id: ky6dsh

Świat się kręci dopóki bije Jej serce. Uratujmy moją bohaterkę!

Świat się kręci dopóki bije Jej serce. Uratujmy moją bohaterkę!

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
68 389 zł z 120 000 zł
56%
65 dni do końca
1058 wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Aktualności5

  • Witam Was wszystkich bardzo serdecznie. 
    Przyszedł czas na małe podsumowanie naszej dotychczasowej pracy.

    Dwa dni temu minęło pół roku od kiedy założyłam zbiórkę dla mamy. 

    Dziś wpłynęła tysięczna wpłata na konto zrzutki (!!)

    Tysiąc razy została nam okazana dobroć ludzkiego serca! <3 

    Sześć miesięcy, sześćdziesiąt jeden tysięcy złotych zebranych na koncie zrzutki. 
    Dopiero teraz do nas dotarło, jak ten czas szybko uciekł! W ciągu tych sześciu miesięcy wiele się wydarzyło. Otrzymałyśmy ogrom serca, wsparcia i otuchy. 

    W moim słowniku nie istnieje wystarczająca ilość słów, gotowa wyrazić, jak wiele wdzięczności i wzruszenia odczuwam.

    Pomagacie ratować moją mamę. To już nie jest samotna walka. 
    Niektórzy z Was nawet jej nie znają. Niektórzy z Was, patrząc na zdjęcia Madzi, widzicie to, co ja widzę na co dzień.
    Niesamowicie silną kobietę, która nie ugina karku. Walczącą, pomimo wielu przeciwności losu. Zawodnika pierwszej klasy. 

    Miesiąc temu dowiedziałyśmy się, że rak, wygoniony przez Kisqali, przemieścił się do głowy. Powstały nowe przerzuty. Guz jest operacyjny, aczkolwiek ryzyko jest przeogromne. Trudno jest jednak ubrać w słowa, jak wielka jest towarzysząca codzienna bezradność. 

    Niecały tydzień temu, doszło do pierwszych, realnych objawów guza, który uciska mózg. Mama przeszła przez pierwszy atak padaczkowy. Na chwilę obecną jej stan jest stabilny. 
    Przed nami dni pełne niepewnych decyzji. Konsultacje z neurologiem, radiologiem oraz onkologiem. 

    Pomimo, że zarówno wpłaty i licytacje bardzo zwolniły, wciąż pozostaje w nas nadzieja. Wciąż zbieramy pieniądze, wciąż szukamy nowych rozwiązań na pokrycie kosztów leczenia. Na szczęście, nadal pojawiają się na naszej drodze ludzie, którzy okazują swoje serduszko <3

    Stowarzyszenie Ośla Ławka <3 organizuje Zbiórkę dla Madzi wraz ze swoimi dziesiątymi urodzinami. Całe wydarzenie odbędzie się na Latarnia na Wenei 8 sierpnia, start godzina 17.
    Podczas tego wydarzenia odbędzie się koncert jak i Restaurant Day! 

    Podrzucam Wam słowa Oślej Ławki:

    "Zasady są proste:
    1) zgłaszacie się do nas na fanpejdżach, mejlach, osobiście 📲 (do Stowarzyszenie Ośla Ławka)
    2) Serwujemy wyłącznie wege 🌱 szamkę (bezmięsna) 
    3) cenę ustalacie sami - np. taką żeby zwróciło się za składniki; na nowe Ferrari 🏎 ; albo na tytułową zbiórkę 💙

    Pamiętajcie, że każdy z Was może przyrządzić coś pysznego, swojego, unikatowego i wystawić podczas Restaurant Day ❤ Jeśli chcesz to możesz przekazać pieniądze, które zbierzesz do puszki Magdalena Bennewitz, bo to dla niej organizujemy z Wami to wydarzenie 🙂 Pomaganie jest dobre! Jeśli nie chcesz nic przyrządzać to nic się nie martw - możesz po prostu przyjść, zjeść coś i posłuchać koncertu, który niedługo ogłosimy! "

    Dołączajcie do wydarzenia! 
    https://www.facebook.com/events/1924607967688914/?active_tab=discussion
    Czytaj więcej
  • Dzień dobry! ❤️

    Wczoraj mama przyjęła pierwszą dawkę już trzeciego ‼️ opakowania Rybocyklibu.

    Nie pisałyśmy wcześniej z aktualizacją stanu rzeczy, gdyż wiele się u nas działo. 
    Organizm zareagował bardzo obronnie, gdy mama zaczęła przyjmować pierwszą dawkę leku. 
    Następnie pojawiło się bezobjawowe (!) zapalenie płuc, mama miała problem z samodzielnym funkcjonowaniem i tak jak sama wcześniej pisała, pojawił się u nas w domu koncentrator tlenu. 
    Okazało się również, że w sercu zaczął zbierać się nadmiar wody. 
    W międzyczasie konsultacje lekarskie, stała kontrola lekarza prowadzącego w Wojewódzkim Centrum Onkologicznym, ciągłe kursy pomiędzy Gnieznem a Poznaniem. 

    Mama musiała udać się na tygodniowy pobyt do szpitala na naświetlania. (Radioterapia)
    Na całe szczęście, trafiła na bardzo zaangażowaną Panią Doktor, dzięki której udało się w bezpieczny sposób naświetlić guzy, które pojawiły się na płucach.
    W przypadku mniej zaangażowanego lekarza, mogło by skończyć się to tragicznie i serce mogłoby za bardzo oberwać. 
    Na szczęście jednak, teraz udało się ustabilizować jej stan zdrowia. 

    Wciąż działamy z licytacjami, pomimo tego, że zainteresowanie nimi jest znacznie mniejsze oraz sama zrzutka zaczyna stawać w miejscu. Ciągle pozyskujemy nowych darczyńców i ich niesamowite rzeczy, które przekazują. Stale i wytrwale walczymy. 

    Ponownie zwracam się do Was z prośbą pomocy. Zdaje sobie sprawę, że nie każdy może nam jeszcze pomóc, dlatego proszę, zapraszajcie do grupy Waszych znajomych.

    Może to im wpadnie w oko któryś z przedmiotów na licytacjach. Może właśnie w taki sposób będą mogli zyskać któryś z niezwykłych rzeczy, które się tu znajdują, przy tym pomagając mojej mamie na zyskanie kolejnej dawki, na którą nas po prostu nie stać.

    Dziękuję każdemu z Was.


    Czytaj więcej
  • Ostatnie trzy tygodnie nie były najłatwiejsze.

    Ostatnia chemia, którą przyjęła mama 5 marca, mówiąc moim językiem, zmiotła ją z planszy. 
    Jak liść na wietrze, chemia rzuciła mamę do łóżka. Zdaję sobie sprawę, że dla innych pacjentów onkologicznych jest to rzeczywisty obraz przebiegu choroby. Ale nie dla mojej mamy, mojej zawodniczki. 

    To nigdy tak nie wyglądało. 
    Niekontrolowane napady kaszlu. Ból kości. Migreny i wymioty.  
    Nieprzespane noce, pilnowanie nierównego oddechu mamy. 

    To były stresujące trzy tygodnie. Kalkulacja, czy wszystko się uda. Czy mama zdąży. Czy to wszystko nie poszło na marne. 
    To był alarm, ostrzeżenie.
    Organizm zaczął odmawiać posłuszeństwa.
    Jedenaście lat przyjmowania tych wszystkich leków wymęczył ciało mamy doszczętnie. 
    Ale nie mogłyśmy się poddać. Mama nie mogła się poddać. Nie w momencie, kiedy tak niewiele brakowało do celu. Więc głowa do góry i do przodu. Jak zawsze. 

    Tydzień temu musiałyśmy zmienić fundację, przez którą przepływają pieniądze do szpitalnej apteki.
    Nikt przecież nie powiedział, że teraz, jak już udało się zebrać pewną część kwoty, to będzie tylko z górki.

    Papiery, umowy, niekończące się rozmowy telefoniczne. Nowa fundacja, podpisy, moje regulacje w banku, przecież nigdy takie pieniądze nie przepływały przez moje konto. 

    Ale poszło. Przelew został dokonany. Wstrzymujemy oddech i jedziemy do WCO. Wchodzę jako osoba towarzysząca, gdyby mama zaniemogła. Ona siedzi w gabinecie, ja tuż za drzwiami. Ustalenia. 
    9:49 Mama wychodzi z gabinetu. Kolejny zastrzyk, idziemy do apteki. 
    Odbieramy Rybocyklib. 

