LECZENIE BENIUSIA Z LASU
LECZENIE BENIUSIA Z LASU
Opis zrzutki
Beniusia znalazłam w lesie. Chciałam udać, że go nie widzę i wrócić spokojnie do domu na niedzielny obiad, ale wiedziałam, że zostawienie go tam, byłoby skazaniem Beniusia na śmierć. Chłopak nie miał szans z mrozem, głodem, licznymi ranami na ciele, świerzbem i wycieńczeniem. Zawiozę go do schroniska i po sprawie - pomyślałam, ale szybko zorientowałam się, że Beniuś musiał przeżyć coś bardzo złego... Jego mikro ciałko na dotyk, hałas czy nawet minimalny ludzki ruch reagowało absolutną paniką. Zawiezienie go do schroniska byłoby nieludzkie, a jednocześnie choroba skóry wykluczała dołączenie go do mojego, psiego stada. Byłam bezradna; niedziela, środek lasu, ledwie żywy Beniuś na tylnym siedzeniu i dwa moje psy w bagażniku. Z pomocą (jak zawsze, od 15 lat) przyszła nam najlepsza weterynarka pod słońcem, Magda Nass (Magvet Wrocław, ul. Pilczycka 65, polecajka i wdzięczność absolutna,), która w niedzielę przyjęła mnie i Beniusia w swoim domu, oznajmiając, że Klaudia (oto pojawia się kolejna bohaterka tej historii) da mu dom tymczasowy!
Gdyby moja wdzięczność była materiałem wybuchowym, zmiotłabym nią wiele okolicznych wsi 💥💥💥
I tak oto Beniuś wyruszył w drogę do Wrocławia, po swoje nowe, lepsze życie, a ja, Klaudia i Magda zrobimy wszystko, by tego stworka nie spotkało już nic złego!
Beniuś jest bardzo wycieńczony i chory, ale badania i ostateczna diagnoza są bardzo trudne( przez jego stan psychiczny). Ludzki dotyk jest dla niego nie do zniesienia więc trzeba z nim postępować bardzo łagodnie i z wyczuciem. Magda jeździ do niego na wizyty domowe, zaczęła leczyć zaawansowanego świerzba, podaje środki przeciwbólowe i antybiotyki. Najgorsze są oczy Beniusia: jego rogówki są zniszczone, w oczach rozwinął się stan zapalny, widać też wrzód niewiadomego pochodzenia. Beniuś jest cały w ranach, został bardzo dotkliwie pogryziony...
Klaudia dała mu cichy i spokojny dom, chodzi na palcach, by Beniusiowi nie dawać powodów do ataków paniki. Pełna miłości i zaangażowania pomaga stawiać mu pierwsze kroki w jego nowej rzeczywistości. On jeszcze nie wie, że oto wygrał los na loterii.
Ten szorstkowłosy Wypłoszek skradł nie tylko nasze serca, wiem, że i Wy jesteście w tej historii z nami, za co Was kocham, ściskami i wielbię 💕💕💕 Sama nie udźwignęłabym kosztów leczenia i utrzymania Beniusia, ale z Waszą pomocą ta historia ma szansę mieć happy end!!!
Nie jestem dobra w proszeniu o hajsy, tryb Zosia Samosia jest u mnie silny, a góralska duma wielgachna, ale dla tej małej, poranionej Landryneczki, wsadzam góralską dumę w kieszeń i głośno krzyczę do Was:
WE NEED MONEY 🙏🙏🙏
PINIĄDZA NA LECZENIE NAM BARDZO POTRZEBA 🙏🙏🙏
Ja, Klaudia i Magda wyciągniemy tego leśnego typeczka z choroby, traumy i depresji. Potem znajdziemy mu genialny dom, ale to się uda tylko z Waszą pomocą 🐶🐶🐶
Dziękujemy,
Pati, Klaudia, Magda i oczywiście Beniuś aka Landryneczka
Landryna wracaj do zdrowia !!!! Dużo mocy i siły stary !!! Trzymam kciuki za oczka.
❤️
Dziękuję
Dziekuje ze nie była Pani obojętna.
Łap Dziubku, tyle ile mogę. ❤️