„Nie tak miała wyglądać Kamila dorosłość"
„Nie tak miała wyglądać Kamila dorosłość"
Aktualności2
-
Kochani, zdecydowaliśmy się przedłużyć Zrzutkę dla Kamilka i zwiększyć na niej kwotę. Mimo ciągłej walki i ogromnego optymizmu, który przeplata się niestety z milionem wątpliwości, zapowiada się naprawdę trudna i długa walka na wielu płaszczyznach. Może to będą miesiące, a może to będą lata. Tego nikt nie wie. Wiele rzeczy dzieje się po drodze, wiele trudności i przeszkód, których się nie spodziewaliśmy, bo nie byliśmy nigdy w takiej sytuacji. Uczymy się co robić, jak reagować, co zmienić, co przyspieszyć, co zatrzymać. Stajemy przed trudnymi wyborami. Wybaczcie, że nie wiele tu będzie szczegółów, ale to są mega trudne dla naszej rodziny sprawy...a w szczególności dla Kamyka, który nigdy nie lubił jak się o nim mówi. Zawsze cichutki i spokojny chłopak, nie lubił i wciąż nie lubi zwracać na siebie uwagi. Teraz jeszcze bardziej zamknięty w swoim świecie. Chociaż trudno mi to nazwać jego światem, bo jego świat runął, rozsypał się w drobny mak a moją rolą jest go możliwie jak najlepiej naprawić. Obiecałam mu to przed pierwszą operacją. I mimo, że podjęcie decyzji o utworzeniu zbiórki było dla mnie ogromnie trudne, to biorąc pod uwagę biurokrację i realia, teraz już wiem, że postąpiłam słusznie. I wiem, że tylko z Waszą pomocą to się może udać. A my się nie poddamy i będziemy walczyć o to, żeby Kamyk znów mógł chodzić, żeby nie był od nikogo zależny, żeby widział, tak jak każdy z nas i, żeby wreszcie znów mógł powiedzieć do nas cokolwiek.
Dziękuję za wszystko co dla Kamyka robicie ❤️ i proszę o udostępnianie ❤️
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Dwa tygodnie przed końcem wakacji nasz świat się zawalił.
Mój kochany syn, spokojny, wrażliwy, pełen marzeń i planów na przyszłość, trafił do szpitala. Z objawami podobnymi do udaru - opadnięta powieka, problemy z widzeniem i utrzymaniem równowagi.
Diagnoza była straszna: naczyniak jamisty w pniu mózgu, czyli w miejscu odpowiedzialnym za wszystkie podstawowe funkcje życiowe. Miejscu praktycznie nie operowalnym.
Dodatkowo lekarze znaleźli drugi, mniejszy naczyniak w płacie czołowym.
Kamil za dwa tygodnie miał rozpocząć naukę w 4 klasie liceum mundurowego i napisać maturę. W maju wstąpił do 18 Stołecznej Brygady Obrony Terytorialnej.
Chciał zamieszkać ze swoją ukochaną dziewczyną. Uwielbiał spotykać się i grać na komputerze ze swoimi przyjaciółmi.
Był zwykłym, dobrym, kochanym chłopakiem, który miał przed sobą całe życie.
Nigdy nie sądziłam, że los w tak brutalny sposób zabierze mu wszystko.
Objawy się nasilały, doszedł niedowład lewej ręki. Kamil poruszał się już tylko na wózku.
Wtedy lekarze zdecydowali się zawalczyć i operować.
Ryzyko operacji w pniu mózgu jest bardzo wysokie a szanse na przeżycie niewielkie.
Na początku września Kamil przeszedł w odstępstwie kilku godzin dwie bardzo ciężkie operacje mózgu, z których druga była operacją ratującą życie.
Lekarze zrobili i wciąż robią dla niego absolutnie wszystko, co było i jest możliwe.
To cud, że mój syn wciąż jest z nami.
Po operacjach jego stan był krytyczny, ale Kamil… walczył.
I walczy dalej, każdego dnia.
Mimo bólu, zmęczenia, tęsknoty za rodziną, dziewczyną, przyjaciółmi i domem, mimo wielu komplikacji i tego, że jest zależny od innych, karmiony przez PEG i oddycha przez rurkę tracheostomijną.
Obudził się i bardzo powoli zaczyna robić małe kroczki do przodu.
Reaguje na naszą obecność. Jest coraz bardziej świadomy całej sytuacji.
Często płacze, prawie się nie uśmiecha, porusza prawą ręką i nogami, próbuje otwierać oczy. Widać jego zdenerwowanie, kiedy sobie z czymś nie radzi.
Dla nas każdy najmniejszy jego ruch czy jakakolwiek reakcja to nadzieja i cud.
Żyjemy w ciągłym stresie i lęku o każdy dzień.
Ale nigdy się nie poddamy.
Marzę o tym, żeby mój syn wrócił do domu.
Żeby znów mógł się uśmiechać, mówić, chodzić, przytulić się, cieszyć się życiem i być poprostu samodzielnym.
Żeby znów mógł być sobą.
Przed nami długa, trudna i bardzo kosztowna droga.
Nigdy nie sądziłam, że będę musiała prosić o pomoc…
Ale dziś proszę — jako mama, która walczy o życie swojego dziecka. Która obiecała, że zrobi wszystko, żeby jej dziecko mogło wrócić do normalności i spełniać swoje marzenia.
Na co zbieramy?
Specjalistyczną, intensywną rehabilitację neurologiczną, pobyt w ośrodku, który pracuje z pacjentami po ciężkim uszkodzeniu pnia mózgu, indywidualną fizjoterapię, terapię neurologiczną i neuropsychologiczną, pionizację, terapię oddechową, pracę nad świadomością, komunikacją i odzyskiwaniem funkcji ruchowych.
Sprzęt i zaopatrzenie medyczne.
Dojazdy i organizację transportu medycznego.
Leki i konsultacje specjalistyczne.
Dodatkowe terapie wspierające powrót świadomości i funkcji.
Każda złotówka, każde udostępnienie, każda dobra myśl to krok bliżej do tego, by mój syn znów mógł być sobą i wrócić do domu.
Dziękuję z całego serca za każdą pomoc. 💙
Za każde dobre słowo.
Za wsparcie, które daje nam siłę i nadzieję.
Podkładka miłorząb 2, kolor zielono - złoty.
Trochę jesteśmy zajęci, ale jeszcze raz Wam Wszystkim ogromnie dziękujemy ❤️ i życzymy aby Nowy Rok był lepszy od poprzedniego! Jesteście wspaniali i niech to dobro, które dla Kamilka czynicie, wraca do Was że zdwojoną siłą!
Bardzo bardzo bardzo Wszystkim dziękuję ❤️. Kamilek jest już w domu, jeszcze w szpitalu rozpoczęliśmy prywatną rehabilitację i ją kontynuujemy. Kamil w domu czuje się dobrze, wreszcie zaczął się regenerować. I zaczął się uśmiechać. Łatwo nie jest ale najważniejsze, że jest z nami ❤️
❤️Kruklanki czekają na Kamila❤️
Przekażę Kamilkowi ❤️
zdrówka z 18sbot
Dziękuję ❤️ przekażę Kamilkowi