    "Kisqali 200 mg tabletki powlekane
    Rybocyklib.

    Lek Kisqali działa przez blokowanie białek zwanych zależnymi od cyklin kinazami 4 i 6, które są istotne dla wzrostu i podziału komórek. Blokowanie tych białek może spowolnić wzrost komórek 
    rakowych i opóźnić postęp choroby nowotworowej"

    Opakowanie jest tak lekkie. 
    Trzymamy to pudełko i czujemy, obydwie, jak pewien ciężar spada nam z serca. 
    Udało się. 
    Mamy to. 
    To było prawie pewne, mamo. 

    I teraz już trudno poczuć, że tak naprawdę jesteśmy z tym same, że wsparcie najbliższych to było wszystko, na co mogłyśmy liczyć. 
    Teraz to tak, jakbyście Wy wszyscy stali z nami. 
    Dwa miesiące pełnego działania, mobilizacja przyjaciół, starych znajomych, dobrych dusz z codziennego życia, całkowicie obcych nam osób. 

    18 tysięcy zebrane po otwarciu zrzutki. 
    22 tysiące zebrane z grupy licytacyjnej. 
    Idziemy dalej. 

    Chowamy gdzieś głęboko w siebie to poczucie niesprawiedliwości, że Państwo ma gdzieś pacjentów, którzy się nie poddają i stają do walki. Ta bezsilność też nam dziś odpuszcza. 

    Dzisiaj ten świat, pomimo całego chaosu i bagna, wydaje się być trochę lepszy, piękniejszy. 

    Dziękujemy. 

    D Z I Ę K U J E M Y. 

    Za nadzieję. 
    Za to, że jesteście. 
    Za to, że chcecie pomóc. 

    Badania i skuteczność działania leku opisana na stronie:

    https://www.onkonet.pl/n_n_rakpiersi_ribociclib.phpimage
    image

    Czytaj więcej
  • Witam serdecznie!

    Już niedługo nadchodzi czas rozliczenia podatku!

    Szukamy każdej drogi wsparcia w boju o zdrowie Naszej WOJOWNICZKI.

    Możesz podzielić się dobrem, dzieląc się z nami swoim jednym, zaledwie JEDNYM procentem podatku!


    Zróbmy to wspólnie! Mojej mamie Madzi można jeszcze pomóc!



    m16acb0754e748ea.jpeg

    Czytaj więcej
  • Hej, hej, hej!

    Ruszyłyśmy z grupą licytacyjną, która pomoże dołożyć cegiełkę do leczenia mojej zawodniczki!

    Jeśli więc posiadasz coś, co nie jest Tobie przydatne, a wiesz, że może zyskać nowe życie - przy tym jednocześnie ratując życie mojej mamy, możesz śmiało się do nas dołączyć i wesprzeć nas w walce!


    Ściskam mocno!

    z428cb17a852aa36.jpeg

    Czytaj więcej

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Miałam zaledwie jedenaście lat, kiedy dowiedziałam się, że moja mama jest chora. Nowotwór piersi? Ale mamo, co to takiego? Chociaż dzisiaj jestem w stanie wyrecytować dokładną definicję tej choroby, uczę się o niej od ponad dziesięciu lat. Obie się uczymy. Co też ta choroba potrafi dawać i zabierać. 

        Jeśli kiedyś widziałeś głośną, kolorową kobietę w naszym mieście, której buzia nigdy się nie zamyka, to właśnie moja mama Madzia.  Wojowniczka, najlepsza przyjaciółka, dobry człowiek. Nigdy sama. 

r6857a42b85e459f.jpeg

Jak ma w zwyczaju mówić, najbliżej przy sobie, ma swojego przyjaciela, raka. (Inwazyjny, luminalny, Her 2 ujemny) 

Pomijając miliony szczegółów, trochę zaskakująco jest dowiedzieć się, że choruje. Nawet ja czasem o tym zapominam. 

Dlaczego? 

       Każdego dnia potrafi udowodnić, że choroba jej nie powstrzyma. Nie pozwoliła się zatrzymać, pomimo wielu wizyt w szpitalu, niezliczonych godzin w sali chemii oraz każdej podjętej rękawicy w kolejnym powrocie tego skurczybyka. (Też byłam zaskoczona, że za pierwszym razem nie udało się go wykurzyć, uwierzcie.)

Każdy kto walczy z tą chorobą, jest dla mnie bohaterem, ale jeśli chodzi o podium to sama pomagam mamie torować pierwsze miejsce. Nie znam drugiego takiego zawodnika, który podejmuje codzienną walkę o życie, nie oczekując od nikogo żadnego wsparcia.  Kiedy myślisz o osobie, która zmaga się z chorobą nowotworową przed Twoimi oczami pojawia się już pewien obraz.  Przed moimi niezmiennie pozostaje moja uśmiechnięta, zwariowana mama, która każdy dzień podejmuje z odrobiną szaleństwa i miłości do życia. 

I nowym kolorem włosów przy każdym nawrocie choroby. (Były czerwone, niebieskie, fioletowe i blond.)

me9283e75d6475af.jpegNowotwór wchodzi do Twojego życia nieproszony, Grabi, niszczy, zabiera wszystko. Mama nigdy na to nie pozwoliła. Wiedziała, że nie może się poddać. Dla mnie, dla niej, dla wszystkich dobrych ludzi wokół.

Niestety ostatni rok wysysa jej zapasy sił. Po wznowie w dole pachowym, przerzutach do szyi, kolejnej chemioterapii (tym razem paliatywnej), badania wykazały przerzuty w węzłach chłonnych (okołoaortalnych, biodrowych, przytchawiczych, w dole pachowym zdrowej piersi, obojczykowych, we wnęce płucnej i wokół oskrzeli.) Do tego dołączyły przerzuty w kościach (kręgosłup, kości ramienne i udowe, miednica.)

Przez ostatni rok, żeby hamować rozrost była na leczeniu paliatywnym chemią w tabletkach i hormonoterapią.

Obecnie zmieniono jej leczenie systemowe na PAKLITAKSEL. Nazwa brzmiąca całkiem przyjemnie, ale niestety nie daje gwarancji wyzdrowienia, a tylko możliwość przeleczenia. 

        Mama zawsze mówiła, że jak dają to trzeba brać, więc przyjmowała każdy ogromny pakiet ( 16, 23, 30 punktów przerzutowych) i zastanawiała się jak dalej sobie poradzimy żyjąc tylko we dwójkę. Bardziej martwiło ją jak utrzymać siebie i nastoletnią córkę, lawirując między pracą a szpitalem.

Dziś jestem już dorosłą, pracującą kobietą, ale pieniądze, które sukcesywnie odkładam nie są wystarczające.

Ta w środku, to ja. Zdjęcie przed tym, jak po raz kolejny goliłam mamie głowę.

had8ecfa4362297f.jpeg                Jak każda prawdziwa bohaterka, znalazła rozwiązanie na wyjście z tarapatów, które zaserwował jej nowotwór. Rozwiązaniem jest RYBOCYKLIB. Seria leczenia na rok wynosi 120 tysięcy złotych.

Mimo, że od września jest refundowany, to mama nie zalicza się do grupy. Jest on dostępny dla osób w pierwszej i drugiej liniii leczenia, a mama jest już w czwartej. I mimo, że jest dalej niż bliżej linii, w której mogłaby go otrzymać, chce walczyć. Bo jaki bohater się poddaje?  Tym razem jednak, nie jest w stanie przebrnąć drogą do zwycięstwa sama. 

Potrzebuje Waszej pomocy

Więc jako jej największy kibic, znów staję z nią w drodze do podium, tym razem zabierając Was wszystkich ze sobą. Proszę Was byście stanęli ze mną i popchnęli moją mamę Magdalenę w kierunku szansy na życie, jaki ten lek oferuje. 

Bo każdy wierzy w bohaterów, a Ci starają się nigdy nie zawieść. 


Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 1058

 
Dane ukryte
4 551,20 zł
 
Dane ukryte
1 000 zł
 
Dane ukryte
1 000 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
Zobacz więcej

Komentarze 130

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

742 454 zrzutki

i zebrali

526 903 979 zł

A ty na co dziś zbierasz?