id: gg9fna

Na waciki i inne takie chorobowe fanaberie Szkarady

Na waciki i inne takie chorobowe fanaberie Szkarady

 
Karolina Wąsik

Aktualności3

  • Chociaż już bez oczu to przynajmniej świat powiększył się węchowo! <3b6Gk1MnttFYGUVgV.jpg

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Jak zapewne wiecie, historia tej uroczej paskudy nie skończyła się w marcu eutanazją tylko dwoma sprawnie przeprowadzonymi operacjami, które umożliwiły jej dalsze życie bez bólu oczu i zębów. Niestety w tym stanie zaniedbania miały swoją cenę i po jakimś czasie serducho zaczęło jej trochę niedomagać. W związku z tym, że jest to pies nie pierwszej młodości i życie trochę go sponiewierało, a ślepota też nie dodaje jej odwagi, zdecydowałam, że nie zafundujemy jej kolejnej wywrotki ze zmianą domu. Nie wiem ile jeszcze pożyje, ale zaaklimatyzowała się u nas na tyle, że nie mam serca odbierać jej tego kawałka świata, który zdążyła poznać. No więc zostaje.


Ale wiem też, że kolejny geriatryczny przypadek to duże obciążenie finansowe, a nie chciałabym żeby Szkaradzie czegoś z powodu cięcia kosztów zabrakło. Jeśli ma żyć to wyłącznie w komforcie. Dlatego jeśli masz ochotę wesprzeć ten malutki psi żywot to będziemy obie bardzo wdzięczne! <3


Jutro czeka nas rozszerzenie diagnostyki układu pokarmowego i chciałabym, żeby obejrzał ją też neurolog w kierunku wsparcia choroby zwyrodnieniowej, którą w tym wieku bez wątpienia posiada. Chciałabym żeby dostawała przeciwbólowo Librellę, ale comiesięczna Solensia dla kilku kotów rujnuje mój budżet dość skutecznie. Może się dorzucisz?


>> Poniżej cała historia Szkarady od początku:


Pojechałam uratować paprotkę, która miała wylądować na śmietniku, wyszłam z paprotką... i psem. Paprotka piękna, a pies żywy obraz nędzy i rozpaczy. Zgnite zęby czy potworny wytrzesz oczu? Sama nie wiem co mnie bolało bardziej jak o tym myślałam, ale nie było opcji, że ją tak zostawię. Wszystko w tej sytuacji wydawało się lepszą opcją, nawet eutanazja, dlatego zważając na wiek psa, mnogość jego potencjalnych problemów i cierpienia namówiłam właścicieli na jego uśpienie.


Dla formalności w lecznicy poprosiłam jeszcze o badania krwi, żeby zabić ją z <w miarę czystym sumieniem>, ale te okazały się zadziwiająco dobre. I tak się jakoś zdarzyło, że zamiast eutanazji przydarzyła jej się ekstrakcja <zębów> - w końcu jedno i drugie na E, można się pomylić. Przy okazji machnęliśmy jeszcze brzydką zmianę na czole i czekamy aż wszystko się zagoi, żeby dołożyć do jej jakże uroczej aparycji usunięcie gałek ocznych (jedną albo dwie, do decyzji okulisty, na razie oko wychodzące z oczodołu zostało zaszyte dla bezpieczeństwa).


Pies jest w dobrej kondycji fizycznej, odkrywa węchem świat, który dotychczas był mocno skurczony (pies nie wychodził na spacery), ma potężny apetyt, dlatego zapadła ta niezbyt racjonalna i opłacalna decyzja, by podarować jej trochę prawdziwego psiego życia na koniec (te karakany Yorki potrafią dobić do dwudziestki, więc nigdy nie wiadomo!). Jak wykaraska się z tych wszystkich ubrzydzających operacji plastycznych będzie do adopcji dla jakiegoś desperata, dlatego bądźcie czujni, nie można przegapić takiej okazji!


Ps. Uprzejmie proszę o niedyskutowanie na temat samego zaniedbania, albowiem to starsi schorowani ludzie po udarach. Niekoniecznie ma to jakiś sens w obecnej sytuacji psa.

Komentarze 2

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez