id: hma5s2

Zbiórka na nowe Tamagotchi, czyli pompę insulinową

Zbiórka na nowe Tamagotchi, czyli pompę insulinową

 
Antonina Cydzik

Opis zrzutki

Dzień dobry, dobry wieczór i cześć, z tej strony Tosia ✌


EDIT: Zakładając tę zbiórkę nie sądziłam, że wyjdzie ona poza grono najbliższych znajomych, więc pisałam z założeniem, że mnie znacie. Tym bardziej dziękuję wszystkim, którzy wpłacili, znając mnie słabo lub wcale, i dziękuję wszystkim, dzięki którym zbiórka poszła w świat 💜


Jeśli mnie znacie, to wiecie, że dużo mówię, więc z góry przepraszam, że długo, ale żeby wszystko było transparentne i zrozumiałe, to na wstępie muszę trochę pogadać...


Od 25 lat mam cukrzycę typu 1., którą od 22 próbuję ogarniać przy pomocy pompy insulinowej. Nie wiem, czy to przez to, że zapomniałam jakoś hucznie (a tak naprawdę, to jakkolwiek) uczcić tak wspaniały jubileusz tego, że mój własny układ odpornościowy postanowił zniszczyć komórki beta mojej własnej trzustki (yayx!), ale pompa, której do tej pory używałam, stwierdziła "I'm done, sorry stara, idę na emeryturę, mam dość". Czyli - mówiąc prościej - przestała działać. Jak widzicie na zdjęciach - dosłownie się rozsypała. Próbowałam jeszcze z nią pertraktować, ale, jak można się domyślić, jeśli w urządzeniu elektrycznym wystają kabelki, to raczej nie jest ono w najlepszej kondycji. Na trzecim zdjęciu widać, jak powinno to wyglądać, gdyby działać miało, także... Możemy teraz wspólnie przez minutę pomilczeć...


Okey, dzięki! Ale jeszcze się nie rozchodźcie, bo teraz będzie trochę bardziej serio (ale tylko trochę, wybaczcie, jakoś muszę sobie ubarwiać ten wcale niełatwy dla mnie temat 🙃). 


Być może ktoś z Was kiedyś planował z zaskoczenia wrzucić mnie do wody, a kiedy wyczułam, co może chodzić mu/jej po głowie, to powiedziałam "Lepiej nie, bo Cię na to nie stać xD mam przy sobie pompę insulinową, która nie jest wodoodporna, i to nie są tanie rzeczy." I tylko częściowo była to moja tarcza obronna przeciwko spędzeniu reszty dnia w mokrym ubraniu, bo faktycznie - pompa jest droga. Do tej pory, na szczęście, tylko za pierwszą musieli zapłacić moi rodzice, następną dostałam w ramach refundacji, a tę, która popsuła się teraz, dostałam jako zastępczą, kiedy popsuła się poprzednia. Ale to wszystko było, kiedy jeszcze miałam tyle lat, że kogoś tam obchodziło, że można takie rzeczy refundować itd. (26. roku życia, tęsknię 😢). Teraz już, niestety, tak średnio, bym powiedziała, tak średnio. 


Nadal niezrozumiałym dla mnie szczęściem, udało mi się pożyczyć pompę od Fundacji dla Dzieci i Dorosłych z Cukrzycą 💜, więc na razie mam z czego korzystać, ale jest to rozwiązanie tymczasowe, dopóki nie kupię sobie nowej pompy. I tu przechodzimy do sedna sprawy.


Pompa, która z różnych (przede wszystkim medycznych) względów, jest w zasadzie jedyną, jaką powinnam kupić, kosztuje 12 960 zł (i to już cena obniżona, jeszcze niedawno kosztowała 22 tys.). I suma ta, niestety, przekracza moje możliwości finansowe. Moja rodzina wydała niedawno podobną kwotę na operację naszego psa, więc też nie bardzo ma zasoby, żeby mi pomóc. Na nową pompę zbieram już od jakiegoś czasu, więc mam część, ale zebranie reszty będzie dla mnie bardzo trudne bez dodatkowego wsparcia. 


Kiedy jakiś czas temu udostępniłam na swoim Instagramie relacje o tym, że zepsuła mi się pompa, parę z Was zapytało mnie, czy będę zakładać zbiórkę, żeby szybciej podłączyć swoje własne, nowe "Tamagotchi". Trochę mi zajęło zebranie się w sobie, żeby się na to odważyć (podziękowania dla mojej terapeutki, mogę dać namiar na priv), ale dzięki tym deklaracjom (i własnej desperacji, nie owijajmy w bawełnę), jednak postanowiłam, że taką zbiórkę założę. I oto ona!


Tak jak wspomniałam - mam część kwoty, ale jako cel ustawiam całą, dla większej transparentności (zebranie całej kwoty nie ma, w razie co, znaczenia dla skuteczności zbiórki). Jeśli okaże się, że z wpłat zebrało się więcej, niż potrzeba, resztę tej kwoty przeleję na moje subkonto w Fundacji dla Dzieci i Dorosłych z Cukrzycą, z którego mogę opłacać potem comiesięczny osprzęt do pompy. Wkłucia, sensory do mierzenia cukru i insulina to koszt ok. 400 zł na miesiąc i obecnie daję radę opłacać to sama, ale jeśli uda się mieć dodatkowe wsparcie, to na pewno te pieniądze się nie zmarnują. Bardzo chciałabym też część kwoty przekazać bezpośrednio dla Fundacji, żeby mieli środki na udzielanie innym takiej pomocy, jakiej udzielili mnie.


Dlatego będę bardzo, bardzo wdzięczna za każdą wpłatę czy chociażby udostępnienie tej zbiórki. Wiadomo, że każdy z Was ma mnóstwo swoich wydatków i nie zawsze możliwość na takie wpłaty, co totalnie rozumiem! Ale jeśli dacie radę wpłacić, to będę cieszyć się jak Golden retriever, który znalazł na spacerze zbiornik wodny i jeszcze potem dostał smaczka za to, że w końcu z niego wyszedł  😍


Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, chcecie wiedzieć czemu tak, za tyle, po co itd., to piszcie do mnie, wytłumaczę, co będę umiała!


Dziękuję Wam wszystkim z góry i gratuluję, jeżeli doczytaliście!

Pozdrawiam wszystkich i życzę zdrowia,

Tosia 💜

Komentarze 1

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez