Nie pozwólmy, by zamilkła molenna w Wodziłkach
Nie pozwólmy, by zamilkła molenna w Wodziłkach
Opis zrzutki
W maleńkich Wodziłkach, w dolinie Szeszupy, pośród krajobrazu Suwalszczyzny, stoi jedna z najcenniejszych i najbardziej niezwykłych świątyń północno-wschodniej Polski: drewniana molenna staroobrzędowców, czyli dom modlitwy starowierów.

Na fotografii: wieś Wodziłki (fot. Henryk Gałaszewski).
To nie jest tylko stary budynek.
To świadectwo wiary, odwagi i trwania ludzi, którzy ponad dwa wieki temu przybyli na te ziemie, uciekając przed prześladowaniami religijnymi. Wodziłki zostały założone w 1788 roku przez staroobrzędowców uciekających z Rosji. Ich potomkowie przez ponad 10 pokoleń modlili się tu, pracowali, budowali domy, zakładali rodziny i zachowywali obyczaje, które dziś należą do najrzadszych elementów polskiego dziedzictwa.

Na ilustracji: karta ewidencyjna zabytku, tzw. "biała karta".
Sercem tej historii jest molenna.

Na fotografii: molenna w 2025 r. (fot. Piotr Bułanow).
Wzniesiono ją około 1885 r., przebudowano ją w 1921 roku, a kilka lat później, w 1928 roku, dobudowano charakterystyczną wieżę zwieńczoną ośmioramiennym krzyżem.

Na fotografii: molenna w 1963 r. (autor fot. nieznany).
Świątynia jest drewniana, skromna, salowa, posadowiona na kamiennej podmurówce. Nie zachwyca monumentalnością. Zachwyca czymś cenniejszym: autentycznością.

Na fotografii: molenna w 2025 r. (fot. Piotr Bułanow).
Od ponad stu lat jest miejscem modlitwy niewielkiej wspólnoty staroobrzędowców — ludzi należących do tradycji bezpopowców, w której nabożeństwa prowadzi nie ksiądz, lecz nastawnik wybrany przez wiernych. W takim miejscu każda deska, każdy detal i każdy ślad użytkowania ma znaczenie. To nie jest anonimowy zabytek. To żywa pamięć o mniejszości religijnej, która do dziś współtworzy historię Suwalszczyzny.

Na fotografii: w drodze na modlitwę, 2026 r.
Dziś molenna potrzebuje naszej pomocy.
Jest wpisana do rejestru zabytków, ale sam wpis nie ochroni jej przed upływem czasu.

Na ilustracji: fragment karty ewidencyjnej zabytku, tzw. "biała karta".
Drewno, dach, wieża, podmurówka, stolarka i detale wymagają troski, specjalistycznej oceny oraz prac prowadzonych z poszanowaniem zabytkowego charakteru świątyni. Ostatni „gruntowny” remont miał miejsce w 1997 roku, a w 2021 roku dokonano remontu dzwonnicy. Od tego czasu minęło już niemal trzydzieści lat.
W maju 2026 roku wspólnota staroobrzędowców otrzymała dotację Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w wysokości 34 000 zł na remont elewacji molenny.

Na fotografii: Adam Musiuk, podlaski wojewódzki konserwator zabytków, przy molennie, podczas podpisywania umowy na dofinansowanie remontu elewacji świątyni, 2026 r.
To bardzo ważny krok i potwierdzenie, że ratowanie świątyni jest sprawą pilną — jednak ta kwota nie wystarcza na przeprowadzenie pełnych prac konserwatorskich.
Część środków, około 10 000 zł, zebrali już sami staroobrzędowcy. Do rozpoczęcia niezbędnych prac nadal brakuje co najmniej 25 000 zł. Dlatego rozpoczynamy zbiórkę na remont i zabezpieczenie molenny w Wodziłkach.
Na fotografii: molenna z zaznaczoną częścią, która wymaga prac konserwatorskich, 2025 r. (fot. Piotr Bułanow).
Co chcemy uratować?
Chcemy ocalić nie tylko budynek, ale cały starowierski świat, który jest w nim zapisany:
- historię ludzi, którzy uciekali przed prześladowaniami,
- historię wsi założonej przez starowierów,
- historię modlitwy prowadzonej bez hierarchy, lecz przez wybranego nastawnika,
- historię drewnianej architektury sakralnej Suwalszczyzny,
- historię małej wspólnoty, której dziedzictwo może zniknąć po cichu, bez rozgłosu.

Na fotografii: starowierski kondukt pogrzebowy, Wodziłki 2003 (fot. z rodzinnego albumu).
Wielkie zabytki mają często wielkich opiekunów. Małe świątynie, takie jak ta w Wodziłkach, zależą od ludzi dobrej woli.
Na co przeznaczymy zebrane środki?
Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na uzupełnienie środków potrzebnych do przeprowadzenia remontu elewacji molenny — prac, na które wspólnota otrzymała już częściową dotację konserwatorską.
W szczególności środki ze zbiórki pomogą sfinansować:
- remont elewacji świątyni, w tym konserwację lub wymianę zniszczonych elementów drewnianych, stolarki i elementów konstrukcyjnych, a także niezbędny nadzór specjalistów, aby prace były prowadzone zgodnie z zasadami ochrony zabytków.
Dotacja w wysokości 34 000 zł oraz środki zebrane przez samą wspólnotę nie pokrywają pełnych kosztów remontu. Brakująca kwota to co najmniej 25 000 zł — i właśnie tę lukę chcemy wspólnie wypełnić.

Na fotografii: elewacja, która wymaga prac konserwatorskich, 2025 r. (fot. Piotr Bułanow).
Dlaczego to ważne?
Bo molenna w Wodziłkach jest jednym z tych miejsc, które łatwo przeoczyć — a bardzo trudno zastąpić.

Na fotografii: molenna w Wodziłkach w 2015 r. (fot. Hubert Stojanowski).
Nie powstanie już druga taka świątynia. Nie powtórzymy historii ludzi, którzy ją zbudowali. Nie odtworzymy autentycznego krajobrazu kulturowego, jeśli pozwolimy mu stopniowo niszczeć.
Wodziłki to mała wieś, ale jej historia jest większa, niż mogłoby się wydawać. To historia granic, migracji, prześladowań, wiary, pracy i trwania. To także przypomnienie, że polskie dziedzictwo nie jest jednolite. Tworzyły je różne języki, wyznania i tradycje. Staroobrzędowcy są jedną z takich tradycji — cichą, skromną, ale niezwykle ważną.

Na fotografii: molenna w Wodziłkach nocą (fot. Henryk Gałaszewski).
Molenna w Wodziłkach istnieje od ponad stu lat.
Teraz potrzebuje nas, żeby mogła istnieć dalej.
Jak możesz pomóc?
Wpłać dowolną kwotę. Każda wpłata ma znaczenie.
Udostępnij zbiórkę znajomym.
Opowiedz komuś o tym miejscu.
Pomóż nam sprawić, żeby historia starowierów z Wodziłek nie zniknęła razem z drewnem, które przez dekady chroniło ich modlitwę.
Ratując tę molennę, ratujemy coś więcej niż zabytek.
Ratujemy żywą pamięć.

Na fotografii: molenna w 2025 r. (fot. Piotr Bułanow).
Dziękujemy za każdą wpłatę i każde udostępnienie.
Kultowej stodoły już nie ma, trzeba ratować molennę!