id: ymn759

Powrót do zdrowia Miro

Powrót do zdrowia Miro

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
69 400 zł 
z 145 000 zł
47%
33 dni do końca
595 
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Aktualności3

  • Do stabilizacji jeszcze długa droga. Kontrolny rezonans magnetyczny pokazał pozostałości nowotworu, które wymagają dalszego leczenia. Prawdopodobnie w niedługim czasie Miro będzie poddany radioterapii. Ostateczne decyzje zapadną w przyszłym tygodniu po kolejnym rezonansie, który ma obejmować nie tylko głowę ale i szyję. Mimo tych przeciwności Miro powoli nabiera sił i może siedzieć jednorazowo do 15 minut. Idziemy do przodu!ee13775d7881fc06.jpeg

    Czytaj więcej
  • Oddychanie bez respiratora idzie dobrze 👌 👌 siła 💪 💪 w78ba289be77a424.png

    Czytaj więcej
  • f0aae492b4ba62b1.jpeg

    Dzięki za zaangażowanie w zbiórkę dla Miro! Dzisiaj mamy dzień bez respiratora i jakichkolwiek podpiętych monitorów. 💪💪

    Czytaj więcej
Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Cześć, tu Miro.

Pozwólcie, że krótko opowiem Wam o sobie i swojej sytuacji.

Przez 43 lata żyłem dość spokojnie robiąc to, co większość ludzi: pracowałem, spędzałem czas z bliskimi, znajomymi, niedawno udało mi się zacząć przygodę z niewielkim motocyklem.

Niestety niedawno wszystko się zmieniło. Historia mojej choroby zaczęła się od lekkich zawrotów głowy i piszczenia w uchu. Wizyty u specjalistów, przepisywane przez nich leki nie przynosiły poprawy. Dość powiedzieć, że jeden z neurologów powiedział, że muszę zdecydować się na wszczepienie implantu, który spowoduje „zagłuszenie” pisku. Nadzieja na poprawę powoli znikała, a mnie wydawało się, że trzeba pogodzić się z nieustającą obecnością dźwięku w jednym z uszu. Źródło problemu pokazały dopiero zdjęcia z rezonansu magnetycznego – nowotwór mózgu, wyściółczak umiejscowiony w komorze czwartej. Potem miałem w sumie dużo szczęścia i trafiłem pod skalpel. Operacja wycięcia nowotworu z mózgu była ciężka, ale konieczna, na szczęście, jest już za mną. Nie minęło jednak nawet 12 godzin od pierwszej operacji i ponownie leżałem na stole operacyjnym, aby w miejscu nowotworu umieścić dren. Kilka dni trwało, zanim wybudziłem się ze śpiączki farmakologicznej. Od kraniectomii podpotylicznej, która odbyła się 25. kwietnia 2022, przeszedłem już kilka stanów zapalnych i niewykluczone, że jeszcze może będę zmuszony poddać się kolejnej operacji – plastyce opony twardej.

 

Po operacji dużo się u mnie zmieniło: 

- mam założoną rurkę tracheotomijną, przez którą oddycham (okresowo z pomocą respiratora),

- nie przełykam samodzielnie, jestem odżywiany przez sondę w żołądku,

- mam mocny niedowład lewej strony ciała, zwłaszcza dłoni,

- widzę wszystko podwójnie i bardzo niewyraźnie.

 

Bardzo cieszę się z tego, że mój mózg służy mi jak dawniej, mogę jasno myśleć i powoli pisać na kartce prawą ręką. Teraz śmiało mogę Wam powiedzieć, że cieszcie się zdrowiem, żyjcie, realizujecie się i chodźcie do lekarzy, gdy coś Was niepokoi – nie chodzi o to, żeby kogoś przygnębić albo popsuć dzień. 

Zamierzam wrócić do stanu i kondycji, jakimi cieszyłem się przed wykryciem nowotworu i operacją. Chciałbym wrócić do pracy zawodowej, przespacerować się po Parku Śląskim, a może i wrócić do przejażdżek motocyklowych. Niestety, wewnętrzna siła jaką dysponuję oraz opieka i wsparcie moich najbliższych nie wystarczą. Wiem, że potrzebuję pilnej i długotrwałej rehabilitacji w specjalistycznym ośrodku. Według lekarzy przy odpowiednio realizowanym programie rehabilitacji mam szansę zacząć normalnie oddychać. Jeśli nauczę się ponownie przełykać i pojawi się odruch kaszlowy, będę mógł stopniowo wracać do diety typowej dla każdego z Was, a PEG (czyli sonda do żołądka) również mógłby zniknąć. Jeśli zacznę oddychać samodzielnie i nie będzie obaw, że czymkolwiek zakrztuszę się, będzie można wyjąć rurkę tracheotomijną z krtani. Co więcej, odpowiednia stymulacja neurologiczna i wsparcie rehabilitantów pomogłyby mi w stanięciu na nogi, uruchomieniu lewej ręki i poprawie wzroku – to jest to, czego potrzebuję, by czuć się sobą, być niezależnym i samodzielnym człowiekiem. Obecnie nawet napisanie tego tekstu było możliwe wyłącznie dzięki pomocy bliskich, bo nie mogę obsługiwać klawiatury, a jedynie niezgrabnie pisać markerem na kartce.

Proszę Was o udział w tej zrzutce. Środki, które w ten sposób uda się zgromadzić umożliwią mi to skorzystanie ze specjalistycznego ośrodka, gdzie mam zamiar zdziałać cuda, a przynajmniej solidnie się przyłożyć, żeby wkrótce wrócić do sprawności i ponownie funkcjonować wśród Was. Cena miesięcznego turnusu w ośrodku o bardzo dobrych opiniach i zapewniającego intensywną rehabilitacją to ok. 30 000 złotych. Proszę o udział w zrzutce, która zapewniłaby realizację kilkumiesięcznej rehabilitacji.

Mam nadzieję, że niebawem będę mógł pokazać Wam, jakie zrobię postępy.

Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Dowiedz się więcej

Nikt nie założył jeszcze skarbonki do tej zrzutki lub żadna z założonych skarbonek nie zebrała środków.

Wpłaty 595

KA
Trzymaj się :*
ukryta
 
Dane ukryte
ukryta
 
Dane ukryte
100 zł
AB
Agata
50 zł
 
Dane ukryte
20 zł
 
Dane ukryte
ukryta
 
Dane ukryte
100 zł
 
Dane ukryte
20 zł
 
Dane ukryte
20 zł
 
Dane ukryte
50 zł
Zobacz więcej

Komentarze 28

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

863 888 zrzutek

i zebrali

760 277 151 zł

A ty na co dziś zbierasz?