Opis zrzutki

Drodzy Zbiórkowicze

 

Minęło kilka miesięcy od naszej pierwszej zbiórki dla Poojy.

 

Tymczasem nowy etap w życiu Poojy wciąż trwa i doszły do niego nowe okoliczności. Rehabilitacja Poojy przeszła na tyle efektywnie, że lekarze orzekli, iż można ją poddać operacji i jest nadzieja, że Pooja będzie mogła chodzić. 

 

Chciałabym Was jeszcze raz prosić o wsparcie dla Poojy w zrobieniu tego kroku. Bez naszej pomocy jej rodziny nie będzie stać na sfinansowanie operacji.

 

Pooja przez ponad sześć lat nie chodziła. W wyniku przebytej infekcji doszło u niej do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Z dnia na dzień jej nogi stawały się coraz słabsze, aż w końcu całkowicie przestała chodzić (pełny opis choroby oraz historii Poojy znajduje się w opisie naszej pierwszej zrzutki oraz na mojej stronie internetowej).

 

Dzięki Waszej ogromnej życzliwości i otwartym sercom udało się zebrać ponad 12 000 zł na rehabilitację. Te pieniądze nie zostały zmarnowane. Wręcz przeciwnie – stały się dla Poojy prawdziwym nowym początkiem.

 

Kiedy poznałam ją w listopadzie ubiegłego roku, jej sytuacja była dramatyczna. Była wyczerpana fizycznie i psychicznie. Żyła w niezwykle trudnych warunkach, praktycznie bez nadziei, że cokolwiek może się jeszcze zmienić.

 

Dziś mogę powiedzieć z ogromną radością, że zmieniło się bardzo wiele.

 

Najważniejsza zmiana zaszła jednak nie tylko w jej ciele, ale przede wszystkim w sercu. Pooja uwierzyła, że ma przed sobą przyszłość. Że warto walczyć i że nie jest zostawiona sama sobie.

 

Przez ostatnie trzy miesiące codziennie ciężko pracowała podczas rehabilitacji. Każdy, nawet najmniejszy postęp wymagał ogromnego wysiłku.

 

Na początku potrafiła jedynie poruszyć palcami u stóp. Pamiętam jej śmiech przez łzy, kiedy to się udało. Dla wielu z nas jest to drobiazg. Dla niej był to pierwszy sygnał, że organizm zaczyna odpowiadać.

 

Później pojawiały się kolejne, bardzo małe, ale niezwykle ważne postępy.

 

Dzisiaj, przy pomocy rehabilitanta, chodzika i wspierającej mamy, Pooja potrafi ustać na nogach przez około 20 sekund.

 

Byłam świadkiem tej chwili. Widziałam ogromny wysiłek, koncentrację i determinację. A zaraz potem – radość i wzruszenie, które trudno opisać słowami.

 

W ubiegłym miesiącu podczas kontroli lekarskiej specjalista prowadzący Pooję zalecił pilną konsultację w nowoczesnym szpitalu specjalizującym się w leczeniu uszkodzeń rdzenia kręgowego i dysponującym nowoczesną technologią, w tym chirurgią robotyczną.

 

To właśnie dzięki środkom z naszej pierwszej zrzutki Pooja mogła pojechać do Lucknow. Mogła opłacić transport, specjalistyczne badania oraz konsultacje lekarskie. I właśnie tam usłyszała diagnozę, która rzuca całkowicie nowe światło na jej przyszłość.

 

POTRZEBNA JEST NATYCHMIASTOWA OPERACJA.

 

Po raz pierwszy od sześciu lat lekarze dali jej realną szansę na odzyskanie sprawności.

 

Koszt operacji wynosi 6 000 euro.

 

To druga i mam nadzieję ostatnia zbiórka dla tej niezwykłej dziewczyny.

 

Za pierwszym razem pomogliśmy jej odzyskać nadzieję i zrobić pierwszy krok w nowe życie.

 

Teraz możemy zrobić znacznie więcej.

 

Przez ponad sześć lat, w najpiękniejszym okresie swojej młodości, Pooja była przykuta do prostego łóżka zbitego z desek. Podczas gdy my planujemy podróże, spotkania z bliskimi, rozwijamy się i spełniamy marzenia, ona marzyła tylko o tym, aby móc samodzielnie usiąść, stanąć i zrobić kilka kroków.

 

Dzisiaj po raz pierwszy wierzy, że będzie mogła ruszyć w świat, wrócić na studia, a potem podjąć pracę. Zacząć żyć tak, jak żyje większość z nas.

 

To wszystko jest możliwe tylko dlatego, że nie pozostajecie obojętni.

 

Dlatego z całego serca proszę Was o jeszcze jeden gest dobra.

 

Każda wpłata, nawet najmniejsza, przybliża Pooję do operacji. Każde udostępnienie tej zbiórki zwiększa szansę, że dotrze do kolejnych osób o wielkich sercach.

 

Wierzę, że wspólnie doprowadzimy tę historię do szczęśliwego zakończenia.

 

Raz już pokazaliście, że dobro naprawdę zmienia ludzkie życie.

 

Pomóżmy Poojy zrobić ten ostatni, najważniejszy krok.

 

Z całego serca dziękuję za każdą pomoc.

