Misiu - pies, który chce żyć ID: hdkcmv

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki

1 090 zł z 8 000 zł

13%

1 090 zł

z 8 000 zł

zakończona

15.11.2019r

40

wspierających
13%
Wpłać na zrzutkę

Opis zrzutki

hdkcmv-db86128a.png

hdkcmv-e4e10743.png


hdkcmv-d08cd2f6.png


Historia Misia zaczyna się jak wiele innych, jednak Misiu to pies który pokazuje niesamowitą wole walki, on chce żyć!

Misiu prawie całe swoje życie spędził na łańcuchu w fatalnych warunkach, w końcu trafił do schroniska które okazało się dla niego ukojeniem i zakończyło życie na uwięzi. Mimo iż nie był w typie „adopciaka” po kilku tygodniach znalazł dom i kochającego opiekuna. Niestety szczęście nie trwało długo… Jego pan zmagał się z rakiem na ostatnim etapie nie był w stanie się już więcej nim zajmować. Mimo strasznej choroby pan nie martwił się o siebie tylko o swojego psa. Prosił aby tylko zająć się Misiem i znaleźć mu dobry dom.

Po kolejnych kilku tygodniach znalazło się małżeństwo, które chciało przyjąć Misia pod swój dach, mimo ich początkowo wielkich chęci i miłości pewnego upalnego wieczora dostaliśmy wiadomość od osoby trzeciej, o złym stanie Misia. Oczywiście nowi właściciele nie poinformowali nas o tym , co więcej chcieli pozwać schronisko o wydani im „chorego psa”. Natychmiast odebraliśmy Miśka i pojechaliśmy do weterynarza, było podejrzenie padaczki. Jak się okazało potem, w ponad 30 stopniowych upałach Misiu był zamykany w szklarni… Po co? Nie mamy pojęcia, właściciele nie widzieli w tym nic złego.

Padaczka została szybko odrzucona ale pojawiło się nowe zagrożenie – problemy z tylnymi stawiamy… Jak wiadomo z wiekiem nie można wygrać, więc wydawało się to naturalnym zjawiskiem. Z czasem Misiu miał coraz większe problemy z poruszaniem. Raz było lepiej, raz gorzej. Były dni gdzie Misiu nie potrafił wstać nawet na chwilę, a dzień później chodził bez problemu… Za każdym razem gdy godziliśmy się z jego odejście, on pokazywał że to jeszcze nie jest jego czas. Jednak ostatnie dnie były ciężkie, z poruszaniem coraz gorzej, a Misiu wydawał się coraz słabszy. Mimo podawanych silnych leków przeciwbólowych nie było żadnych efektów. Misiu cały czas cierpiał… Gdy podjęliśmy bardzo ciężką decyzję o pożegnaniu się z Misiem aby ulżyć mu w bólu stało się coś niezwykłego… Misiu wyruszył w ostatnią drogę do weterynarza, został włożony do auta przez wolontariuszy bo sam nie był w stanie nawet się podnieść i gdy już do jechał do przychodni... WSTAŁ! Popatrzył na doktora i podszedł do miski aby ugasić pragnienie… To był znak!! Misiu pokazał jak bardzo chce z nami zostać, jak cieszy się życiem. Od razu dostał odpowiednie leki, które miały pomóc już jutro. Po kilku godzinach nadal nie wyglądało to dobrze, Misiu cały czas leżał… Pod wieczór, gdy zatroskana wolontariuszka pojechała sprawdzić jego stan ujrzała niesamowity widok. Misiu chodził po schronisku, wesoły a przede wszystkim spragniony czułości ;)

Mamy nadzieję, że to początek nowego rozdziału w życiu Misia i że znajdzie kochający dom lub chociaż hotelik. Szukamy kogoś kto będzie w stanie poświęcić czas Misiowi. Ze względu na problemy z poruszaniem, szukamy domu w którym nie będzie musiał pokonywać schodów.

Bardzo prosimy o wpłaty dla Misia, wszystkie wizyty lekarskie, leki, zastrzyki kosztują niemało. Dodatkowo nowe leczenie Misia nie jest tanie i musimy zebrać pieniążki na hotelik, bo chętnych na adopcję Misia brak…

hdkcmv-f1e0985f.png


Wpłacający40

 
Dane ukryte
19 zł
 
Dane ukryte
5 zł
 
Dane ukryte
ukryta
 
Dane ukryte
20 zł
 
Dane ukryte
30 zł
WJ
Wojciech Januszewski
25 zł
A
Agnieszka
18 zł
Y
Yuby
25 zł
A
aleksandra
25 zł
EM
ewa małagowska
50 zł
Zobacz więcej

Komentarze6

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

420 500 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?