id: jkczwa

Pomoc bezdomnym kotom z Gryfic

Pomoc bezdomnym kotom z Gryfic

 
Karolina Zmitrowicz

Opis zrzutki

Gryfice. Miasto w zachodniopomorskim.


Wśród miłośników kotów znane z wąskotorówki, Trzygłowskiej i kotów za złomem.


Tak... jest tam kilkadziesiąt kotów. Zaopiekowanych, doglądanych.


Ale to tylko fragment rzeczywistości.

Bo w Gryficach koty nie żyją tylko w „znanych miejscach”.


One są wszędzie.

Między blokami.

Na działkach.

Przy mostach.

Na cmentarzu.

W krzakach, gdzie nikt nie zagląda...


Często same.

Często chore.

Zawsze całkowicie zależne od człowieka.

A tych ludzi... jest tak niewielu, że aż trudno w to uwierzyć.


Na odcinku od osiedla XXX-lecia aż po park japoński (do mostu i działek) działają praktycznie we trójkę — Agnieszka, Julia i Ania.

Kotami przy cmentarzu i w dwóch innych lokalizacjach zajmuje się Mirek.

Wspierają ponadto karmicieli, często starsze osoby, dla których świat social media jest kompletnie obcy.


Każdego dnia docierają do pojedynczych kotów rozsianych po ogromnym terenie.

To nie jest jedno miejsce. To nie jest jedno stado.

To dziesiątki punktów, do których trzeba dojść, dojechać, pamiętać... każdego dnia od nowa.

Nie ma zdjęć.

Nie ma relacji.

Nie ma czasu na social media.


Jest tylko praca.

Zmęczenie.

I poczucie obowiązku, którego nie da się odłożyć.


Bo one czekają.

Czekają na jedzenie.

Czekają na leczenie.

Czekają na jakąkolwiek pomoc...


Czekają, zdane na kilka osób, które pomagają im od lat.

W ciszy.

Bez rozgłosu.


Pomagają, bo czują, że tak trzeba.

Bo nie potrafią przejść obojętnie.


Ale prawda jest taka, że działając w tak małym gronie... nie da się udźwignąć wszystkiego.


Nie fizycznie.

Nie finansowo.

Nie na dłuższą metę.


Prawda jest taka, że zaczyna brakować wszystkiego.


Brakuje karmy.

Brakuje środków na leczenie, gdy kończą się możliwości gminy.

Brakuje pieniędzy na sterylizację — a bez tego ten problem nigdy się nie skończy.


Brakuje wszystkiego – ponieważ te osoby oprócz opieki nad kotami w terenie mają na dożywotniach domach tymczasowych kilkanaście kotów zabranych z ulicy, kotów, które na tą ulicę nie mogą wrócić. Które, zgarnięte z litości, pozostaną na ich utrzymaniu do końca życia.


Oni nie poproszą o pomoc.

Nie zrobią zbiórki na leczenie, bo najpierw zawsze próbują działać w ramach możliwości gminy.

A kiedy te się kończą... dokładają z własnych pieniędzy.


Nie wrzucą relacji na Facebooka.

Nie zrobią pięknej rolki z karmienia stada kotów.


Nie dlatego, że nie chcą.


Ale dlatego, że ich rzeczywistość wygląda inaczej.


Działają tam, gdzie nie ma jednego miejsca i jednego stada.

Koty są rozproszone na ogromnym terenie.

Niektóre karmione są w środku nocy... żeby nie narazić ani ich, ani siebie na agresję ludzi, dla których te koty są problemem.

Nie da się tego pokazać w ładnym filmiku.


Nie zrobią tego też dlatego, że zwyczajnie... nie mają na to siły ani czasu.


To ludzie, którym naprawdę warto pomóc.

I którym trzeba pomóc... bo sami nie są w stanie zrobić więcej.


Dlatego dziś prosimy — w ich imieniu.


Każda puszka karmy ma znaczenie.

Każda wpłata to realna szansa na leczenie albo zabieg, który zatrzyma kolejne cierpienie.


Jeśli możesz pomóc — wpłać choćby najmniejszą kwotę.


Bo w Gryficach koty nie są tylko w trzech miejscach.

One są wszędzie.


I naprawdę... tych ludzi jest za mało, żeby dać radę bez naszej pomocy.

Oferty/licytacje

Kupuj, Wspieraj, Sprzedawaj, Dodawaj.

Kupuj, Wspieraj, Sprzedawaj, Dodawaj. Czytaj więcej

Ta zrzutka nie ma jeszcze żadnych ofert/licytacji.

Komentarze 4

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez