id: pjrhzu

CIĘŻKA CHOROBA - UBÓSTWO - SAMOTNOŚĆ. Marta Cię potrzebuje!

CIĘŻKA CHOROBA - UBÓSTWO - SAMOTNOŚĆ. Marta Cię potrzebuje!

 
Janina Skóra

Aktualności2

  • Kochani❗️

    Oto ostatni post Marty...

    👇👇👇👇👇👇👇👇


    "... Nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała błagać obcych ludzi o ratunek...a trwa to już 3 lata...🤕


    Dziś jednak naprawdę nie mam już nikogo i niczego poza nadzieją, że ktoś jeszcze usłyszy mój krzyk o pomoc...💔


    Jestem samotną, ciężko chorą mamą.

    Każdego dnia walczę nie tylko o życie i przyszłość mojego synka, ale również o przetrwanie własne i mojej umierającej mamy...💔😰


    Po przebytym wstrząsie septycznym mój organizm został straszliwie wyniszczony. Najbardziej ucierpiała wątroba i kończyny , szczególnie dolne. Codziennie żyję w bólu, ogromnym osłabieniu i strachu, czy moje ciało wytrzyma jeszcze kolejny dzień...💔

    A mimo to samotnie , z wielkim oddaniem i czułością opiekuję się moją 71-letnią mamą, która umiera na raka nerki... 

    Potrzebuje stałej opieki, leków, opatrunków i pomocy przy najprostszych czynnościach...💔💔💔

    Zostałyśmy same.

    Naprawdę same... 💔💔💔

    Mieszkamy w wynajętym mieszkaniu, a zbiórka jest dziś jedynym źródłem naszego utrzymania.

    Nie mamy oszczędności. 

    Nie mamy zabezpieczenia. 

    Nie mamy dokąd pójść...😪

    W jednej chwili rozsypało się wszystko — zdrowie, bezpieczeństwo, stabilizacja, poczucie godności i wiara, że jeszcze kiedyś będę mogła żyć bez bólu i panicznego strachu, że mój synek zostanie bez mamy...💔💔💔

    Najbardziej boli jednak samotność.

    To, że kiedy najbardziej potrzebowałam pomocy — zostałam opuszczona, wyśmiana i zostawiona sama sobie...

    A mimo tego wciąż próbuję walczyć. Resztkami sił. Dla dziecka. Dla mamy. Dla życia...💔

    Dziś potrzebujemy dosłownie wszystkiego: — pieniędzy na leczenie i terapię,

    — leków, zastrzyków i bardzo drogich suplementów,

    — środków opatrunkowych i podkładów,

    — pieniędzy na codzienne przeżycie...


    Ale przede wszystkim muszę pilnie wykupić terapię, której przerwanie może odebrać mi ostatnią szansę...

    Ostatnią szansę, by żyć...💔💔💔

    👇👇👇👇👇👇👇👇👇

    https://zrzutka.pl/marta


    Jestem u kresu sił...

    Naprawdę nie wiem już, jak długo dam radę jeszcze to wszystko unosić...

    Są dni, kiedy płaczę po nocach z bezsilności i strachu, bo zostało tak mało czasu, a potrzeby są tak ogromne...😰

    Dlatego błagam...

    Jeśli możesz — pomóż.

    Jeśli nie możesz wpłacić — udostępnij ten apel dalej... Może dzięki Tobie właśnie, mój krzyk rozpaczy zobaczy jakiś "Celebryta" lub osoba, która zechce pomoc w szybkim zamknięciu zbiórki...? 

    Może to właśnie Twoje udostępnienie, właśnie Twoje dotrze do kogoś, kto uratuje nas przed całkowitym upadkiem...🙏💔

    👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇

    https://zrzutka.pl/marta


    Nie pozwólcie, by ta kilkuletnia walka, cały ten ból i wysiłek tylu dobrych ludzi poszły na marne...

    Ja naprawdę się jeszcze nie poddaję...

    Choć momentami brakuje mi już sił, by oddychać. Czesto , gdy nadchodzi kolejny dzień tak bardzo ciężko mi otworzyć oczy... 💔

    Dlatego właśnie...

    Każda złotówka, każde dobre słowo i każde udostępnienie mają dziś ogromne znaczenie.

