Aktualności2
-
Aktualne informacje 15.09.2026
Witam. Nie bylo nas rok, gdyz zebrane wcześniej środki poszły na badania i leczenie oraz wizyty prywatne u dr Kukli (500zl wizyta). Nie zdecydowali sie jeszcze na przyznanie leczenia biologicznego. Mąż w nocy z 24 na 25 sierpnia 2026 zabrala go karetka, znowu zaostrzenie. Lekarze narzekają "dlaczego Pan od tylu lat nie ma leczenia biologicznego, kazdy kolejny szpital to nie wiadoma jak sie to skończy. Chodzimy do dr Kukli, ale on odwleka z skierowaniem nas na biologie, zlecil kolejne badania po których ma zdecydować czy będzie biologia. Niestety jesli nas nie skieruje to pozostaje nam oplacac samemu takie leczenie. Po pobycie 24-31 sierpnia mial byc dalej leczony w Rudzie Śląskiej, bo umowil nas lekarz z Myszkowa z szpitala, ze tam pani profesor będzie leczyła zaostrzenie. Niestety dzisiaj powiedziala nam, ze nie podejmuje się tego leczenia (najprawdopodobniej zbyt ciężki stan męża ją przestraszył). Mamy wiec szpital w Sosnowcu umówiony na listopad. Poki co ma brac dalej lel Pentasa 2g 60 saszetek i kosztuje 369zl, byl okres, ze przez pewien czas mieliśmy refundowany i płaciliśmy 185zl, ale teraz mąż wyszedł ze szpitala i wyszlo 349zl z recepty szpitalnej. Zbieramy wiec nadal na zrzutke głównie na zapasy leku Pentasa 2g 60 saszetek, Nolpaza, Imuran... Zbieramy na kolejne wizyty do dr Kukli, poniewaz pierwsza wizyta byla 300zl a teraz kazda kolejna 500zl, mąż ze względu na swoj stan zdrowia musi co miesiac lub co drugi miesiac zglaszac sie, niestety lekarz ciężko dostępny i trzeba czekac czasem dwa miesiące bądź trzy miesiace na wizyte. Musze wykonac badanie kolonoskopi przez stomie(odplatnie). Zbieramy na kosmetyki do stomii - gdyz mąż już ma grupę niepełnosprawności i ma worki bezpłatne ale z limitem, ale poki co worki starcza, bo pomagają nam niektóre panie i wysyłają worki, problem to DOPŁATA 20% do kosmetyków (okolo 379zł). Zbieramy na operacje zaćmy jaskry cokolwiek to jest, bo leczyli męża okolo różnymi sposobami by wróciło do normy (od OIOMu tych lamp doszlo do uszkodzenia jednego oka, mąż nie miał żadnych wad, a te jedno oko ma juz -6.5 a -7.5, leczenie drogimi kroplami i przetykaniem kanałów łzowych nic nie dalo. Okulista wyslal nas na ceglaną do Katowic i tam powiedzieli,ze uszkodzona rogówka i zaćma ( bądź jaskra, nie wiem która wade wtedy nam wymieniono) i na NFZ usuniecie tego dopiero na październik 2027, a prywatnie szybciej to koszt od 3500-7000zl w zależności gdzie to ma sie odbyć i jaką metodą.
Jestesmy zapisani na listopad do szpitala do Sosnowca na leczenie męża. Mąż po OIOMie ma 1/4 etatu pracy, bo nikt niechce go przyjac do pracy, widząc na orzeczeniu o niepełnosprawności o pracy "niezdolny do pracy" w efekcie ciężko z kwotą okolo 700zl sobie radzic, gdzie przekazywane jest w calosci na alimenty dla cóki. Głównie ja żona utrzymuje dom, ale wizyty u lekarza, leki, zabiegi, badania, wizyty lekarza, operacja oka, kosmetyki do stomii itd to dla nas obciążenie.
