id: d8kges

Leczenie malutkiego kotka Malinka

Leczenie malutkiego kotka Malinka

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
791 zł z 7 000 zł
11%
21 dni do końca
26 wspierających
Wpłać na zrzutkę

Opis zrzutki

Witajcie,

Malinka jest z nami od 30.10.2020r. Była długo oczekiwana przez całą rodzinę - zwłaszcza dzieci. Pierwsze tygodnie były cudowne - skradła serca wszystkim domownikom. Niestety radość nie trwała długo...Teraz z perspektywy czasu wiemy, że była to choroba, która powodowała, że kotek stał się wycofany, apatyczny.


Dzisiaj Malinka jest już po 14 seriach zastrzyków - jest duża poprawa :)


Jak to się zaczęło...


Momentem kulminacyjnym był 15 stycznia 2020r. - wówczas kotek zaczął cierpieć na niedowład tylnych nóg. Nie była w stanie samodzielnie się poruszać bez wywrotek - totalnie przestała panować nad tylnymi kończynami. Wizyta u weterynarza - konieczność zrobienia zdjęcie RTG czy nóżki nie są złamane. Podróż do kolejnego weterynarza, który postawił błędną diagnozę - zatkane jelita, które powodują problem z chodzeniem - seria zastrzyków (pojawiła się gorączka) i witamin.


16 i 17 stycznia - kolejna wizyta u weterynarza i kolejna seria zastrzyków oraz podanie środka na przeczyszczenie - stan Malinki dalej bez zmian. Straciła apetyt, zaczęła jeść żwirek z kuwety i lizać kamień na ścianie


18 i 19 stycznia - kolejne wizyty kontrole - dalej ta sama diagnoza - stan kotka bez zmian.


20 stycznia postanowiliśmy zmienić weterynarza, który zlecił badanie krwi oraz zasugerował diagnozę w kierunku problemów neurologicznych - w ten sam dzień obdzwoniliśmy poleconych neurologów zwierzęcych. Termin we Wrocławiu na 28 stycznia....


W dniach 21 stycznia - 26 stycznia podawaliśmy środek przeciwzakrzepowy, bo weterynarz nie wykluczał zatorowości, w międzyczasie pojawiła się gorączka. Malinka dostała antybiotyk. Z dnia na dzień chudła. W międzyczasie pojawiały się sukcesywnie wyniki badań krwi i kału. Weterynarz po kolei wykluczał kolejne choroby - toksoplazmozę, białaczkę. Niestety wyszedł wynik pozytywny na kociego koronawirusa i podejrzenie FIP. Jednak badanie USG nie wykazało zbierającego się płynu...


27 stycznia - wizyta u neurologa oraz skierowanie na badanie MRI rdzenia kręgowego wraz z punkcją PMR (termin 01.02.2021r)


1 lutego 2021 - badanie na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu - kotek ważył już 1,04 kg. Malinka nie ma już sił chodzić i ciężko oddychała :( Następnego dnia zabraliśmy ją do weterynarza, żeby dał jej kroplówkę... Stan się pogarszał...


2 lutego - po zebraniu wszystkich wyników badań diagnoza: Badanie płynu rdzeniowo-mózgowego wykazało ono znaczne podwyższenie białka oraz komórek zapalnych, tak wysoki poziom białka jest niestety charakterystyczny dla FIP-a. 

W korelacji z objawami oraz nieznacznymi, okołokomorowymi zmianami w obrębie mózgowia wzmacniającymi się po podaniu środka kontrastowego charakterystycznymi dla FIP-a i wynikami badania płynu mózgowo-rdzeniowego, kału oraz wysokim mianem przeciwciał niestety wszystko wskazuje na zakaźne zapalenie otrzewnej (FIP).


Nasza Malinka zachorowała na suchą , trudną do zdiagnozowania wersję FIPa - śmiertelnej, nieuleczalnej choroby. W tym momencie świat nam się zawalił - zaczęliśmy czytać o tej chorobie i pojawiło się światełko w tunelu - preparat GS441524, który daje bardzo dobre rezultaty w walce z tą straszną chorobą. Tego samego dnia znalazłem z polecenia grupę na Facebooku, której członkowie walczą z tą choroba za pomocą w/w "leku" - niestety nie jest on zarejestrowany oficjalnie jako lek, więc nie można go kupić oficjalnie u weterynarzy czy w sklepach. Na tej grupie trafiłem na ogłoszenie Pani Ewy - dobrej duszy, która odsprzedała mi pierwszą fiolkę leku, powiedziała skąd zamówić, jak podawać kotu lek itp.


Od 3 lutego podajemy Malince „lek” – od tego czasu przybrała na wadze 600 gram – aktualnie waży 1,64 kg, wrócił jej apetyt oraz całodobowa chęć do zabawy. Pomału wraca jej także możliwość poruszania się – potrafi już przejść 1-2 metry bez wywracania się.

Malinkę traktujemy jak członka rodziny, ten słodziak codziennie pozytywnie nas zaskakuje. Pomimo bolesnych zastrzyków w jej błękitnych oczach widoczna jest wdzięczność za walkę jaką podjęliśmy by ją ratować.


Lek musimy podawać jej codziennie przez 84 dni – mamy jeszcze zapas na 4 tygodnie oraz robić badania laboratoryjne co 3 tygodnie celem monitorowania jej stanu.


Na zdiagnozowanie choroby oraz jej leczenie wydaliśmy dotąd 9 tysięcy złotych. Nie żałujemy tej decyzji, mamy za sobą trudny okres, ale daliśmy radę.


Z góry dziękujemy za każdą, nawet najmniejszą wpłatę 😊

Wpłacający 26

MW
Maciej Wojciechowski
100 zł
N
Natalia
50 zł
M
M&M&M&M
50 zł
EB
Ewa Bobolewska
50 zł
 
Dane ukryte
50 zł
JG
Joanna Golanowska
50 zł
E
Edyta
30 zł
GE
Grzegorz ES
30 zł
 
Dane ukryte
20 zł
 
Dane ukryte
20 zł
Zobacz więcej

Komentarze 2

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

645 044 zrzutki

i zebrali

400 750 001 zł

A ty na co dziś zbierasz?