Opis zrzutki

Nazwałyśmy ją Lucy.... nie wiemy skąd się wzięła ani jak długo się błąkała...

Według okolicznych mieszkańców we wsi pojawiła się pod koniec grudnia. Krążyła po ruchliwej drodze w okolicy szkoły, reagowała radością na przejeżdżąjące samochody jakby wyczekiwała, że pojawi się ten który zna...... Czekała tak przez miesiąc ale on nie przyjechał...

Ktoś się zlitował i dał suni coś zjeść, inny ktoś przegonił, a jeszcze inny dał kąt gdzieś na podwórku.... ale wciąż była niczyja... brudna, śmierdząca, wychudzona i coraz smutniejsza...

Zaczęła bardziej przeszkadzać bo była w rui i zaczęły schodzić się psy ze wsi... Nie pytałyśmy co się wtedy działo... nie chciałyśmy tego słyszeć... ale i tak usłyszałyśmy o dużej ilości psów, które co chwilę kryły sunie....

Kiedy Ją dzisiaj zobaczyłyśmy, łzy napłynęły do oczu... zwinięta w kłębek leżała pod jakąś maszyną, zrezygnowana nawet nie reagowała na nas. Po chwili podniosła głowę a Jej zrezygnowany wzrok utkwił na ziemi... Z trudem podniosła swoje zmarznięte i obolałe ciało, bez sprzeciwu pozwoliła wsadzić się do samochodu.

Po chwili jazdy w cieple położyła głowę na kolanach i zasnęła bardzo zmęczona. W trakcie badań bardzo spokojna, poddawała się wszystkim czynnościom, tylko spoglądała tym swoim smutnym wzrokiem.

Nazwałyśmy ją Lucy...

Lucy jest w typie bernardyna, ma 2/3 lata, jest wychudzona, widoczne żebra, zapadnięty brzuch, na pewno już rodziła a teraz kolejna ciąża... Bardzo zaniedbana sierść, brudna i śmierdząca, zęby młodego psa ale częściowo starte jakby gryzła kamienie. Z dróg rodnych ropny wysięk. Czekamy na wyniki szczegółowych badań krwi.

Lucy została zaopatrzona farmakologicznie, musimy wzmocnić Jej organizm by mogła bezpiecznie przejść zabieg kastracji aborcyjnej. Konieczne wykonanie rtg kręgosłupa i łap bo Lucy momentami ma chód niestabilny, nie wiemy czy z powodu urazu, może wypadku, a może przemarznięcia i wyczerpania.

Lucy to kochany psiak, mimo cierpienia które przeżyła zaczęła merdać na nas ogonkiem, kładzie pyszczek w dłonie i zasypia.

Po co najmniej miesiącu tułaczki zasnęła w ciepłym miejscu na miękkim kocyku.

Lucy czeka szereg badań i zabieg kastracji aborcyjnej, rekonwalescencja, odpowiednie odżywianie, konieczna pielęgnacja.

Lucy nie domaga się uwagi, nie zabiega o człowieka, jest jakby niewidzialna... ale my będziemy walczyć o uwagę Lucy, o Jej zdrowie, o Jej zaufanie i wiarę.

Prosimy, pomóżcie by Lucy szybko wróciła do sił i zdrowia. Konieczna jest na pewno dalsza diagnostyka, zabieg kastracji aborcyjnej i stosowne odżywianie.

Prosimy, pomóż Lucy...

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez