84 dni Meru w walce o życie ID: j9hc26

84 dni Meru w walce o życie ID: j9hc26

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki

6 122 zł z 15 000 zł

40%

6 122 zł

6 122 zł

z 15 000 zł

26 dni

26 dni

do końca

133

133

wspierających
40%
Wpłać na zrzutkę

Aktualności 13

  • Meru żyje i ma się doskonale. Brak wieści spowodowany jest tylko ogromem tego co się dookoła dzieje i brakiem czasu:(
    Już nadrabiam:

    Pierwsze wyniki przyszły już w sobotę (zeszłą) baaardzo późnym wieczorem. Nie były może jakieś wyjątkowe, ale były dobre. Z delikatną nutką niepokoju.

    W poniedziałek dotarła reszta (elektroferaza) i przez chwilę brakowało mi tchu (co u astmatyka może nie jest niczym wyjątkowym 😹, ale nieprzyjemnym).

    Generalnie badania są ok. Lekarzy (a jak lekarzy to mnie podwójnie) zaniepokoił spadek stosunku albumin do globulin (m.in, w skrócie). Gdyby to był zdrowy kot nie byłoby o czym gadać. Jak wiadomo jednak, Meru kotem zdrowym nie jest. Po naradadach z lekarzami i wieloma wspaniałymi osobami zrobiliśmy obrót o 180 stopni i przestaliśmy panikować. Jakby nie było panika nikomu jeszcze nie pomogła. Nawrót oznacza dla nas pożegnanie Meru bo drugi raz nie udźwigniemy kuracji bez wygrania w totka:(

    Do brzegu jednak!

    Od badań minął równo tydzień. Meru to nadal chodząca katastrofa i wiecznie pusty żołądek. Wprawdzie znów go baczniej obserwujemy, ale przestaliśmy się tak cackać:) Zabraliśmy się z kopyta za leczenie stanu zapalnego dziąseł. Przestaliśmy dogadzać bo u lekarza ostatnio waga pokazała 4,27kg a umowa była do 4;)

    Połowa kuracji za nami. Za 5 tygodni powiemy: KONIEC!

    Dziękujemy, że jesteście z nami!!!

    Zdjęcie z słynnym zooplusowym Fredem jest specjalnie dla was z dziś, dosłownie sprzed chwili.

    Pozdrawiamy!

    Drużyna Meruimageimage

































    Czytaj więcej
  • Ciekawi jesteście co u Meru?
    Meru powoli kończy 5 tydzień obserwacji, czyli półmetek tuż tuż! Za tydzień połówkowe badania, które, mamy nadzieje, odzwierciedlą tylko jego stan ogólny. A ten jest Fan Ta Sty Czny!

    Meru dokazuje, rozrabia, tuli się i je tak, że trzeba było się już przestać z nim cackać bo jeszcze trochę i zacząłby się kulać;)

    Kocha całym sercem swoją zastępczą kocią rodzinę a ona kocha jego.

    Odezwiemy się na pewno po badaniach. 

    A tymczasem nadal prosimy o każdy możliwy grosik bo spłata leczenia nadal jest gdzieś głęboko w odchłani:( Pal licho całość, my też pracujemy i zarabiamy, ino te koszta były/są daleko poza naszym „dobrobytem” więc jeśli ktoś chce/może pomóc to my prosimy.imageimage









    Czytaj więcej
  • Meru zakończył kurację planowo 20.09.20
    Obecnie mija siódmy dzień obserwacji i pozwalamy sobie na delikatny oddech. Pełną poersią odetchniemy za 11 tygodni🙈

    Na dany moment Meruś w końcu się przekonał, że koniec z kłuciem. Zajęło mu to 5 dni. Dopiero na 5 dzień sam przybiegł na kolacje. Dni pozostałe siadywał w „pokoju tortur” o czekał nieszczęśliwy:(

    Zbiórkę pozostawiamy otwartą do „naturalnego zakończenia) bo mimo waszego ogromnego wsparcia dług nadal został przeolbrzymi jak na nas. Nadal walczymy o fundusze na jego spłatę wszelkimi sposobami m.in na bazarkach pomocowych (https://www.facebook.com/groups/1134697226882962/?ref=share )
    Jeśli macie jakieś niepotrzebne graciołki również możecie dla Meru wystawić ;)

    Będziemy oczywiście nadal informować również tutaj o stanie pacjenta. Tymczasem pozdrawiamy i niedzielne ziewamy 🥱image












    Czytaj więcej
  • Są pierwsze wyniki badań kontrolnych. Po badaniu usg euforia bo węzły wróciły do prawidłowych rozmiarów 🥳 
    Badania krwi niestety nie fenomenalne, ale bardzo dobre. Czekamy na wyniki elektroferazy i decyzję czy kończymy kurację planowo w 84 dniu. Stres sięga zenitu!

    Na dany moment mamy w domu mały szpital bo czymś się struli rezydenci:( Wczoraj część z nich dzielnie towarzyszyła Meru u lekarza. 

    Zaś sam pacjent 0 od wczoraj leci już na zwiększonej dawce mającej na celu dobicie wirusa. 

    Poniżej wyniki badań krwi. Niebawem kolejne i decyzja...imageimageimageimage
    Czytaj więcej
  • Kuracja powoli dobiega końcowi.
    Jutro jesteśmy umówieni na (mamy nadzieję) ostatnie badania kontrolne podczas kuracji. Powiedzą nam one czy faktycznie możemy kończyć zastrzyle i zacząć okres obserwacji. 
    Meru czuje się ogólnie wyśmienicie. Dokazuje jak każdy normalny, zdrowy, młody kociak. 
    Tylko skóra ma już strasznie dosyć kłucia i robi się coraz więcej odczynów :( Wprawdzie ładnie się goją, ale jednak.

    Od jutra podnosimy dawkę na ostatnie 7 dni żeby mieć pewność, że pozbędziemy się wirusa ze wszystkich zakamarków ciała. 

    Ludzie zestresowani dodatkowo bo w między czasie pochorował nam się jeden z kotów rezydentów. I tak klujemy teraz dwa ogony zamiast jednego. Jutro też razem pojadą na badania. 

    To taki czarny scenariusz jakiego się bałam kiedy Meru wkraczał w nasze życie. Wprawdzie choroba Keanu nie ma raczej nic z FIPem wspólnego, ale nie zmienia to faktu, że jest i leczyć trzeba a finanse szurają mocno poniżej linii kryzysowej. Gdyby nie wy obecnie musiałabym już wybierać, którego leczyć:( Tylko dzięki tej części, którą uzbieraliście jeszcze miałam co wybierać z dna swojego debetu.

    Mam nadzieję, że nigdy nie stanę przed takim wyborem bo jest on <cenzura>. 

    Trzymać mocno kciuki za Merusia jutro! 

    I za jego kumpla też🐾imageimageimageimage
    za
    Czytaj więcej
  • Meru jest po kolejnych kontrolnych badaniach kończących 8 tydzień kuracji. Nie ma fajerwerków, ale jest poprawa 💪🏼
    Przed nami ostatnie 4 tygodnie (jeśli nadal będzie tak dobrze).

    Dziękujemy, że z nami trwacie, że wierzycie, że dzięki wam te zielone oczy nadal błyszczą. 

    Jedno kocie życie nie robi prawie nikomu żadnej różnicy. Dziękujemy, że wam i owszem. 

    Meru wam dziękuje. imageimageimage
    Czytaj więcej
  • Czekacie na wieści?



    No to ruszamy. Jesteśmy już po wizycie kontrolnej, ale co ważniejsze mamy już wyniki. 

    Żeby was nie trzymać w napięciu: JEST ZAJEBIŚCIE!

    Badanie usg wykazało, że węzły chłonne z maks 26mm zmniejszyły się do maks 14mm(!!!).

    Badania krwi również są bardzo, bardzo pozytywne. 
    Stosunek albumin do globulin skoczył z 0.2 do 0.5.
    Ale kto lubi medycznie to sam poczyta wyniki a dla całej reszty świata: jest dobrze!!!

