Opis zrzutki
Przez wiele lat prowadziliśmy dom tymczasowy. Przez nasz dom przewinęło się blisko 200 zwierząt, dla których szukaliśmy nowych domów, pomagaliśmy im na nowo zaufać człowiekowi, odzyskać sprawność, pisaliśmy zbiórki dla tych najbadziej potrzebujących. Nigdy nie przypuszczaliśmy jednak, że kiedyś przyjdzie nam poprosić o pomoc dla jednego z naszych własnych psów.
Joe trafił do nas jako półroczny szczeniak ze złamaną żuchwą po kopnięciu przez człowieka. Po operacji i rekonwalescencji miał znaleźć nowy dom. Nie doszło do tego, bo... zakochaliśmy się w sobie nawzajem i Joe został z nami już na zawsze ❤️

Jeszcze kilka tygodni temu był chodzącą kulką energii. Uwielbiał biegać, skakać, zaczepiać inne psy do zabawy i cieszyć się ze wszystkiego. A w wolnych chwilach leniuchować na kanapie ;)
Wystarczyła jednak chwila, żeby nasze życie całkowicie się zmieniło.
Podczas zabawy Joe nagle zapiszczał. Początkowo nic nie wskazywało na tragedię, jednak później z godziny na godzinę jego stan się pogarszał. Najpierw zaczął chodzić coraz bardziej niezbornie, później całkowicie stracił władzę w tylnych łapach, czucie głębokie i możliwość samodzielnego oddawania moczu.
Zareagowaliśmy natychmiast, jednak rezonans magnetyczny nie dał odpowiedzi. Badanie konsultowaliśmy z wieloma lekarzami weterynarii i radiologami - wszyscy byli zgodni, że obraz nie tłumaczy tak ciężkiego stanu Joego. Dopiero kolejny rezonans, wykonany na lepszym sprzęcie w Warszawie, wykazał przyczynę - rozległy krwiak uciskający rdzeń kręgowy na kilku poziomach. Joe natychmiast trafił na stół operacyjny.
Operacja prawdopodobnie uratowała mu życie, ale droga do odzyskania sprawności dopiero się zaczęła.

Teraz wszystko zależy od rehabilitacji.
Joe ćwiczy z nami 4-5razy dziennie, a trzy razy w tygodniu jeździmy na rehabilitację stacjonarną (obecnie na bieżnię wodną, za nami już cykl lasero i magneto terapii). Nadal nie oddaje moczu sam i musi być cewnikowany 2-3 razy dziennie. Sama rehabilitacja kosztuje około 1500 zł miesięcznie. Razem z lekami, suplementami,badaniami, środkami higienicznymi i pozostałymi kosztami jego miesięczne leczenie kosztuje ponad 2 tysiące złotych, a jeśli konieczne będzie dalsze cewnikowanie, to jeszcze więcej. Jeden psi cewnik kosztuje 15 zł.

Do tej pory wydaliśmy już ponad 20 tysięcy złotych. Największą część tej kwoty pochłonęły dwa rezonanse, operacja, hospitalizacja, konsultacje i pierwsze tygodnie rehabilitacji. Reszta kosztów to uprzęże, leki, suplementy, środki higieniczne i tym podobne. Większość rachunków z klinik dołączamy do zbiórki.
Przez długi czas wzbranialiśmy się przed założeniem tej zbiórki, bo o nasze własne psy zawsze staraliśmy się zadbać sami. Niestety wszystko wydarzyło się w wyjątkowo trudnym dla nas momencie. Żeby zapewnić Joemu odpowiednią opiekę i rehabilitację, musieliśmy ograniczyć pracę zawodową właśnie wtedy, gdy wydatki gwałtownie wzrosły.
Długo zastanawialiśmy się również, jaką kwotę powinniśmy ustawić jako cel zbiórki. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ile potrwa rehabilitacja ani jakie konkretnie koszty przyniosą kolejne miesiące. Na pewno spore, ale nie chcemy też zbierać całej kwoty, to w końcu nasz pies. Tak naprawdę każda kwota będzie dla nas po prostu dużym wsparciem.
Cel zbiórki ustaliliśmy na 20 tysięcy złotych, czyli dokładnie tyle, ile wydaliśmy już na leczenie Joego.
Zebranie tej dotychczas wydanej kwoty pozwoliłoby nam mieć spokojniejszą głowę i dać Joemu absolutnie wszystko, czego potrzebuje i na co zasługuje.
Szanse na odzyskanie pełnego czucia i całkowicie normalnego chodzenia teoretycznie wciąż są niewielkie (ale to nie jest niemożliwe!). W praktyce jednak Joe tak dzielnie walczy, że naprawdę wszystko może się wydarzyć:)
Niemniej jednak bardziej optymistyczne są rokowania dotyczące tzw. chodu rdzeniowego - to odruchowy sposób poruszania się, który dzięki intensywnej rehabilitacji może się wykształcić mimo braku czucia głębokiego-tylne łapy naśladują ruch przednich. Pies nadal nie ma pełnej sprawności neurologicznej, ale może samodzielnie chodzić i cieszyć się życiem.
A Joe cały czas pozytywnie nas zaskakuje!
Po operacji zaczął odzyskiwać odruchy wcześniej, niż się spodziewaliśmy. Prawa łapka pracuje wyraźnie lepiej podczas rehabilitacji i coraz częściej widzimy drobne sygnały, które dają nam nadzieję, że może dzieje się coś dobrego. Co kilka dni Joe zaskakuje nas czymś nowym. Dba o to, żebyśmy nie stracili nadziei.
Najważniejsze jest jednak to, że sam Joe się nie poddaje.
Nadal uwielbia spacery (chodzimy na uprzęży) zaczepia swoich braci do zabawy i wciąż jest przekonany, że potrafi wskoczyć na kanapę. Ciągle zapomina, że tylne łapy nie chcą go słuchać 🥹

Będziemy walczyć o każdą, nawet najmniejszą poprawę. Ale ta walka może potrwać bardzo długo.
Jeśli zechcecie pomóc nam zawalczyć o to, żeby Joe mógł jeszcze kiedyś samodzielnie spacerować, wskoczyć na kanapę albo nawet spróbować jeszcze kiedyś ukraść bułkę z kuchennego blatu, będziemy Wam ogromnie wdzięczni.
Dziękujemy za każdą wpłatę udostępnienie ❤️ Za każdą wiarę w to, że Joe będzie jeszcze kiedyś biegał.
Kamila i Michał


Paragony z klinik i najważniejsze fragmenty dokumentacji


