Na życie Sorbeta
Na życie Sorbeta
Opis zrzutki
Kolejny maluch, którego ktoś na chwilę zabezpieczył, ale nie mógł zatrzymać. Bo ma swoje zwierzęta. Bo nie ma warunków. Tak „tylko na chwilę”.
Historii takich jak ta są dziesiątki.
A potem bierzesz na ręce to małe, ciepłe ciało i nagle wszystko przestaje być „kolejnym przypadkiem”

Wolontariuszka odezwała się do osoby, która znalazła malucha. Odebrała go jeszcze tego samego dnia i pojechała prosto do weterynarza na pierwszą wizytę.
Zrobiono test na panleukopenię.
Pozytywny.
Zrobiono drugi, żeby się upewnić.
Też pozytywny💔
I wtedy cały plan „ogarniemy mu dom tymczasowy, nakarmimy, odrobaczymy na start i będzie dobrze” rozsypał się w sekundę 😭
Panleukopenia to nie jest zwykły koci wirus. To jedna z najbardziej brutalnych chorób, jakie spotykają kociaki. Potrafi zabić błyskawicznie, zanim człowiek zdąży zrozumieć, że dzieje się coś złego. Dobre jest jedno - udało się wykryć ją zanim pojawiły się objawy.
Maluch został na weekendowym pogotowiu w lecznicy. Dostaje leki, całodobową opiekę i wszystko, co może zwiększyć jego szanse. Ale rokowania są bardzo ostrożne. Przy panleukopenii nigdy nie dostaje się gwarancji🥺
Dostaje się tylko cień nadziei. I rachunki, które rosną szybciej niż człowiek chce patrzeć 🥺
A my nie umiemy przejść obok takich biedaków obojętnie. Nawet kiedy rozsądek mówi, że nie damy rady finansowo. Nawet kiedy konto ledwo oddycha...
Błagamy o pomoc dla tego maleństwa 😭 Każda wpłata to realna szansa, że za kilka tygodni pokażemy Wam kota, który przeżył coś, czego wiele kociąt nie przeżywa 💔

Trzymajcie kciuki 🤞🏻
Bardzo chcemy, żeby to była właśnie jego historia...
Jesteście aniołami dziewczyny! Trzymam kciuki swoje i papucie Małej i Koty za to maleństwo!