni karetką do UCK w Gdańsku na oddział hematologii dziecięcej. I zaczął się koszmar... Badania, narkozy, wycinki, punkcje. Pierwsza diagnoza - chłoniak złośliwy w jamie brzusznej. Następna diagnoza - ostra białaczka limfoblastyczna, która zaatakowała 60% szpiku. Z dnia na dzień zaczęła się walka o życie Filipka, ponieważ jak się okazało, jego stan był już bardzo poważny i liczyła się każda godzina. Izolatka, kroplówki, pierwsza chemia. Wszystko spadło na nas niewiadomo jak i skąd. Nie mogliśmy w to uwierzyć. Jak to, nasz Filipek?! Przecież poza dużym brzuszkiem wszystko było dobrze! 

Po tygodniu intensywnej walki wyszliśmy na prostą. Udało się, Filipek pozostał z nami 🙂 

Pierwsze 3 tygodnie Filip leżał cały czas na łóżku. Miał trudności z poruszaniem się. Przyjmowanie chemii wiąże się z wieloma skutkami ubocznymi, z którymi trzeba walczyć. Ten 11 letni chłopiec przeszedł przez ostatnie miesiące więcej niż niejeden dorosły. Jego stan psychiczny również się pogorszył przez intensywne przeżycia związane z leczeniem. 


W tym trudnym czasie życie nas nie oszczędza. Firma w której pracował tata Filipka została zamknięta od września. Męża oddelegowano do innej pracy w Gdańsku - doszły niemałe koszty dojazdów.


Mamy drugiego młodszego synka, który w tym samym czasie został zdiagnozowany - autyzm. Muszę nad nim cały czas sprawować opiekę, rehabilitować, konsultować ze specjalistami.


Czeka nas jeszcze bardzo długa i kosztowna droga do wyzdrowienia Filipka a jeszcze dłuższa do walki, aby Paweł "wyszedł z bańki" w której jest zamknięty. Bez Waszego wsparcia nie damy rady. 

Pomóżcie Filipkowi i Pawełkowi wrócić do normalności! ❤️❤️❤️

Lokalizacja

Komentarze 1

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez formularz.