PILNIE! NA REHABILITACJĘ I DALSZE LECZENIE WIESI, KTÓRA SAMA WYCHOWUJE CHOREGO SYNA
PILNIE! NA REHABILITACJĘ I DALSZE LECZENIE WIESI, KTÓRA SAMA WYCHOWUJE CHOREGO SYNA
Opis zrzutki
Mam na imię Wiesława, niedługo kończę 70 lat. Wychowuje samotnie 35 letniego syna Marcina, który urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym. Syn potrzebuje całodobowej opieki, gdyż nie chodzi i porusza się za pomocą wózka inwalidzkiego.
Ja jestem schorowaną osobą, po kilku operacjach i mam już coraz mniej siły i pomimo swoich chorób, chciałabym jak najdłużej być sprawna, żeby móc pomagać synowi w codziennym funkcjonowaniu.
W 1999r. miałam usunięty woreczek żółciowy, ponieważ wyhodowałam sobie w nim kamień pokaźnych rozmiarów.
W 2002r. miałam operację nowotworową dróg rodnych z przydatkami i węzłami chłonnymi pachwinowymi. Po tej operacji miałam naświetlania, które prawdopodobnie uszkodziły mi jelita i od tamtej pory muszę uważać co jem, ponieważ czasami mam ostre biegunki i wymioty.
W listopadzie 2017r. miałam wszczepiony rozrusznik serca. Z powodu błędnie działającego urządzenia, w styczniu 2018r. ponownie miałam zabieg wymiany rozrusznika.
Cierpię również na nadciśnienie tętnicze i przyjmuję leki.
W tym roku (2021r.) tydzień przed majówką przewróciłam się wracając z zakupów i złamałam prawą rękę w nadgarstku z przemieszczeniem. Niestety złamanie było na tyle skomplikowane, że musiałam mieć przeprowadzona operację.
Obecnie jestem już w domu ale ręka jest bardzo obolała i opuchnięta. Przede mną kontrole w szpitalu i zdjęcie szwów a później rehabilitacja. Do pełnej sprawności czeka mnie bardzo długa droga.

Jako Prezes Fundacji zwracam się do Was z prośbą o wsparcie leczenia Tej cudownej kobiety, która ma cudowne serce i w cudowny sposób opiekuje się swoim Synem.
Pomóżmy jej wrócić do sprawności, by mogła dalej sprawować opiekę nad Synem.
Pamiętajmy! Dobro zawsze wraca!
Pozdrawiam Was serdecznie.
Natalia Pucz.