    Mam tylko kilka dni, by zdobyć środki na leki, terapię i zastrzyki. By zamknąć tę zbiórkę... 

    Bez nich...

    Nie wiem, co będzie dalej...💔

    Walczę o życie...

    Naprawdę walczę o życie...💔💔💔

    👇👇👇👇👇👇👇👇👇

    https://zrzutka.pl/marta 

    👇👇👇👇👇👇👇👇👇

    BLIK 880-995-005 


    Dziękuję każdemu człowiekowi, który choć na chwilę zatrzymał się przy mojej historii...

    Dziękuję za każdą pomoc, każde udostępnienie, każde serce...❤️

    I przepraszam...😰

    Naprawdę chciałabym nie musieć już prosić... 😪

    FAzgW2iN6RNbOK37.jpg

    0Komentarzy
     
    2500 znaków

    Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

W życiu Marty posypało się DOSŁOWNIE WSZYSTKO...

I NIESTETY - KOŃCA NIE WIDAĆ.... chciało by się rzec....

Marta w całym tego słowa znaczeniu jest wrakiem człowieka... I choć wielu z Was na bieżąco śledzi los Marty - wszak jest to już 4 zbiórka, którą zakładam - to w dużym skrócie przypomnijmy jej historię👇

Wszystko zaczęło się końcem 2022 roku - w grudniu, gdy po delikatnym zdawać by się mogło upadku na Luboniu Wielkim Marta się zraniła... 

Doszło do zakażenia a 28.12.22r. pogotowie zabrało Martę do szpitala, gdzie walczyła o życie , następnie o uratowanie nogi. Nie było czasu wykonać badań - szybko podano serię silnych antybiotyków - których podanie wykluczyło możliwość potwierdzenia SEPSY - trzeba było szybko reagować - choć lekarz nie obiecywał, że Marta dożyje kolejnego dnia...😰😰😰, rozpoznano m.in. różę lewego podudzia , ostrą niewydolność nerek - HYPERURYKEMIA , nieokreśloną niedokrwistość. Do Maja 2023 Roku Marta dzielnie walczyła o uratowanie nogi przed amputacją... Niewyobrażalny ból, ogrom maści, zastrzyków i kolejne serie antybiotyków...by zwalczać nieustanny stan zapalny 😨

Przy tym kilka miesięcy w pozycji leżącej, ogrom białka w diecie ( białko pomaga w gojeniu ran ) , co spowodowało jeszcze większą otyłość niż wcześniej...

Ból był niewyobrażalny... Graniczący z szaleństwem... Zwłaszcza gdy Marta musiała wstawać...😭 

Noga została uratowana - w dużej mierze dzięki Wam ❤❤❤

Tutaj należy nadmienić dwa fakty👇

1) W tym okresie Marta została sama z 6 letnim Synkiem i Mamą na wynajętym mieszkaniu😓, bez środków do życia.

2) Z uwagi na wcześniejszą upadłość konsumencką - ogłoszoną w Sądzie - po bankructwie Firmy ( Marta straciła wszystko jako, że kwiaciarnia w połączeniu z Covid okazała się w tym wypadku nie do przejścia ), ZUS odmówił wypłacania renty. 

Więc Tak naprawdę tylko dzięki Wam Marta uratowała nogę, utrzymała się w wynajętym mieszkaniu i mogła się leczyć ❤❤❤

I tak powinna zakończyć się ta historia... W czerwcu 2023 roku... 

Marta powinna wrócić do zdrowia , pracy i żyć jak przed chorobą....pełnią życia. Trzeba i tutaj nadmienić, że mimo upadłości Marta nigdy się nie poddała. Pracowała w sklepie a później w branży OZE , by nie musieć nigdy liczyć na nikogo.

