Oczko - rak płaskonabłonkowy nie musi być wyrokiem
Oczko - rak płaskonabłonkowy nie musi być wyrokiem
Aktualności7
-
Cześć!
Po 7.5 godzinach jazdy dotarliśmy do Czernic na pierwszą kontrolę po radioterapii.
Chcieliśmy podziękować Wam z całego serca za każdą wpłatę. Dzięki Wam lusterko nosowe Mruczynki/Oczka (po adopcji zmieniliśmy imię) jest w pełnej remisji 🩷

Teraz czekają nas jedynie wizyty kontrolne u dr Miazgi, który współpracuje z przychodnią z Czernicy - na szczęście jeździć będzie trzeba jedynie do Rumii.
Wyniki krwi są świetne, jedyne co trzeba przy naszej dzidzi zrobić, to ogarnąć bakterie, które pojawiły się w uchu.
Resztę pieniędzy przeznaczymy na kontrole, leki i wszelkie badania naszej kochanej kiciulki.
Dodaję na dole jeszcze wypis i badania kontrolne, zrobione przed chwilą 🥰
Jeszcze raz bardzo, ale to bardzo dziękujemy!



Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Oczko - niekochana kotka, która od zawsze żyła w bólu i strachu.
Z poszarpanym nosem, dokarmiana na działkach, żyła samotnie 10 lat, będąc nieakceptowana przez inne koty.
Pani Maria, osoba o nieprawdopodobnie wielkim sercu, próbowała jej pomóc przeszło 1.5 roku, lecz Oczko nigdy nie pozwoliła się nikomu zbliżyć.
Dzięki pomocy Pomorskiej Fundacji Braci Mniejszych udało się ją odłowić i zabrać do Szpitala Dziennego Dla Zwierząt w Gdańsku. Otrzymała tam od nas natychmiastową pomoc i opiekę, o jakiej w życiu nie marzyła.
Wykonano badania, dołączone na samym dole:
- Badanie histopatologiczne - rak płaskonabłonkowy rogowaciejący
- Morfologia, profil geriatryczny - anemia
- FeLV + FIV (ELISA) - wynik ujemny
- Choroby dróg oddechowych kotów (PCR): dodatnia Mycoplasma i Herpesvirus
Została w naszej przychodni, panicznie bojąc się ludzi.
Udało mi się zdobyć jej zaufanie, najprawdopodobniej jako pierwszemu człowiekowi.
Zapałałam do niej miłością od pierwszego wejrzenia i postanowiłam, że zrobię wszystko, by jej pomóc. Gdy trochę się oswoiła i przebyła kwarantannę, zabrałam ją do swojego domu.
Dzięki lekom sterydowym, przeciwzapalnym i przeciwbólowym udało nam się doprowadzić jej nosek do naprawdę zadowalającego stanu.
Z każdym dniem jest coraz silniejsza, śmielsza i wreszcie szczęśliwa. Zyskała dwójkę kocich przyjaciół, a przede wszystkim opiekunów, którzy zrobią dla niej naprawdę wszystko. Dopilnujemy, by już nigdy nie wróciła na ulicę - zyskała u nas stały dom.

Udało nam się wyprowadzić ją z anemii i zrobić sanację jamy ustnej z ekstrakcjami 3 zębów, które powodowały koszmarne cierpienie.
Naszą nadzieją jest radioterapia ortowoltowa, która trwa 5 dni w przychodni w Groblicach.
Jest bardzo duża szansa na całkowitą remisję.
Niestety koszty leczenia przerastają nas i sami nie jesteśmy w stanie dać jej tego, na co zasługuje.
Z Waszą pomocą możemy dać jej wreszcie dobre, spokojne i przede wszystkim ciepłe życie, po długich latach wiecznego piekła.
Nie pozwólcie Oczku cierpieć.
Prosimy, uwierzcie w nią, bo ma chęć życia i walczy.
Walczy jak lwica, by dalej tu być.
Uratujmy ją wspólnie.
Jest warta każdego grosza.




Mój dzisiejszy napiwek
Zdrówka kotku 😺❤️
Kokos życzy powodzenia w walce z chorobą!
Dziękujemy ślicznie! Terapię zaczynamy już 23.06 🩷