    Jedyny „minus” to moje zaskoczenie wagą. Waga w gabinecie pokazała 3,700kg (ja żyłam przeświadczeniem maks 3,500kg). Po powrocie myślałam sobie, że to kwestia kiepskiego ustawienia kota albo co... No „niestety” waga w domu pokazała to samo :D

    image

    Oczywiście w ogólnym rozrachunku to bardzo dobrze oczywiście. Niestety zaboli znów portfel bo musimy kolejny raz zwiększyć dawkę leku :(
    Ale dziś się nie będziemy tym martwić. Dziś świętujemy !!!:)

    Dziękujemy za wsparcie, dzięki wam Meru żyje i walczy o pełne wyzdrowienie!
    image
    image







    Czytaj więcej
  • Trzy dni temu minął miesiąc kuracji Meru. Młody wojownik czuje się wyśmienicie. W ciągu miesiąca przybrał na wadze pół kilo a jego apetyt wskazuje, że to nie koniec :) 
    Socjalizacja z pozostałymi ogoniastymi mieszkańcami idzie bardzo pozytywnie. Z najmłodszym ogonem wręcz sie uwielbiają. Ze „starszyzną” nie ma żadnych nieporozumień. Rezydentka nawet czasem nadzoruje jego toaletę a starszy kocur włącza się do gonitw.




    Gdyby nie codzienne leki doustne (wątroba) i zastrzyki (GS) byłoby jak w bajce. 

    Jednak przed nami jeszcze 2/3 kuracji. Pomijając debet, który przewyższa nadal zbiórkę to jeszcze ponad 50 dni codziennego stresu i zadawania koniecznego bólu. Oczywiście Meru boli to bardziej:(

    Na nasze szczęście zabiegi znosi jak prawdziwy bohater. Nie próbuje nas zamordować ani uciec na księżyc tylko cichutko pomiaukuje. A zaraz po biegnie na kolację, żeby szybko zapomnieć o przykrościach i cieszyć się darowanym życiem. 




    Ranki w naszym domu są najbardziej intensywne. Wszystkie koty po śniadaniu mają „crazy time”. Wiecie jak wyglada, a raczej jak słychać taki czas?:) Nie? To podczas urlopu, który za pasem, spróbuję wam nagrać. Filmik tradycyjnie dostępny na naszym blogu, na Facebooku: 84 dni Meru. 

    Co rusz się ktoś znajdzie kto stwierdza, że to co robimy dla tego kota to w naszej sytuacji (czytaj: zwykli śmiertelnicy od 1 do 1) jest bez sensu. 

    A ja, między innymi, właśnie o tej 4:30 rano klnąc na wszystko wokół i błagając aby nie zdemolowały chaty (ogony) co dzień upewniam się, że warto. Warto ratować każde życie jeśli tylko nie jest to życie w cierpieniu. A tu poza chwilą zastrzyku jest energia i żywioł :) 




    Już niebawem bo 05.08 pierwsze kontrolne badania. Trzymajcie kciuki i nie zostawiajcie Meru. On naprawdę jest wart każdego grosza i każdej godziny opieki.




    imageimageimage 



    Czytaj więcej
  • Meru ma się świetnie poza rosnącą ilością dziurek w ciałku. Zaaklimatyzował się fantastycznie w nowym miejscu. Ma nowego przyjaciela, z którym demolują mieszkanie w szale gonitw:) Przytył też znów odrobinę. 
    Szczęście w nieszczęściu, nie na tyle aby zwiększyć dawkę leku;) 

    Mamy jeszcze fiołek na około 9 dni. Na pięć (z zakupionych sześciu na dany moment)  z nich pomogliście zebrać finanse za co baaaaaardzo dziękujemy. Pod koniec miesiąca czeka nas . kontrola, która mam nadzieje natchnie nas dodatkowym optymizmem. 

    Mamy nadzieje, że znajdzie się więcej osób, które w nas uwierzą. 

    Pozdrawiamy,

    Drużyna Meru

    image











    Czytaj więcej
  • Wczoraj był 13 dzień kuracji. Póki co 13-stka plus czarny kot przynoszą szczęście. Meru czuje się dobrze. W ekspresowym tempie dogadał się z najmłodszym rezydentem (stosujemy system socjalizacji z izolacją - wiemy co robimy i jak, stad tempo. Jeśli nie jesteście pewni nie łączcie kotów tak szybko). Ze starszymi przeprawa będzie o wiele dłuższa. 
    Łobuzują jak dwa czorty. Momentami mam ochotę obu wystawić za drzwi :) 

    Za około dwa tygodnie wybierzemy się na badania kontrolne to zobaczymy czy radość jest tylko powierzchowna. Tymczasem nadal prosimy o wsparcie. Mamy zapas na niecałe 2 tygodnie właśnie. To bardzo dużo, ale o wiele za mało na całą kurację. 

    Bez was FIP WARRIOR sobie nie poradzi. 

    No chyba, że wygram w totka (zdarza mi się grać!). Wtedy wygra ich kilkunastu!????????

    Pozdrawiamy, 

    Drużyna Meru FWimageimage












    Czytaj więcej
  • Dziś 10 zastrzyk. Meru rośnie w oczach. W dzień bardzo dużo odpoczywa (jak normalny kot) czym mnie niezmiennie (i bez sensu:) martwi. Rano jednak wita mnie już od drzwi domagając się jedzenia. Wieczorami zaś muszę pilnować drzwi bo wyrywa się na wolność a moi rezydenci nie są jeszcze na niego gotowi:)



    Kuracja zdecydowanie działa. Póki co raz zwiększyliśmy dawkę, pewnie za chwilę trzeba będzie ją zwiększyć znów bo chłopak tyje. 

    Mamy w ręku kolejna (trzecią) butlę, zamówione i opłacone dwie następne, i załatwiamy kolejną. Przynajmniej następne będzie można zamawiać spokojniejsza strachu, że zabraknie. Kciuki nadal potrzebne!

    Dziękujemy za dotychczasowe wsparcie. image
    Czytaj więcej
  • Osuszyliśmy pierwszą butlę. Druga się już chłodzi w lodówce a dwie kolejne zamówione !!!!’



    Umówiliśmy się z lekarzami, że skoro wiemy już, że jest to FIP a kot reaguje na kurację pozytywnie to spotkamy się na kontroli po około miesiącu jej trwania, o ile oczywiście nie będzie się działo nic niepokojącego. 

    Dziś przyszły wyniki pcr z krwi potwierdzające obecność koronawirusa (nie, akurat nie covid19).

    Ciężki dzień za nami bo trzeba było kwaterę poodkurzać. A wiecie, kot plus odkurzacz... (wyjątki potwierdzają regułę). 

    No i najważniejsze: Meru czuje się naprawdę z każdym dniem lepiej. Dzięki wam również!image
    Czytaj więcej
  • Dziś czwarty zastrzyk. Meru jest coraz silniejszy. Wczoraj po zastrzyku chwilkę popłakał po czym pogalopował na kolację. Dziś rano po 4 nakrzyczał na mnie, że przyszłam bez miski :) Zjadł mięsko z tabletką (antybiotyk). Tak mi się przynajmniej wydawał. Po godzinie Marcin musiał go uraczyć tą samą:)
    Potem nawet chwilę się pobawił myszką.

    Przeraża mnie tyle jeszcze czasu niepewności, ale kiedy na niego patrzę, wiem, że warto.

    Dziękuje wam moi drodzy. Gdyby nie wy, mało który kot miałby tę szansę. To dzięki waszej pomocy udowadniają, że nie można się poddawać!



    Idziemy na czwarty zastrzyk...




    Trzy za nami 81 to go! (Tak, wiemy, że minimum)

    Poniżej wczorajsze wyniki, paragony od lekarza za wizyty już tu u nas. Oraz zdjęcia z dziś :) 
    Muszę ogarnąć czy da się wstawiać filmiki?imageimage

    Na więcej zapraszamy na fb: https://www.facebook.com/84-dni-Meru-101501638298746/ imageimage


    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Pomóżcie Meru przeżyć

ua1322e9baff25bc.jpegj4701b724fe7a5f5.jpegKiedy  ok. 3-miesięczny kociak trafił do fundacji FOP w sierpniu ubiegłego roku, nadano mu imię Dżepetto.  W listopadzie znalazł nie tylko nowe imię „Meru”, lecz również kochających „rodziców” i „brata”. I było jak w bajce, bo świetnie się zaadaptował w nowym domu i z drugim kotem, w podobnym wieku stanowili nierozłączną parę.

q069912078cc7f85.jpegNiestety, w połowie czerwca Meru poczuł się źle, zaczął gorączkować, przestał jeść i stracił ochotę do zabaw. W ciągu tygodnia stracił pół kilo wagi a nigdy nie był tłuścioszkiem. Kiedy zaniepokojona „mama” zabrała go do lekarza diagnoza była przerażająca: Meru ma duże prawdopodobieńswo zakaźnego zapalenia otrzewnej (FIP), które jeszcze nie tak dawno oznaczało dla kota wyrok śmierci. Kolejne badania coraz bardziej pogłębiały pewność diagnozy. Jest jednak szansa…

m9c15da44be729e4.jpeg

zdfbdc7ae854c719.jpegPojawiły się leki na bazie związku – GS-441524 – który umożliwia zwalczenie wirusa. Są jednak bardzo drogie i trzeba je sprowadzać z zagranicy. Podaje się je w formie zastrzyków przez minimum 84 dni bez żadnej przerwy. Brak jednej dawki może przekreślić całkowicie szanse wyzdrowienia.

„Rodzice” Meru, którzy mieszkają na wsi uznali, że nie podołają obowiązkom opieki nad tak poważnie chorym kotem – to nie tylko codzienne zastrzyki, lecz również częste wizyty u doświadczonego lekarza weterynarii, który na podstawie badań ocenia postępy leczenia. Dlatego kot trafił do mnie, bo wiem, że jestem w stanie zapewnić mu odpowiednią opiekę. Nie jestem natomiast w stanie pokryć wszystkich kosztów leczenia – oceniam, że całkowity koszt samych leków (dawkę leku należy zwiększać wraz z przyrostem wagi kota) to od ok. 10 -15 tysięcy złotych. Dlatego proszę wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc w zebraniu odpowiedniej kwoty.  Zdobyłam już dziesięć pierwszych dawek i leki wspomagające, ale to kropla w morzu. Najbardziej przeraża mnie myśl o tym, że może nadejść moment, w którym zabraknie mi pieniędzy na kolejną dawkę.


Jeśli Wasza pomoc finansowa przekroczy potrzebną kwotę zostanie przekazana na leczenie innego kota z tą straszną chorobą.

Bardzo proszę, pomóżcie i nie pozwólcie umrzeć Meru.


Before&now:

rc916399e3c09666.jpegea522a83fdded725.jpegcleardot.gif30.06.20

kolejne badanie usg zarówno brzucha jak i klatki piersiowej pokazało, że płynu jednak nigdzie nie ma. Za to ogon ma bardzo powiększone węzły chłonne (2cm!).

Co niestety znów dokłada kolejną cegiełkę do diagnozy FIP. Tylko, że w wersji suchej:(


Jesteśmy właśnie po drugiej dawce leku. Meru dziś był jeszcze bardzo słaby. Wydaje nam się jednak, że ożywił się wieczorem. Czy mamy rację okaże się w ciągu najbliższych kilku dni.

Niech moc będzie z nami...


01.07.20


Przyszły kolejne wyniki. Tym razem z elektroferazy białek. Wynik znów na „korzyść” FIP. To, plus fakt, że Meru zaczyna reagować lepiej na otoczenie chyba przesądza nam sprawę... 

Dwie dawki za nami, „82 to go”!

Wpłacający133

Z
Zofia i kot Rudolf
50 zł
D
Dariusz Grosicki
20 zł
 
Dane ukryte
20 zł
AB
Aneta Bojczykowska
24 zł
K
Kamila Rybacka
25 zł
EM
Ewelina Miszczuk
50 zł
AP
Arek pracowity
5 zł
SJ
Sara Janik
30 zł
AA
Anna Alochno-Janas
57 zł
RT
Radek Trzęsicki
50 zł
Zobacz więcej

Komentarze14

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

594 317 zrzutek

i zebrali

339 096 800 zł


A ty na co dziś zbierasz?