Opis zrzutki
18 lat minęło od wypadku w lutym 2008 roku. Dwóch młodych ludzi, pasjonatów motoryzacji i dziennikarzy, rozbiło się na filarze wiaduktu przy ul. Puławskiej w Warszawie. Jeden z nich zginął na miejscu. Drugi – z potwornymi obrażeniami ciała i mózgu – trafił do szpitala.
Ten drugi to mój mąż, Maciej Zientarski.
Kiedyś znany, pełen energii dziennikarz telewizyjny. Dziś – jak sam o sobie mówi – "wrak człowieka", który od blisko dwóch dekad żyje w więzieniu ograniczeń własnego, uszkodzonego umysłu. Wraz z wypadkiem stracił nie tylko sprawność i pamięć, ale też dawną codzienność, pracę i spokój. Jego największą traumą stała się czarna dziura w głowie – fakt, że nie pamięta absolutnie nic z tego zdarzenia.
Od 18 lat Maciek żyje w poczuciu beznadziei. Zmagamy się z brakiem pamięci krótkotrwałej, głęboką depresją, stanami lękowymi i zaburzeniami emocjonalnymi. Od kiedy jesteśmy razem, robię wszystko, by pomóc mu wrócić do świata i odnaleźć w nim jakikolwiek sens. Niestety, dotychczasowe metody, rehabilitacje i terapie w kraju wyczerpały swoje możliwości. Konwencjonalna medycyna rozkłada ręce.
Pojawiła się jednak nowa, realna nadzieja: specjalistyczna neuro-terapia eksperymentalna połączona z intensywną rehabilitacją w klinice w Meksyku.
To dla nas jedyna szansa na pobudzenie neuroplastyczności mózgu – na to, by wytworzył nowe połączenia neuronowe. Baza medyczna tej kliniki daje nadzieję, że chociaż w części uda się poprawić jego pamięć i zdolności kognitywne. Że Maciek odzyska chociaż fragment dawnego siebie i względną samodzielność.
Koszt terapii, transportu i pobytu w klinice przekracza nasze możliwości finansowe. Dlatego zwracam się o pomoc do Was – do ludzi, którzy pamiętają jego pasję z ekranu, i do wszystkich, którzy po prostu dobrze mu życzą.
Każda wpłata to dla Maćka szansa na wyjście z cienia wypadku.
Dziękuję za każde wsparcie. Magda