Ewa - kot, który powinien być martwy
Ewa - kot, który powinien być martwy
Opis zrzutki
To był zwykły dzień. Wracałam do domu, gdy w przydrożnym rowie zobaczyłam nieruchome kocie ciało. Zatrzymałam samochód. Tricolorka. Klatka piersiowa rytmicznie unosiła się góra-dół. Żyje. Nie wstaje, ale żyje, a to najważniejsze.
Sama.
Zapomniana.
Bezbronna.
Ale wciąż żywa.
Ewa.
Niewiele myśląc zabrałam ją do weterynarza z nadzieją, że przetrwa podróż i uda jej się pomóc.
Diagnoza?
Złamana prawa kość udowa, złamana kość kulszowa, zwichnięty staw krzyżowo-biodrowy.


Każdy ruch musiał być dla niej niewyobrażalnym cierpieniem.
Nie wiem, jak długo czekała na pomoc.
Po ustabilizowaniu jej stanu zapadła decyzja: operujemy.
Operacja była długa i bardzo skomplikowana, ale udało się ją uratować.

To był jednak dopiero początek.
Ze względu na rozległość zabiegu, amputację ogona trzeba było odłożyć - czeka ją kolejna operacja.
Jej organizm był tak wycieńczony, że konieczne było przetoczenie krwi. Po wybudzeniu okazało się, że Ewa praktycznie nie widzi - czy straciła wzrok wskutek wypadku? A może była niedowidząca już wcześniej i przez to wpadła pod samochód? Tego nigdy się nie dowiemy.
To był moment, w którym ważyło się jej życie. Długie dni i noce, kiedy nic nie było przesądzone, a Ewa walczyła z całych sił, żeby przetrwać.
Dziś Ewa dostała nowe życie, nowy dom, nową szansę. Kocha i jest kochana. Jest też bezpieczna. Odzyskała pełną sprawność.

Niestety koszty leczenia - operacja, transfuzja, hospitalizacja, leki i cała reszta - przekroczyły moje możliwości finansowe. Najpierw cała uwaga była skupiona na Ewie, teraz w końcu na spokojnie mogę spróbować zebrać fundusze, które bez wahania wydałam na ratowanie życia tej cudownej kotki.
Wierzę, że znajdą się dobre dusze, które zechcą wesprzeć zbiórkę - dzięki temu będę mogła nadal pomagać.
Proszę, pomóżcie mi dalej pomagać. Pomóżcie walczyć o tych, którzy sami nie poproszą o pomoc.




