id: kymvmd

Dla Tequilli na życie bez bólu i swobodne oddychanie

Dla Tequilli na życie bez bólu i swobodne oddychanie

2 048 zł 
z 4 000 zł
51%
zakończona 24.03.2021r
38 
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Aktualności3

  • Cała zaplanowana radioterapia już za nami. Są pierwsze pozytywne efekty :) Tequilla ma drożne oba nozdrza. Może oddychać noskiem, co prawda jeszcze nie dokońa swobodnie, bo wydzielina z noska,która zbierała się od długiego czasu jeszcze wypływa. Pełny efekt radioterapii będzie widać za około miesiąc. Kot jest wyraźnie silniejszy, lepiej je i uczestniczy w życiu rodzinnym.

    Czytaj więcej
  • Przed Tequillą ostatnia radioterapia. Miała być dzisiaj, ale została przełożona na jutro. Wczoraj Tequilla miał zły dzień. Wyraźnie gorzej się czuł, nie chciał jeść, cały dzień spał. Dzisiaj jest już lepiej. Zjadł śniadanie i zszedł na dół do kuchni. Mam nadzieję, że to był chwilowy kryzys.

    Wyniki badania krwi ma nadspodziewanie dobre. Wszystkie parametry w normie :)

    Czytaj więcej
  • Tequilla jest po drugiej radioterapii. Bardzo dobrze znosi zabiegi i jest jak to powiedział lekarz silniejszy. Przed nami jeszcze dwa zabiegi, pod warunkiem, że opłacimy bieżący rachunek, a zbiorka stanęła.


    Każda złotówka jest ważna i każde udostępnienie jest na wagę złota, a raczej na wagę życia mojego kociego członka rodziny.

    Jestem bardzo wdzięczna za dotyczasowe wsparcie i proszę o więcej :)

    Czytaj więcej
Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Jako wolontariuszka Fundacji Mruczący Terapeuta od wielu lat pomagam kotom bezdomnym i kotom wolnożyjącym. Koty kocham bezwarunkowo. Kotom, ich potrzebom podporządkowane jest moje życie. Dałam dom tymczasowy blisko pięćdziesięciu kotom, które leczyłam, odkarmiałam i socjalizowałam, żeby mogły zostać adoptowane i wieść szczęśliwe kocie życie w swoich domach. Uczestniczyłam w wielu zbiórkach karm i pieniędzy i innych działaniach, żeby zdobyć środki na ratowanie kotów, które trafiały pod opiekę fundacji.


Nie sądziłam, że będę musiała prosić o pomoc w swojej sprawie.


Mój Tequilla, członek rodziny jest bardzo chory i nie ma szans na wyleczenie. Jego życie się kończy. Zdiagnozowano u niego gruczolakoraka nozdrzy. To nowotwór złośliwy, który rośnie powoli, więc choroba zaczęła się na pewno kilka miesięcy temu. Niestety objawy, które w lipcu zeszłego roku mnie zaniepokoiły, czyli kichanie nie zostały zdiagnozowane przez lekarza jako coś bardzo niepokojącego. Nikt nie zakłada od razu, że to może być rak. Może to początek kociego kataru, tym bardziej, że moje małe tymczasy chorowały właśnie na koci katar. Przepisane leki pomogły, kot przestał kichać. To samo powtórzyło się w listopadzie i wdrożona terapia znowu pomogła, ale tym razem na krótko, bo w grudniu znowu kot zaczął kichać i dodatkowo miał zatkany nosek. Tym razem został skierowany na rinoskopię, która została zrobiona na początku stycznia. Wynik badania- oba tylne nozdrza są zarośnięte. Udało się udrożnić jedno nozdrze, został pobrany wycinek do hispatologii. Dwa tygodnie oczekiwania w nerwach na wynik i nadzieja, że to może tylko przerost tkanki łącznej a nie nowotwór. W tym czasie znacznie pogorszyło się samopoczucie Tequilli, nie mógł jeść, cały czas spał. W końcu przyszedł wynik. Gruczolakorak, nowotwór złośliwy, usunąć operacyjnie jeśli się da. Niestety umiejscowienie guza wykluczyło operację. Nasza Pani doktor zaczęła szukać innej możliwości. I znalazła jedyny ratunek dla Tequilli - doktora Jagielskiego najlepszego specjalistę w dziedzinie radioterapii zwierząt. W pierwszym możliwym terminie zostaliśmy zapisani na tomografię, żeby ocenić stadium raka i opracować plan leczenia.

Okazało się, że jest gorzej niż ktokolwiek się spodziewał. „W badaniu tomograficznym głowy z kontrastem widoczne zajęcie przez naciek nowotworowy lewej i prawej jamy nosowej, niszczenie kości budujących ściany jamy nosowej, penetracja do prawego oczodołu, zatok czołowych i puszki mózgowej; IV/IV stopień zaawansowania wg Adamsa”.


Pod znakiem zapytania stanęło, czy dalsze leczenie ma sens? Tequilla poza nowotworem nie ma innych chorób, wszystko jest w najlepszym porządku. W swoim czternastoletnim życiu nie chorował nawet na koci katar, zawsze bardzo pilnowałam szczepień, badań okresowych. W ostatnim bardzo szerokim badaniu profilaktycznym, które zostało zrobione w 2019 roku wszystkie parametry wyszły bardzo dobrze. Okaz zdrowia. A jednak…


Myślę, że dopóki leczenie nie niesie ze sobą nadmiernego cierpienia, a może pomóc przeżyć ostatnie miesiące czy nawet tygodnie bez bólu i w komforcie, to ma sens. Celem podjętego leczenia jest stabilizacja masy w jamie nosowej, jej częściowe zmniejszenie, zmniejszenie zapalenia, bólu, ułatwienie oddychania, zmniejszenie wypływu z nosa i krwawienia.


To wszystko niestety bardzo dużo kosztuje. Sama diagnostyka i leki to koszt 5000 zł. Te koszty udźwignęłam. Pozostaje teraz leczenie, którego koszt wyniesie 4000 zł. Bardzo proszę w imieniu Tequilli o pomoc w zebraniu tej kwoty, żeby poczuł się lepiej i żebym dalej mogła pomagać innym potrzebującym kotom.


Eutanazja byłaby dużo tańsza, ale … 


Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 38

BK
Beata Kierońska
200 zł
MO
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
MF
Małgorzata
100 zł
AA
Anna Antonowicz
100 zł
NZ
Nina Zielińska
100 zł
DB
Dana i Franek
70 zł
 
Użytkownik niezarejestrowany
60 zł
KR
Kamila Rakowska
50 zł
I
Iza
50 zł
Zobacz więcej

Komentarze 2

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

777 337 zrzutek

i zebrali

579 110 090 zł

A ty na co dziś zbierasz?