Czy ktos mógłby wplacac chociaż po 5zl na płatność cykliczną, ktora przez pierwsze miesiace sie potworzy płatność i dzieki temu w kazdym miesiącu bedzie na ten nieszczęsny lek Pentasa za 349zł
Z zawodu jestem i pracuje jako grafik komputerowym, za wpłaty na pomoc mężowi, moge zaproponować grafiki do stron internetowych, loga, bannery, profesjonalne zdjęcia z Świętym Mikołajem, ktore nie jedno dziecko pozazdrościć, fotomontaż zdjecie dzieci na tle postaci z bajek lub z filmów, kalendarze (ktore mozecie takze sami wydrukowac). Mam portfolio mozna zapytac na [email protected] i je podesle.


Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Witam
Rok 2024, byl rokiem dla Nas strasznie okrutnym. Wcześniej w 2019 roku walczyliśmy o męża życie, lekarze kazali liczyc na cud, powycinali jelita ile sie dało i stan męża sie nie poprawiał - jednak trwałam na różańcu i ku zaskoczeniu, lekarz powiedział, nie wiem co Pani robila ale stal sie cud, mąż obudzil sie ze śpiączki. Żył potem z workiem stomijnym, gdzie stomia po roku sie zrosła i mąż wrócił do życia, bylo wszystko super. Aż pewnego dnia 31 marca 2024 zabrala męża karetka, powiedzieli mi, ze mąż bedzie operowany - mąż powiedzial mi, ze nie ma dobrych wieści od lekarza, ze wie, ze juz nie wróci, abym zaopiekowała się naszą córeczką. Chcialam czekac na męża po operacji, ale lekarz mnie wyprosil i kazal przyjechac na drugi dzien. Gdy sie zjawiłam, lekarz miał straszną mine, łapał sie za głowe i mowil "no jest tragicznie". Pytal co tragicznie, a on, że wszystko sie rozsypalo, ze nie byl wstanie tu w Myszkowie oddechowo i przewieźli go na OIOM w Dąbrowie Górniczej pod respiratory, ale stan tragiczny. Przyjechalam tego samego dnia na OIOM i pytam lekarke, czy sa szanse na przeżycie - a ona "niestety nie ma szans na przeżycie". Wtedy mama zapytala, czy chociaż 1% szans na przeżycie - odpowiedziala, "niestety nie ma szans, nawet na 0.01% nie ma szans". Wyjasnila, ze mężowi pękły jelita i zawartość z jelit wyleciała do brzucha, wywołała zapalenie otrzewnej, ktore z kolei wywołało wstrząs sceptyczny, ktory spowodowal z kolei umieranie i zatrzymanie pracy narządów - w tym przypadku nerki przestaly pracować i były podpięte pod sztuczną nerke do dializowania. Dzieci na OIOM nie wpuszczają, nam pozwolili dzieciom wejsc, mówiąc, ze zgon bedzie lada chwila, aby dzieci sie pożegnaly. Na drugi dzien inny lekarz powiedzial, ze jesli by przezyl to bylby rośliną, gdyz wszystko obumarło. Inny lekarz na następny dzien ze stan krytyczny, ze nie ma szans, kolejny lekarz, ze mąż jest mlody wiec jakies szanse ma, ale stan krytyczny.
