Opis zrzutki
Zagrożenie ze strony dronów w Ukrainie przybrało przerażającą skalę. Oprócz rakiet i bomb lotniczych zrzucanych na ukraińskie miasta, oddalone nawet o kilkaset kilometrów od linii frontu, atakują je setki dronów dalekiego zasięgu. W strefie przyfrontowej dodatkowo już blisko 900 dronów dziennie poluje nie tylko na żołnierzy, ale również na samochody ewakuacji medycznej, pomocy humanitarnej i cywilów próbujących uciekać pieszo lub na rowerach. Atakowanie ludności cywilnej stało się codziennością. Na taką codzienność światu- nam! -nie wolno się godzić.
Przed Ukrainą piąta zima wojny- kolejne długie miesiące zimna i ciemności w stanie nieustającego zagrożenia życia.
Ciepło i światło to życie i nadzieja. Po raz kolejny, 42, wyruszymy z pomocą. Pojedziemy w błoto, mrok i niepokój Donbasu ze światłem, ciepłem, medycyną ratunkową i sercem — od tych, którzy nie zapomnieli i się nie godzą.
Potrzebne są generatory prądu, stacje ładowania, Starlinki, powerbanki. Sprzęt do ogrzewania i przygotowywania posiłków, śpiwory, koce, nosze, leki. Opony terenowe do samochodów docierających na pozycje i ewakuujących rannych. Jak zawsze również karma dla bezdomnych frontowych zwierząt i transportery do ich ewakuacji.
I mnóstwo innych mniejszych i większych niezbędności. Żołnierze, do których pojedziemy, sami przygotowują precyzyjne listy potrzeb, dlatego mamy pewność, że wieziemy im dokładnie to, czego potrzebują. Pomoc przekażemy, jak zawsze, osobiście.
Pilnie potrzebna jest również zimowa pomoc dla ludzi w podeszłym wieku, chorych i dzieci w miastach pozbawionych prądu i ogrzewania.
Bardzo prosimy Państwa o wpłaty na 42. konwój.. Przed zimą próśb o pomoc jest niemal dwukrotnie więcej niż zazwyczaj - nie damy rady bez Państwa wsparcia.
Każda wpłata to realna pomoc: światło, ciepło i możliwość ratowania życia.
Prosimy również o jak najwięcej udostępnień zrzutki. Każde udostępnienie zwiększa szansę, że dotrzemy do kolejnych ludzi gotowych pomóc.
To dzięki Państwu polskie światło, ciepło i choć odrobinę bezpieczeństwa będziemy mogli zawieźć w wojenne okopy i do miast przyfrontowych.
Młodego żołnierza któremu podarowaliśmy kamizelkę ze zdjęcia już nigdy nie odwiedzimy. Kotek żyje. Zdążmy z troskliwą pomocą do tych, dla których nadchodzącą zima może być ostatnią.