id: jgts33

Ratujemy życie Klopsika

Ratujemy życie Klopsika

 
Aleksandra Gwardiak

Opis zrzutki

Klopsik trafił do mnie zupełnie przypadkiem. Znalazłam go podczas spaceru z Molly z Fundacji Milka, gdzie jestem wolontariuszką. Maluch został odrzucony przez matkę i wyniesiony na drogę. Mimo że przeniosłam go w bezpieczne miejsce, tak aby mama miała szansę go odzyskać, nie przyjęła go z powrotem. Prawdopodobnie już wtedy czuła że coś z jego zdrowiem jest nie w porządku.

Niestety, takie sytuacje zdarzają się często – bezdomne kotki, pozbawione odpowiedniej opieki i pożywienia, nie są w stanie wykarmić całego miotu i odrzucają najsłabsze kocięta. Klopsik miał wtedy zaledwie 2–3 tygodnie.

Od pierwszego dnia na tymczasie był karmiony specjalnym mlekiem dla kociąt. Szybko robił ogromne postępy – nauczył się pić z talerzyka i zaczął nawet samodzielnie się załatwiać próbując kopać w podkładzie higienicznym naśladując swojego tymczasowego brata-Precla, od którego uczy się kocich manier. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Niestety, w pewnym momencie jego stan się załamał – przestał jeść, tracił równowagę, pojawiły się wymioty i biegunki. Trafił do kliniki, gdzie spędził noc pod kroplówką. Na chwilę odzyskał siły, ale następnego dnia objawy wróciły ze zdwojoną siłą. Klopsik stracił wzrok i pojawiły się zaburzenia neurologiczne.

Lekarze podejrzewali najgorsze – zespolenie wrotno-oboczne, czyli wadę, która wymagałaby skomplikowanej operacji i daje bardzo ostrożne rokowania. To był jeden z czarniejszych scenariuszy.

Na szczęścię badanie USG póki co oddaliło tę wizję, ale ze względu na wiek Klopsika badanie trzeba będzie powtórzyć za 3–4 tygodnie, aby mieć pewność. (Z powodu jego mikro rozmiarów na obraz z USG trzeba brać sporą poprawkę)

Obecnie wiadomo, że Klopsik zmaga się z zapaleniem wątroby oraz zapaleniem układu pokarmowego (podejrzewamy przewlekłe zapalenie układu pokarmowego). Niepokojący jest także stan nerek, który na razie pozostaje pod obserwacją. Wszystko to najprawdopodobniej wywołane jest przez pasożyty, z którymi mimo odrobaczenia jego organizm nie mógł sobie poradzić.

Maluch zostaje w szpitalu na kolejne doby – pod opieką lekarzy przechodzi płynoterapię i kontrolowane odrobaczanie.

Każdy dzień to walka o życie Klopsika. Leczenie, hospitalizacja i kolejne badania wiążą się z ogromnymi kosztami, których sama nie udźwignę. Dlatego zwracam się do Was z ogromną prośbą o wsparcie.

Walczymy o życie, może kociaka jakich wiele, ale dla mnie to Klopsik, rozbrykany malec, który jest wart tej walki i co najważniejsze sam pokazuje jak bardzo jest zdeterminowany aby tę walkę wygrać♥️

Komentarze 2

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez