id: g887ef

Rowerem po złoto! Zrzutka na handbike dla mistrzyni świata

Rowerem po złoto! Zrzutka na handbike dla mistrzyni świata

 
Michał Grzejszczak

Aktualności1

  • Hej!

    Dorzucamy video link do zrzutki!

    Jeśli nie masz z kim dzisiaj zjeść obiadu, bo wszystkich gdzieś wywiało, odpal link z YT i posłuchaj do kotleta rozmowy z Martą w programie Na Szlakach Płockiego Sportu.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

ZBIERAMY HAJSY NA ROWER Z NAPĘDEM RĘCZNYM dla Marty Rudyk 

AD_4nXe2-XsTgw_kKJ2gAu3F2CJARykRvdM3OG9ASI50cN3_-CEnrikwuuNri29HRsmrHmqMhX0nquIF8QUz2Vj7wAG72_uZfJanmLWilProRV4qriz5qGoLtV8GIFdRckXKpWVW6uOnxF0O_9gVyDf5UgP7_pFgnO8=s2048?key=erWFlrjKzCtYQXfPo3omyg


Intro. Hodowla dzika.


Dzika nie można wyhodować. Dzikiem się trzeba urodzić. We krwi płynie mu przygoda, karmi się pasją, a jego głowę na hasło "Zróbmy to!" rozrywa energia.


Dzik urodził się w Łodzi. Powiedzmy, że X lat temu. Dziczka w zasadzie, bo dzik jest natury kobiecej. Bałuciara z serca Bałut. Z pazurami zamiast wymalowanych paznokietków, z dżunglą w głowie, wulkanem pomysłów i cojones większymi niż te ciągnące się za największym nosorożcem. 

W podstawówce fikołki jej nie wystarczały. Tak samo jak łażenie po drzewach, płotach i dachach okolicznych garaży. Głową w dół na trzepaku dyndała tygodniami i może dlatego jej pomysły stoją na głowie całe dorosłe życie. 

We wczesnym liceum pierwszy raz znalazła się pod ścianą. Wspinaczkową. Ktoś jej powiedział, że zabawa zaczyna się na dole a kończy na górze. No więc weszła po raz pierwszy. Od razu i bez pytania, z dołu na samą górę. I pokochała to jak głupia, miłością bezwarunkową, dziką i namiętną. Zaczęła się wspinać z najlepszymi wariatami z Łodzi. Dołączyła do Akademickiego Klubu Górskiego. Ruszyła na żywe ściany Polski i Europy, na drogi proste, trudniejsze i te, które powodują stany przedzawałowe. Był pot, były łzy, były pościerane dłonie i poobijany tyłek. 


W 2004 wyjechała do Londynu na studia. Sztuka kręci ją tak samo jak góry, więc trafiła na Bournemouth Arts University. Cele zawsze były wysoko, a w dół i za siebie nie patrzyła nigdy. Zajmowały ją sztuki piękne i chwyty na 8A.


9 kwietnia 2007 roku coś poszło nie tak. Poszło bardzo nie tak. Instruktor z centrum wspinaczkowego popełnił największy błąd w asekuracji. Z kilkunastu metrów runęła na podłogę. Kręgosłup poddał się na zawsze...

Na szczęście tylko on. Głowa została na miejscu.

 

Szkoła życia, czyli chlew.


Szereg operacji, lata rehabilitacji i... Zabawa zaczyna się na nowo! 

W 2019 wraca do gry. Najpierw w góry, potem na wodę. Cztery brązowe medale w klasyfikacji drużynowej kobiet w slalomie narciarskim i jeździe figurowej podczas IWWF Disabled World Championships - Skarnes w Norwegii, a chwilę później pierwszy w historii medal w kategorii osób z niepełnosprawnością w wakesurfingu podczas Nautique Masters Wakesurf Championships w Pine Mountain w USA. 


Już wie, że nie ma celów nie do osiągnięcia. Że cel jest kwestią czasu i determinacji, a wyrzeczenia i nastawienie na sukces idą w parze w walce o złoto. Gdyby tylko wszystko szło tak genialnie prosto...

Bam! Drugi wypadek. Tym razem komunikacyjny. Kolejne operacje i kolejne rykoszety. Długa przerwa w sporcie, duże zmiany w życiu. Ale mija parę lat, a ona znów wystawia nos pod wiatr. Bo pod wiatr jest trudniej, bo wiatr zamiata, a jej miejsce nie jest przecież pod dywanem.


Jesienią 2025 zaczyna treningi. Celem jest ćwiartka, połówka... pełen dystans! Bariera kilometrów przecież nie istnieje! Dla niej, poruszającej się od blisko 20 lat na wózku inwalidzkim bariery mogą być na trasie. Asfalt może być dziurawy, kamienie zbyt duże, piach zbyt grząski, a tory krzywe... Ale bariery w głowie nie ma! Nie ma nawet takiego pojęcia jak bariera! Jest wyścig, jest meta i są klapki na oczach.


Po co, na co i dlaczego?


Z Martą poznaliśmy się na Tinderze. Tak, właśnie na tym Tinderze. Po kolejnej operacji kolejny raz leżała w szpitalu w Płocku. Parą nie zostaliśmy, żeby nie wydrapać sobie oczu. Ale Marta została moim człowiekiem. Moim numerem jeden, moim czarnym koniem na którego postawię każde pieniądze w każdym wyścigu. Po latach znajomości wiem, że jeśli jest coś niemożliwego do zrobienia, ona ma już na to swój plan. Do niej mogę zadzwonić w środku nocy i wiem, że odbierze. No chyba, że śpi. 


Dziś ruszamy ze zbiórką. Celem jest kupno hand bike'a. Robimy ściepę na profesjonalny rower poziomy przystosowany dla sportowców z niedowładem nóg. Rower ten musi być szyty na miarę i dopasowany do fizycznych możliwości osoby, która go dosiądzie. Nie może być zbyt ciężki, ani zbyt mały, zbyt toporny, ani zbyt miękki. Ten rower musi być idealny, bo wiem, że “Rudyk” nie da mu odpoczywać, a pierwszy półmaraton to dopiero początek jego ciężkiego życia. Tyle, na ile zdążyłem poznać Martę wiem, że pudło na mistrzostwach świata, albo olimpijski medal, to jedynie kwestia czasu. I to nie żart.


Jeśli chcesz być od samego początku świadkiem drogi po medal, dołącz do zbiórki. Ryzyko niepowodzenia jest minimalne. Twoich parę plnów, może okazać się najlepszą lokatą jaką możesz wnieść dziś w sport osób z niepełnosprawnościami. Drugiej szansy nie będzie.


I jeszcze jedno.


Jeśli masz już wymówkę, by odpuścić dzisiaj trening, to znaczy, że możesz spakować swoje rzeczy i opuścić szatnię. Szkoda Twojego czasu. W grze zostają tylko najlepsi. 

Lokalizacja

Oferty/licytacje

Kupuj, Wspieraj, Sprzedawaj, Dodawaj.

Kupuj, Wspieraj, Sprzedawaj, Dodawaj. Czytaj więcej

Ta zrzutka nie ma jeszcze żadnych ofert/licytacji.

Komentarze 4

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez