Opis zrzutki
Ave, tu Simona. Tworzę więcej niż kiedykolwiek. I jestem biedniejsza niż kiedykolwiek.
Jestem artystką intermedialną, performerką, kuratorką i producentką kultury. W swojej twórczości mieszam religijną ikonografię z popkulturą, pornografię z mistyką, brokat z bliznami. Pracuję z ciałem, seksualnością, pamięcią i wszystkim, co wymyka się przypisanym rolom i porządkom. Czasem powstaje z tego film, czasem performance, czasem obraz. Zwykle coś, co trudno jednoznacznie zaklasyfikować.
✶ Artystka w rozkwicie, konto w agonii
W 2025 roku zrealizowałam pełnometrażowy film Fucking with Marilyn, pokazywany na międzynarodowych festiwalach i wyróżniony na Hacker Porn Film Festival. We wrześniu 2026 roku w Muzeum POLIN odbyła się premiera mojego najnowszego performance'u Shekhinah in Labor. Równolegle maluję, piszę, rozwijam kolejne projekty i angażuję się w organizowanie niezależnej kultury.
Moje prace trafiają do kin, muzeów i galerii. Ja tymczasem coraz częściej zastanawiam się, skąd wziąć pieniądze na czynsz.
Od miesięcy intensywnie szukam płatnych zleceń, również poza własną praktyką artystyczną. Mam doświadczenie, kompetencje, pomysły i ogromną chęć do pracy. Przygotowuję kolejne propozycje współpracy, składam wnioski, odpowiadam na ogłoszenia. Mimo tych starań nie udaje mi się zdobyć płatnej pracy, która pozwoliłaby mi się utrzymać.
Jednocześnie nadal pracuję artystycznie. Tyle że znaczna część tej pracy pozostaje nieodpłatna, a kolejne premiery i realizacje nie przekładają się na regularne dochody.
Kreatywnie przeżywam jeden z najbardziej intensywnych okresów swojego życia. Finansowo znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji.
✶ Błogosławieni ubodzy? Już wystarczy.
Żyję z fibromialgią i depresją. Przewlekły ból, wyczerpanie i obciążenie psychiczne to część mojej codzienności, również wtedy, kiedy tworzę, organizuję wydarzenia czy szukam kolejnych zleceń. Chcę pracować i nadal aktywnie szukam możliwości zarobkowania. Tymczasem niepewność finansowa dodatkowo utrudnia życie z chorobami, które same w sobie wymagają ode mnie wiele wysiłku.
Brak regularnych dochodów sprawia, że coraz trudniej mi pokrywać podstawowe wydatki, zadbać o zdrowie i zaplanować cokolwiek na przyszłość. Każdy kolejny miesiąc oznacza szukanie sposobu na opłacenie mieszkania, rachunków, leczenia i zobowiązań związanych z prowadzeniem działalności.
Mit głodującej artystki świetnie wygląda w pośmiertnych biografiach. Gorzej, kiedy trzeba z niego zapłacić ZUS.
Obecnie potrzebuję wsparcia, które pozwoli mi odzyskać choćby minimum bezpieczeństwa ekonomicznego. Chciałabym móc dalej pracować, rozwijać swoje projekty i jednocześnie mieć z czego żyć.
✶ Na co zbieram?
Przede wszystkim na życie.
Na materiały, narzędzia i realizację kolejnych prac artystycznych. Na czynsz, jedzenie, leczenie, rachunki i koszty prowadzenia działalności. Na podstawową stabilność, której od dłuższego czasu mi brakuje.
Wasze wsparcie może zamienić się w nowe dzieło sztuki. Może też oznaczać opłacony czynsz, wykupione leki czy kilka dni bez lęku o podstawowe wydatki. Dziś wszystkie te rzeczy są dla mnie równie ważne.
Matronat jest formą osobistego wsparcia, dzięki której mogę odzyskać trochę finansowej przewidywalności. Nawet niewielkie, regularne wpłaty pomagają stworzyć zaplecze pozwalające planować życie i pracę dalej niż do następnego rachunku.

✶ Zamiast zbawienia — regularny przelew.
Zapraszam Cię do mojego małego, grzesznego systemu matronatu. Wybierz jeden z siedmiu grzechów i wspieraj mnie regularnie, nawet symboliczną kwotą.
Możesz też wesprzeć mnie jednorazowo. Każda wpłata ma dla mnie realne znaczenie.
Jeśli moja sztuka kiedykolwiek Cię poruszyła, rozbawiła, zainspirowała, oburzyła albo zwyczajnie uważasz, że warto, żebym mogła dalej ją tworzyć — zostań osobą matronującą.
Jeśli nie możesz wesprzeć mnie finansowo, udostępnij tę zbiórkę. Dzięki Tobie może dotrzeć do kogoś, kto będzie mógł pomóc.
Mam jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia. Pomóż mi mieć z czego żyć, kiedy je robię.
Matronuj Simonie.
Amen.