Opis zrzutki

Pomóżcie uratować mojego męża i ojca naszych czterech synów


Nazywam się Ania. Razem z mężem Marcinem wychowujemy czterech wspaniałych synów.Z7Z7JG94oPRYrMnP.jpg Nigdy nie sądziłam, że przyjdzie mi prosić obcych ludzi o pomoc, ale dziś nie mam już innego wyjścia.


Cztery lata temu życie naszej rodziny zatrzymało się w miejscu. U mojego męża pojawiła się na języku niewielka zmiana, która wyglądała jak zwykła afta. Po badaniach usłyszeliśmy diagnozę, która odebrała nam spokój i poczucie bezpieczeństwa: złośliwy rak płaskonabłonkowy języka. Od tamtej chwili rozpoczęła się nierówna walka o jego życie. Marcin przeszedł chemioterapię, radioterapię i skomplikowaną operację. Usunięto część jego języka. Dziś odżywia się przez PEG i może przyjmować jedynie pokarmy płynne. Mimo ogromnego bólu i ograniczeń nigdy się nie poddał. Walczył każdego dnia dla mnie i dla naszych dzieci. Po długim leczeniu pojawiła się nadzieja. Nastąpił okres remisji, a Marcin z ogromną determinacją wrócił nawet do pracy.


Niestety trwało to zaledwie trzy miesiące. W tym samym czasie nasze życie po raz kolejny runęło. Usłyszałam własną diagnozę: złośliwy rak piersi. Przeszłam operację i radioterapię. Kiedy zaczęłam odzyskiwać siły i wierzyć, że najgorsze mamy już za sobą, choroba Marcina wróciła. Guz ponownie zaczął rosnąć. Usłyszeliśmy słowa, których boi się każda rodzina: że możliwości dalszego leczenia są bardzo ograniczone. Czuliśmy strach, bezradność i rozpacz. Patrzyłam na mojego męża i na naszych synów, którzy każdego dnia pytali, czy tata wyzdrowieje.

MGCtkdNCTf5PbKhC.jpgW chwili, gdy traciliśmy nadzieję, pojawiła się jeszcze jedna szansa. Po konsultacji u profesora Adama Maciejewskiego w Klinice Nieborowice dowiedzieliśmy się, że istnieje możliwość przeprowadzenia bardzo trudnej i rozległej operacji. Zabieg obejmie resekcję wznowy guza bocznej części nasady języka po stronie prawej oraz bocznej ściany gardła, a następnie rekonstrukcję usuniętych tkanek. To dla nas nie jest tylko operacja. To szansa, aby zatrzymać chorobę. Szansa, aby mój mąż mógł dalej żyć i patrzeć, jak dorastają nasi synowie. Szansa, aby odzyskał możliwość normalniejszego funkcjonowania i jedzenia.


To szansa na przyszłość naszej rodziny. Niestety koszt operacji wynosi 120 000 zł i znacznie przekracza nasze możliwości finansowe. Termin operacji został wyznaczony na 28 września 2026 roku. Mamy bardzo mało czasu, aby zebrać potrzebną kwotę. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o pomoc.


Każda wpłata, nawet najmniejsza, daje nam nadzieję. Jeśli nie możecie wesprzeć nas finansowo, bardzo proszę o udostępnienie tej zbiórki. Być może właśnie dzięki temu informacja dotrze do osób, które pomogą uratować mojego męża.


Jako matka i żona marzę tylko o tym, abyśmy mogli nadal być razem. Aby nasi synowie nie musieli patrzeć, jak ich tata przegrywa walkę z chorobą. Abyśmy dostali jeszcze jedną szansę.

Komentarze 4

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez