Franek z Dziwnowa
Franek z Dziwnowa
Opis zrzutki
Jest taka Pani, Pani Ewa, której kiedyś podczas spaceru w Łukęcinie uciekł kotek.
Szukała tego kota wszędzie, do tej pory szuka.
Nie znalazła swojego kotka.
Znalazła za to, a może ją znalazł, Kajtek z Dziwnówka. Bezdomny kot, którego przygarnęła.
Później szukała swojego kotka w Dziwnowie, bo stamtąd nadszedł sygnał o zauważeniu podobnego kota. Nie znalazła.
Ale znalazł ją Franek. Jeden z bezdomnych kotów koło mostu.
Franek, w tragicznym stanie, wychudzony, zabiedzony, cień kota. Przyleciał do niej, jakby wiedział, że znajdzie pomoc.

Od miesięcy Pani Ewa jeździ od weterynarza do weterynarza i leczy Franka.
Kroplówki, chyba każde możliwe badanie.
Franek ma Fiv.
Ma bardzo słabe wyniki krwi, problem z wątrobą i nerkami.
Kamień nazębny i zęby do usunięcia.
Teoretycznie ma tyle dolegliwości, że większość ludzi odpuściłaby i zdecydowała się na eutanazję.
Ale Franek chyba chce żyć. Chce jeszcze trochę pożyć, nie w bezdomności, tylko w domu.

Franek może jeszcze pożyć kilka lat. Ale konieczny jest zabieg zębów, ustabilizowanie wyników, specjalna dieta.
Koszty dotychczasowego leczenia tego bezdomnego kota przekroczyły możliwości opiekunów.
Dlatego zdecydowałam, że trzeba im pomóc.
To jest bezdomny kot z Dziwnowa, któremu ludzie z zupełnie innej miejscowości bezwarunkowo dali szansę i opiekę.
Kot ma bardzo długą historię leczenia.
W tej chwili zalecenie numer 1 to zabieg usunięcia kamienia nazębnego, kilku zębów i przy okazji narkozy - kastracja.
Zabieg wykonany będzie w Kamieniu Pomorskim.
Orientacyjny koszt wszystkich zabiegów, włącznie z dzisiejszym pobraniem krwi to około 1000 - 1500 zł.
Kwotę zbiórki ustawiam na 1500 zł.
Jeśli zostanie nadwyżka z leczenia kota, pieniądze zostaną przeznaczone na specjalistyczną karmę, której Franek potrzebuje.
Bardzo proszę, pomóżcie Frankowi.
Sądząc po stanie tego kota, przeszedł piekło.
Podarujmy mu chociaż kilka dobrych lat bez bólu.


