id: gdcdhs

Ania Remelska - nierefundowany lek onkologiczny Perjeta, dojazdy, rehabilitacja

Ania Remelska - nierefundowany lek onkologiczny Perjeta, dojazdy, rehabilitacja

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
75 898 zł 
z 65 000 zł
116%
zakończona 02.11.2019r
718 
wspierających
Wpłaty nieaktywne - wymagane działanie Organizatora zrzutki. Jeśli jesteś Organizatorem - zaloguj się i podejmij wymagane działania.

Aktualności1

  • Drodzy Przyjaciele,od wczoraj,kiedy to liczba wpłat zbliżała się do zaplanowanego celu, dostaję wiadomości z prośbami, sugestiami,aby nie zamykać zrzutki przed czasem. Niektórzy z Was chcieliby jeszcze wspomóc mój proces leczenia. Bardzo mnie to wzruszyło,ale jednocześnie było powodem rozmaitych rozterek. Podjęłam zatem decyzję, że zebraną kwotę, która zasili konto o nazwie "leczenie" rozdysponuję na to, co się właśnie z moim powrotem do zdrowia będzie wiązało, natomiast nadwyżkę,której nie wykorzystam przeznaczę, jeśli pozwolicie,na pomoc potrzebującym kobietom, który spotka podobny los do mojego. Jeszcze raz pragnę podziękować za słowa wsparcia, zaangażowanie i bezinteresowne wsparcie finansowe. Macie wielkie serca. Ania Remelska
    Czytaj więcej
Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Witajcie Drodzy Darczyńcy

Nazywam się Ania Remelska, mam 41 lat, mieszkam w Suwałkach. Jestem szczęśliwą żoną i mamą dwóch wspaniałych synów – Mikołaja (16 lat) i Adama (9 lat). Do tej pory w swoim życiu zawodowym – pracuję jako neurologopeda – zajmowałam się pomaganiem dzieciom i młodzieży cierpiącym z powodu ograniczeń mających swoje źródło w zaburzeniach komunikacji językowej. Dziś, o czym bym jeszcze trzy miesiące temu nie pomyślała, sama bardzo potrzebuję pomocy...

Gdybym miała w jednym zdaniu streścić to, co mnie spotkało, zacytowałabym ks. J. Kaczkowskiego: „Szału nie ma, jest rak”...

W czerwcu b.r. , jak co roku, wykonałam profilaktyczne badanie piersi. To miała być formalność... Wydarzenia potoczyły się jednak zupełnie inaczej. W lipcu lekarze orzekli, że cierpię na raka złośliwego piersi. Po zleconych badaniach immunohistochemicznych okazało się dodatkowo, że jest to rzadki, szczególnie agresywny podtyp nowotworu, który szybko się rozwija i częściej daje przerzuty, tzw. HER2 dodatni. Diagnoza początkowo brzmiała dla mnie jak wyrok – był ogromny strach, zwłaszcza o dzieci, które mnie bardzo jeszcze potrzebują. Na konsylium zaproponowano mi leczenie w postaci czterech tak zwanych czerwonych chemii, dwunastu białych, następnie operację i prawdopodobnie radioterapię. Dowiedziałam się też, że często stosowaną praktyką, która daje bardzo dobre efekty leczenia w tej fazie choroby jest stosowanie u chorych na raka Her 2 dodatniego tak zwanej podwójnej blokady – leków o nazwie Herceptyna i Perjeta (pertuzumab). Poinformowano mnie, że pierwszy z nich otrzymam w ramach programu lekowego, drugi natomiast w moim przypadku nie jest przez NFZ refundowany! Jeśli zatem chcę zwiększyć swoje szanse na brak przerzutów w przyszłości muszę kupić lek sama. W grę wchodzi niestety pokaźna kwota.

Kochani, potrzebuję na 5 dawek PERJETY około 60 tysięcy złotych. Do tego dochodzą koszty związane z częstymi dojazdami do Białostockiego Centrum Onkologii, rehabilitacją.

Pierwszą dawkę leku powinnam przyjąć już za miesiąc, tj. 23.10.2019!

Niestety nie jest to kwota, którą mogę, jak czarodziej, wyciągnąć z kapelusza. Czarodziejami możecie być dla mnie w tym przypadku tylko Wy, Drodzy Darczyńczy... Wierzę, że z Waszą pomocą uda mi się tę chorobę pokonać i będę mogła cieszyć się znowu życiem i dawać z siebie innym, co najlepsze.

Dziękuję

Ania

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 718

preloader

Komentarze 72

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

880 016 zrzutek

i zebrali

810 211 431 zł

A ty na co dziś zbierasz?