Niestety...z miesiąca na miesiąc Marta czuła się gorzej... Ogromne osłabienie, ból nie do opisania, zimne poty... Marta w tym czasie chodzi od "Kajfasza do Judasza". I wszędzie słyszy, że to po przebytej chorobie, że trzeba czasu... 😨

Ale jest coraz gorzej... Marta próbuje znaleźć pracę, bezskutecznie, ogranicza ją wygląd i ułomność , stan zdrowia a nawet wówczas jeszcze 7 letni syn w zerówce.😓

Gdy któryś raz z kolei Marta się przewraca a tramadol nie pomaga w łagodzeniu bólu Marta ( znów dzięki Wam - komercyjnie ) wykonuje badania. Badanie wątroby w Krakowie 17.11.2023 r. i i 04.11.2023 r. TK jamy brzusznej oraz bardzo szeroki zakres morfologii, by zrozumieć co się dzieje??? Wyniki wypadają bardzo źle. Zwłaszcza te wątroby. Fibroscan z tego dnia wskazuje uszkodzenie wątroby w 95% ( co oznacza, że ta działa jedynie w 5%) , stopień włóknienia wątroby: METAVIR-F4 ( 1-4 ) , stopień stłuszczenia S3 (0-3). Wspomnę tutaj tylko, że w dokumentacji zbiórki jest dokument z przed choroby ze szpitala w Zakopanem, wskazujący że wówczas wątroba była zdrowa ( niepowiększona, jednorodna echowo ). TK z 30.10.2023 też nie napawa optymizmem. Powiększona wątroba, śledziona. Ogrom powiększonych węzłów chłonnych. Ognisko endometriozy. No i ogromne zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa - co akurat nie dziwi, jako że Marta całe życie ciężko pracowała a i sama lekka nie była.

Wątroba idzie na "boczny tor" a węzły chłonne są na tyle niepokojące, że Marta dostaje skierowanie do Szpitala Onkologicznego w Gliwicach, gdzie w trypie pilnym zostaje przyjęta 7.12.2023 r. i skierowana na kolejne badania, w tym kolejne TK, które wychodzi jeszcze gorzej. Limfadenopatia wskazuje na chłoniaka. Zaczyna się obserwacja w kierunku podejrzewanego nowotworu złośliwego. Marta słyszy różne rzeczy, nie napawające optymizmem, ale i ma nadzieję, że tam jej pomogą...

Dzielnie jeździ na wszystkie badania. Biopsja cienkoigłowa była na tyle nie jasna, że zalecono wycięcie całego węzła by potwierdzić hipotezę lekarza. W tym czasie Marta była wielokrotnie w Gliwicach... Niestety, po kilku MIESIĄCACH, oraz próbach podejmowanych przez chirurga, okazuje się , że nie można wyciąć węzła w całości, gdyż wiąże się to ze zbyt wielkim ryzykiem ( umiejscowiony jest na żyle głównej szyjnej , inny nie jest widoczny podczas próby). Lekarze biorąc pod uwagę ogólny pogarszający się stan Marty decydują się na PET wyznaczając termin na lipiec 2024 w Gliwicach! Wizja ponad trzymiesięcznego oczekiwania na kolejne badanie pierwszy raz poważnie załamała Martę.

Marta musi korzystać z pomocy Psychologa i Psychiatry...

Wg Opinii Psycholog Beaty Pochłopień Marta ma nie tylko silną depresję i zaburzenia odżywiania ale i zaburzenia lękowe i ogromne trudności w funkcjonowaniu społecznym (opinia również w dokumentacji).

Do leków przeciwbólowych, antybiotyków i całej serii leków na nogę, wątrobę itd...dochodzą antydepresanty i leki przeciw lękowe. Pomagają na tamtym etapie.

Kolejny cios nadchodzi na początku lipca 2024. Marta dostaje pismo z NFZ , że nie zrefunduje on kosztu badania PET - ponieważ wg ich opinii Marta nie kwalifikuje się na to badanie. 3 miesiące oczekiwań!!! 3 miesiące bólu...( pojawiają sie pierwsze krwotoki) , osłabienia....stanów zapalnych.... Na 7 dni przed terminem PET ODWOŁANY!!!

Marta jedzie na pilną wizytę do Gliwic a tam lekarze rozkładają ręce...

Ktoś radzi by zmienić szpital...😥

Ktoś inny by zmienić kierunek...😨

Marta ma naprawdę DOSYĆ. Postanawia zmienić kierunek za radą Znajomych , ale i wykonać komercyjnie badanie PET - w Krakowie. Udaje się jej dostać do Hematologa i Hepatologa w trybie pilnym oraz wykonać PRYWATNIE badanie PET 28.08.2024 r.