 

Agnieszka Dołengiewicz

www.dolengiewicz.pl


29-letnia Pooja po uszkodzeniu rdzenia kręgowego potrzebuje rehabilitacji i szansy na godne Życie.


Nazywam się Agnieszka Dołengiewicz. Jestem nauczycielką jogi i medytacji oraz organizatorką wypraw kulturoznawczych do Indii.

Joga to moja pasja, a Indie to mój drugi dom.

Od wielu lat jestem związana z Indiami – z moim ukochanym aszramem, z moim Guru i z indyjskimi przyjaciółmi. To miejsce, do którego wracam nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim sercem.

Od lat zabieram również grupy na kulturoznawcze wyprawy do Indii, pokazując kraj, który mnie nieustannie zachwyca. Indie są fascynujące – ich kultura, ludzie, tradycje... ale przede wszystkim joga i żyjąca na co dzień duchowość.

W czasie moich podróży wiele razy doświadczałam ogromnej życzliwości, gościnności i bezinteresownej pomocy. Indie nauczyły mnie, że dobro zawsze wraca – często wtedy, gdy najbardziej go potrzebujemy.

Dziś czuję, że przyszedł moment, aby to dobro przekazać dalej.

Chcę podzielić się z Wami historią niezwykłej osoby – Pooji Sahani.

Pooja jest 29-letnią młodą, bystrą i inteligentną kobietą. Jej studia administracyjne i plany życiowe były pełne marzeń i wizji przyszłości. Niestety choroba zatrzymała wszystko.

Badania wykazały, że w wyniku przebytej infekcji jej rdzeń kręgowy został poważnie uszkodzony na długim odcinku w części piersiowej kręgosłupa. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc jej nogi stawały się coraz słabsze... aż w końcu całkowicie przestała chodzić.

Choć uszkodzeń, które powstały w rdzeniu kręgowym, nie da się cofnąć, intensywna i regularna rehabilitacja może w dużym stopniu poprawić funkcjonowanie organizmu. Układ nerwowy ma zdolność częściowej adaptacji – mózg i nerwy mogą uczyć się nowych sposobów przekazywania sygnałów, dzięki czemu ciało może odzyskać część utraconych funkcji.

Systematyczna fizjoterapia pozwala również zapobiegać dalszym powikłaniom wynikającym z długotrwałego osłabienia mięśni i ograniczenia ruchu. W wielu przypadkach osoby z podobnymi zmianami, dzięki długotrwałej rehabilitacji odzyskują większą samodzielność i znaczną poprawę jakości życia.

Niestety Pooji i jej rodziny nie stać na potrzebną rehabilitację.

Warunki, w których żyje, są bardzo trudne – dla nas, Europejczyków wręcz niewyobrażalne. W mieszkaniu nie ma łazienki ani bieżącej wody. Od kilku lat praktycznie nie wychodzi z domu. Mieszka z mamą, która pomaga jej w codziennych czynnościach. Czasem ciągnie ją do miejsca, gdzie można się umyć, a czasem Pooja sama musi czołgać się do małego kraniku z wodą.

Ich mieszkanie znajduje się na trzecim piętrze. Prowadzą do niego bardzo wąskie, wysokie kamienne schody, które całkowicie uniemożliwiają zniesienie jej na wózku. Kiedy naprawdę musi iść do lekarza, zjeżdża po tych schodach na prześcieradle... a gdy trzeba ją wciągnąć z powrotem na górę – trudno nawet sobie wyobrazić, jak to wygląda.

Z miesiąca na miesiąc jest z nią coraz trudniej – zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Coraz częściej musi przyjmować sterydy. W przeszłości miała już próby samobójcze, bo życie w takich warunkach jest dla niej ogromnym cierpieniem.

Podczas mojego ostatniego pobytu w Indiach bardzo często ją odwiedzałam. Rozmawiałyśmy prawie codziennie. Pooja marzy o tak prostych rzeczach – o studiach, o pracy, o tym, że będzie mogła znowu chodzić... o tym, że jej los się kiedyś odmieni.

Po naszym pierwszym spotkaniu przepłakałam całą noc. Byłam tak głęboko poruszona jej historią, że postanowiłam zrobić wszystko, co mogę, aby jej pomóc.

Regularna rehabilitacja oraz stała opieka specjalistów są kluczowe dla utrzymania najlepszego możliwego stanu zdrowia. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przeniesienie Pooji do kliniki rehabilitacyjnej, gdzie mogłaby mieć zapewniony pokój, codzienną opiekę specjalistów oraz indywidualny plan leczenia i rehabilitacji na cały rok.

Koszt takiego leczenia i pobytu to około 20–30 tysięcy złotych rocznie.

Marzę o tym, aby ta zbiórka przyniosła Pooji radość życia.

Aby była dla niej szansą na nowy początek.

Wiem, że to może odmienić jej życie.

Wiem też, że dzięki otwartym sercom ta dziewczyna będzie mogła naprawdę żyć – odzyska nadzieję, uwierzy w siebie i w swoje możliwości.

Czasem jeden gest potrafi zmienić czyjś los.

Dawanie jest jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie możemy zrobić dla drugiego człowieka – a dobro, które wysyłamy w świat, zawsze wraca do nas wielokrotnie. 


Agnieszka Dołengiewicz, www.dolengiewicz.pl

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez