Kiedy zimno zabija
Kiedy zimno zabija
Opis zrzutki
W końcu mamy zimę. Białą, mroźną.
Wszystko ładnie i pięknie, ładnie i przyjemnie, ale... nie dla naszych kotów. Nie dla kotów bezdomnych. W taką pogodę koty zamarzają. Umierają w cierpieniu, jeżeli ktoś im nie pomoże. Chorują, cierpią i umierają.
Do tej pory udawało nam się pomagać. Ale powiedzieć, że teraz stanęliśmy pod ścianą, to duże niedopowiedzenie. Po ostatnim tygodniu czujemy się, jakby ta ściana zwaliła nam się na głowy.
W środę awaria elektryczności w kociarni spowodowała przed północą ewakuację 11 przebywających tam kotow.
Dokąd?
Nie mamy awaryjnej kociarni. Nie mamy innego miejsca dla nich - poza domami wolontariuszy = naszymi własnymi domami. Zmobilizowaliśmy się natychmiast, popakowaliśmy koty do aut i zabraliśmy do naszych łazienek.

W tym czasie temperatura w budynku spadla do 7 stopni. Zabraliśmy, co trzeba, i zamknęliśmy z sobą drzwi. Kolejnego dnia jeden z wolontariuszy znający się na rzeczy przyjrzał się sprawie i ogarnął problem. Ogólnie - budynek jest stary i instalacja nie wytrzymuje takiego obciążenia, jakim jest ogrzewanie go w obecne mrozy. Nie wiemy, kiedy padnie po raz kolejny, nie wiemy, czy uda nam się zabrać koty na czas i uchronić je przed przeszywającym zimnem.
Stan budynku - nie tylko stan samej instalacji elektrycznej - nie pozwala na ponowne umieszczenie w nim kotów. Obecne są bezpieczne dzięki dobrym ludziom, którzy odpowiedzieli na nasz apel o pomoc i przyjęli koty pod swój dach. Na krótko, na dłużej, na ile będzie trzeba. Ale co z tymi, które ciągle są do nas zgłaszane? Jak możemy odmawiać chorym, zamarzającym biedakom, bo jedyne, co im możemy zaproponować, to kolejne miejsce do zamarzania?
Takim jak Fabian z ogródków czy Pręgusek z cmentarza nie można było odmówić. Przebywają teraz w lecznicy. Pregusek trafi do domu tymczasowego, Fabian niestety nie.

Dlatego ta zbiórka. Dlatego po raz kolejny wyciągamy rękę - w imieniu tych, którzy sami nie wyciągną do Was łapek. Obecny stan naszego konta nie pozwala na zaplanowanie, ani nawet na wymyślenie niczego związanego z remontem kociarni, poprawą warunków czy szukaniem nowego lokalu. W tej chwili musimy wyleczyć obecne biedaki, zapewnić im transport, lekarstwa, jedzenie, i ciepły kąt.
Wiemy, że zbiórek jest dużo. Wiemy, że wszyscy proszą o pomoc. My też prosimy. Bo się nie poddaliśmy, bo walczymy, bo jak wracamy do domów, gdzie mamy awaryjnie rozstawione klatki w łazienkach i pokojach, to słyszymy ciche mruczenie i to jest największy kopniak energii jaki możemy dostać. Te koty patrzą na nas ufnie, bo dostały szansę i staniemy na głowie, aby jej nie zmarnować. Nie prosimy dla siebie. Prosimy dla tych, które czekają na pomoc na mrozie, w głodzie i cierpieniu. Których, jeżeli im nie pomożemy, czeka śmierć.
Z okazji dnia kota! Trzymajcie się koty!
Trzymajcie się kotki❤️🫂
Powodzenia
Na operację Fabiana