Marta w Krakowie czuje się po raz pierwszy ZAOPIEKOWANA!!! ❤❤❤

Badanie Pet wykluczyło chłoniaka, zaś limfadenopatia pozostała bez wyjaśnienia na tę chwilę...

Lekarze skupili się na morfologii i wątrobie.

Bowiem wyniki są bardzo słabe.

Marta jest w Krakowie bardzo często, przeprowadzane są badania.

Lekarz prowadzący po kilku wizytach podejrzewa z wielką prawdopodobnością bardzo rzadką chorobę Wilsona - która by tak naprawdę odpowiedziała by na wszystkie pytania. Niewydolność nerek, zniszczona wątroba, zmiany w płacie czołowym i głowie, depresja i zaburzenia lękowe, ból nóg i gigantyczne osłabienie. Diagnostyka w tym kierunku wraz z pobytem na oddziale wykluczył chorobę Wilsona!!!

Kochani! Nie chcę Was zamęczyć więc piszę jak najkrócej się da!!!! To namiastka tego, co Martę spotkało od 3 lat... Ogrom innych diagnoz, wyjazdów, badań... , przeprowadzki ( mało kto chce wynajmować mieszkanie komuś, kto żyje ze zbiórki, nie ma pracy , jest samotną mamą 9 latka już w tej chwili ) , ciężka choroba mamy, po takie prozaiczne sprawy jak wtedy gdy padł silnik w jej starym aucie, czy po ostatnią naprawę ich skody fabii z 2003 Roku opiewającą na ponad 500 zł!!!

Marta jest naprawdę wrakiem człowieka. Nie mając swojego miejsca na ziemi ( od kilku lat na wynajętym ) walczy, by utrzymać się "na wodzie" - by nie utonąć...😭 Walczy dla Stasia i Mamy. Ale już resztą sił. Nie ma dnia by nie krwawiła. Mimo, że bierze żelazo 3 razy dziennie , ma silną już anemię i małopłytkowość.

Poza tym Marta ma niewydolność żylną IV stopnia ( 0 - VI ) , niewydolność i uszkodzoną pozapalnie wątrobę – jest marska w 4 stadium, problem z nerkami, zmiany zwyrodnieniowe wielostawowe - dyskopatia, owrzodzenia, limfadenopatia, endometrioza, insulinooporność, niedoczynność tarczycy, nadciśnienie tętnicze, silną depresję, zaburzenia lękowe oraz trudności w funkcjonowaniu społecznym.

Niespełna trzy lata temu Marta była uśmiechniętą i pełna energii Mamą Stasia, któremu pokazywała świat... Każdy mógł na nią liczyć o każdej porze dnia i nocy. Pomogła w życiu wielu osobom. Empatyczna, uczciwa i bardzo pracowita - nawet nazywano ją "pszczółką", gdy wiele lat prowadziła kwiaciarnię w Poroninie, bo cały czas coś robiła.

Dziś jest wycofaną , zamkniętą w sobie i bardzo zmęczoną osobą. Nie ma dnia bez krwotoku. Nie ma dnia bez ogromnego bólu. Marta zmaga się z gigantycznym osłabieniem, zawrotami głowy i falami zimnych potów. Z drgawkami... Często chodzi "na czworakach" do WC. Ociera się o ściany. Tego nikt prócz najbliższych nie widzi...

Wszyscy za to widzą i zauważą kolejną zbiórkę... 😭😨😥😓😰

I znów będzie powód by z Marty szydzić, śmiać się, oceniać ją w sposób tak dalece nie subiektywny , że aż przykry.

Marta wielokrotnie powtarzała, że sama nie wie, co dla niej jest gorsze... Zbiórka i to, że nie ma skąd wziąć pieniążków na życie, leki, leczenie.... czy choroba sama w sobie.

Więc mam prośbę! Nie pomagasz - nie przeszkadzaj!