W którejś dobie powiedzieli nam, ze dopinają go jutro od respiratora, ponieważ innemu pacjentowi muszą dac, a mój mąż i tak juz nie ma szans na przeżycie. Wróciłam do domu odmówiłam różaniec, pojechalam do Częstochowy a Jasną Górę i zamowilam msze. W Myszkowie tez zamowilam msze, by wymodlic cud. No i dostalismy na drugi dzien telefon, ze męża odpieli od respiratora i oddycha a nawet sie obudzil. Wsiedlismy w samochód i pojechalismy do niego. Kontaktowal, ale chcial isc do domu, nie rozumial w jakiej sytuacji sie znajduje. Lekarz wtedy pokazal mi męża stope, palce czarne od sepsy sie zrobily i bedą amputowane. Pojechalam do domu i wracam drugiego dnia, a mąż znowu pod respiratorem - lekarz mowil, ze znowu pękły jelita i byla operacja, respirator da mu po operacji odpocząć. Na następny dzien bez respiratora i moglam z nim porozmawiać, ale lekarze mowili nadal ze stan krytyczny. Na następny dzien przyjezdzam a on znowu pod respiratorem, bo znowu pękły jelita i operowali. Jednak lekarz dodal, ze chirurdzy sa z siebie zadowoleni, ze operacja sie udala. Liczylam ze bedzie tylko lepiej. Jednak na nastepny dzień mąż znowu pod respiratorem. Lekarze powiedzieli, ze pękają mu te jelita nawet jak dobrze chirurdzy zszyją, ze oni nie wiedzą co robic. Załozyli mu worek stomijny z prawej strony, a po srodku brzucha zrobili mu dziure, przez ktorą sączek wybieral zawartość wyplutą przez dziurawe jelita. Lekarze mowili ze stan sie zrobil juz nie krytyczny a ciężki, bo nie mozna juz szyc jelit bo jest tylko gorzej. Postanowili czekac az same jelito sie zrośnie dzięki ziarninie, która sie wytwarza. Wiec mąż tak przeleżał 3 miesiące i wypisali go z dziurą w brzuchu przez ktora z dziurawego jelita leci na zewnątrz - bo powiedzieli, ze z punktu medycznego nie sa juz w stanie mu już nic pomóc.
Mielismy jedną zbiórkę a lekarza prywatnego gastrologa (bo na NFZ termin za półtorej roku), gdzie szacowaliśmy wizyte 200zl, ale okazalo sie ze lekarz za wizyte wziął 400zl. Tak samo dal nam skierowanie na tomografie, kolonoskopię i gastroskopię prywatnie. Zakup Pentansy i innych leków. W efekcie nam braklo. A po ostatnich wizytach u gastrolga, mamy w lutym następną wizyte u gastrolga i kolejny zakup Pentanst w granulacie 2g 387zl (bez refundacji nam wypisują).
Obecnie okazalo sie, ze amputowane palce u stopy, nie goją sie, wystaje z duzego palca kość na zewnątrz i leje sie z niej ropa z krwią, drugi palec tez ropa i krew, trzeci mniej sie sączy - trwa to od czerwca i nie wiedzą co mu podac. Chirurg zwykły powiedzial, ze to powyzej jego kompetencji. Wyslano nas do chirurga naczyniowego, wysyla męża na Dopplera, ale prywatnie bo NFZ za daleko termin
Jesteśmy bez środków do życia, bo mąż pracowal na caly etat, ale umowe mial tylko na 1/4 etatu, bo mial orzeczenie niepełnosprawnością, ze jest niezdolny do pracy - i kazdy nie chcial go zatrudniac na pełną umowe. Takze pracowal i zarabial w granicach 4000zl, ale teraz byl na L4 i dostawal 700zl, a teraz jest na rehabilitacyjnym i tez dostane 700zl z powodu tej umowy 1/4 etatu.
Ja próbuję ratowac budzet, ale mam niewiele zamówień, moze ktos chce jakies zlecenie mi zlecic, zapraszam na strone: https://grafickey.pl
Moze komus zalega Pentansa i moze nam ją podarowac?
Zbiórkę zbieramy na:
- lekarza gastrologa 400zl jedna wizyta (dobrze byłoby mieć na trzy miesiące z góry)
- lek Pentanse granulat 2g 387zl (bo nie mamy refundacji i tez na trzy miesiące miec zapas)
- opatrunki na dziure w brzuchu (przecieka prawie cały czas, idzie dziennie ok. 50 opatrunków 20cm)
- bandaże na amputowane palce (przeciekają od ropy i krwi, trzeba je ciągle zmieniac, schodzi na dzien okolo 20 zwyklych bandaży)
- na worki stomijne, bo jedna plytka worka stomijnego kosztuje 40zl i worek 15zl... A mam limit na worki, nie starcza mi na miesiąc
- na pasty stomijne i spraye do odklejania stomii, bo kupuje sie je na zlecenie z 20% odpłatnością
- pasy stomijne pani Teresy "16" - moze ma ktos do wydania?
- na tomografie
- na gastroskopie ze znieczuleniem
- na kolonoskopię pod narkozą
"To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat»." Jan 16:33
Mirek