Dzięki zrzutka.pl - dzięki pomocy tysiącom już osób ta Rodzina jest nadal razem a Marta ma szansę by w końcu się wyleczyć... Gdyby istniało jakiekolwiek inne wyjście, niż "żebractwo" - jak to wielu "pięknie ujęło" do Marty - znaleziono by je❗

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie osłabienie gorsze niż przy najgorszej grypie ( 70/40 ciśnienie ), towarzyszące Wam od rana do nocy, ból wątroby i nóg niezdatny do opisania... Codzienne krwotoki z nosa...ale i nieustające krwawienie z dróg rodnych już od ponad 2 miesięcy ( wg lekarza również z powodu niewydolnej wątroby) , depresje a teraz pomnóżcie to przez 10 - bo tak właśnie się czuje Marta...

Dopiero wówczas podejmijcie decyzje, czy można ją zostawić samą sobie?

Czy jednak może nie warto by było jej pomóc?

Bo uwierzcie, mało kto zasługuje na pomoc tak jak ona...🙏🙏🙏

Pieniążki z tej zbiórki będą przeznaczone na dalszą diagnostykę i leczenie

Na pokrycie kosztów życia, opłat, czynszu, szkoły Stasia, paliwa.

Zakup bandaży elastycznych Codoban, opatrunków i ogromu leków.

Drenaże limfatyczne i przerywane uciski pneumatyczne


ZBIÓRKA TO JEDYNY DOCHÓD MARTY


Więc na koniec wyobraźcie sobie jeszcze, że to, czy kupicie chleb, leki....cokolwiek...jest zależne od dobrej woli....często zupełnie obcych osób...

Ktoś wpłaci 100 zł i Marta może pójść kupić chleb, masło, mleko.... Ktoś nie wpłaci... narastają długi...

❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Dzięki ogromnej pomocy Pana MARIUSZA SZCZYGIEŁ - znanego, cudownego Dziennikarza , który pomógł nagłośnić sytuację Marty - udało się zamknąć poprzednią zbiórkę w kilka dni... Dzięki czemu - Marta mogła spłacić większość zaległości , które narastały od lat 3. Niestety walka trwa nadal - a zbiórka jest jedynym dochodem naszej Marty.

*** link do artykułu Pana Mariusza - https://www.facebook.com/share/p/17gmjWwfTz/

87hYQvgp5JyV15tT.jpg

To fantastyczna Mama, pasjonatka natury , gór i podróży... Od małego zarażała tą miłością Syna. Kilka zdjęć poniżej... Proszę pomóżcie jej móc wrócić w ukochane Góry... Pomóżcie jej wrócić do życia... Pomóżcie....🙏🙏🙏🙏

Wszystkim Wam i każdemu z osobna

ZA KAŻDE UDOSTĘPNIENIE

ZA KAŻDE CIEPŁE SŁOWO

ZA KAŻDĄ CHOĆBY NAJMNIEJSZĄ WPŁATĘ

w imieniu Marty i jej Rodziny dziękujemy całym serduszkiem ❤❤❤❤❤❤❤

Kochani życząc Wam ogromu zdrówka, ciepła i serdeczności ❤❤❤

Niech się Wam darzy!

*** Obecnie (23.02.2026r) Marta jest na redukcji, wlewkach na oddziale dziennym SU w Krakowie w oczekiwaniu, czy będzie przeszczep wątroby, do którego wstępnie jest zakwalifikowana po zmniejszeniu BMI. Ponad to, cały czas jest ogrom leków, suplementów i wlewek mających na celu poprawę zniszczonej marskiej wątroby. Nadal czeka ją diagnostyka w kierunku niewyjaśnionej dotychczas limfadenoptii i oponiaków w płacie czołowym. To wrak kobiety... Której jedynym dochodem jest zbiórka.


Dziękujemy za każdą choćby najmniejszą pomoc ❤

Martę można też wesprzeć 1.5% podatku

z2LYz0Hqh0KxWgl0.jpg

AqI0AxS4NeaqRgRu.jpg

vSWSMrdLnxi7ETlp.jpg

5sPwJqkplLuj3h3T.jpg

TauPavLGuz0Rhf4D.jpg

Qvv5PfNAsoe3Irtc.jpg

TMnt2BMMSzQ7pXgw.jpg

oxj1VpgCUQMBIvtA.jpgFFn6CkwFOMUZjtzs.jpg

bIrj5XjwEo91QzUg.jpg

QdHJnckZHmC9FRaZ.jpg

Komentarze 8

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez