Aktualności8

  • Bruno – aktualizacja ❤️‍🩹🐾

    Niestety... nie udało się. 💔

    Mimo reoperacji i wszystkich naszych nadziei, serduszko Bruna nie przyjmuje rozrusznika tak, jak powinno.

    Już po zaledwie dwóch dniach jego serduszko zaczęło bić z częstotliwością 50 uderzeń na minutę, a przez kolejne trzy dni znowu spadało... do 30, a momentami zaledwie 34 uderzeń na minutę. 😔

    Jestem załamana.

    Lekarze Bruna również są załamani, bo przez te wszystkie tygodnie bardzo się do niego przywiązali. Pokochali tego wielkiego, kochanego psiaka i razem ze mną walczą o to, żeby dać mu jeszcze jedną szansę. ❤️‍🩹

    A przecież wcześniej usłyszałam, że może to być operacja ostatniej szansy...

    Ale oni się nie poddają.

    I ja też nie mogę się poddać. ❤️

    Jeżeli nie uda się zrobić tego we Wrocławiu, lekarze próbują wykorzystać wszystkie swoje możliwości i kontakty, żeby znaleźć miejsce, w którym można byłoby przeprowadzić operację osierdziowego przymocowania rozrusznika — być może nawet w Austrii.

    Nie wiem jeszcze, czy to się uda.

    Nie wiem, czy Bruno będzie miał kolejną szansę.

    Ale wiem jedno — będziemy próbować.

    Wrzucam zdjęcia z ostatniego prześwietlenia klatki piersiowej Bruna. Widać na nim, że dioda rozrusznika znajduje się luźno i przemieszcza się w obrębie serca. Tak nie powinno być. 😔

    Dodaję również jego ostatnie EKG, żebyście mogli zobaczyć, z czym teraz walczymy.

    I dzisiaj po raz kolejny błagam Was o pomoc. 🙏❤️

    Koszty leczenia Bruna są ogromne. Kolejne konsultacje, badania, prześwietlenia, EKG, zabiegi, hospitalizacje... a przede wszystkim leki.

    UpCard, Cardisure i pozostałe leki — w dawkach dla mojego 50-kilogramowego „małego” dwulatka, czasem naprawdę jak dla konia — kosztują mnie wszystkie pieniądze.

    Ale daję mu wszystko, co mogę.

    Bo to nie jest dla mnie „pies”.

    To jest Bruno.

    Mój skarb.

    Mój wielki, kochany Bad Dog. ❤️

    Mój mały dwulatek, który mimo tego wszystkiego nadal chce żyć.

    Dlatego jeszcze raz Was błagam — jeżeli możecie, pomóżcie nam. 🙏

    Każda wpłata, nawet najmniejsza, przybliża nas do kolejnej próby ratowania jego serduszka.

    A jeśli nie możecie wpłacić — udostępnijcie proszę tę zbiórkę. To również jest ogromna pomoc.

    Nie wiem, ile jeszcze razy będziemy musieli walczyć.

    Ale dopóki Bruno walczy, ja będę walczyć razem z nim. ❤️‍🩹🐾

    Trzymajcie za niego kciuki. Bardzo ich teraz potrzebujemy. 🤞❤️

    #Bruno #BadDog #WalczymyOBruna #PomóżBrunowi #CaneCorso #Zbiórka #SerduszkoBruna

    MHwe5ZIWd6cIhK3Z.jpg

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Słuchajcie....nie wiem już, jak prosić o pomoc. Jeszcze chwilę temu walczyłam o diagnozę dla Bruna. Dziś walczę o jego życie.

Bruno ma zaledwie 1 rok i 7 miesięcy. Jest moim ukochanym Cane Corso, moim przyjacielem, codziennym towarzyszem i całym moim światem. To członek mojej czworonożnej rodziny. Jeszcze niedawno był pełnym energii, szczęśliwym psem. Kochał spacery, zabawę i bliskość człowieka.

Nigdy nie spodziewałam się, że w tak młodym wieku usłyszę diagnozę, która odbierze mi grunt pod nogami.

Kilka tygodni temu Bruno zaczął chorować. Po długiej diagnostyce zdiagnozowano u niego neosporę. Przez trzy tygodnie był leczony bardzo silnym antybiotykiem, Clindamycyną. Po zakończeniu leczenia zaczęły pojawiać się kolejne niepokojące objawy: osłabienie, nietolerancja wysiłku, kaszel i ogromne zmęczenie.

Na początku myślałam, że jego organizm jest przeciążony leczeniem, że cierpi wątroba albo trzustka. Konsultacja kardiologiczna miała być jedynie profilaktyką. 20 maja mój świat dosłownie się zatrzymał.

Badania wykazały u Bruna ciężką chorobę serca zaawansowaną kardiomiopatię rozstrzeniową, bardzo silną bradykardię oraz zaburzenia przewodnictwa. Jego serce bije w rytmie zaledwie 30–35 uderzeń na minutę.

W dokumentacji znalazły się słowa:

„WSKAZANY ROZRUSZNIK SERCA”.

Dziś żyję w ciągłym strachu, że jego serce po prostu nie wytrzyma.

Bruno coraz bardziej słabnie. Ma problemy z wysiłkiem, kaszel i momenty ogromnego osłabienia. Każdy dzień jest niewiadomą, a ja każdego dnia boję się, że mogę go stracić.

Jedyną szansą na uratowanie jego życia jest pilna specjalistyczna diagnostyka oraz wszczepienie rozrusznika serca we Wrocławiu.

To jednak wiąże się z ogromnymi kosztami:

  • konsultacji specjalistycznych,
  • wyjazdów,
  • kolejnych badań,
  • hospitalizacji,
  • implantacji rozrusznika,
  • leczenia pooperacyjnego,
  • leków i dalszej kontroli kardiologicznej.

Nigdy nie prosiłam o pomoc tak bardzo jak teraz.

Bruno jest jeszcze psim dzieckiem. Patrzę na niego i nie potrafię pogodzić się z myślą, że jego serce może przestać walczyć tak wcześnie.

Dlatego błagam o pomoc dla niego.

Każda wpłata, każde udostępnienie i każda dobra myśl mogą dać mu szansę na dalsze życie.

Wszystkie zebrane środki zostaną przeznaczone na ratowanie życia Bruna i walkę o możliwość wszczepienia rozrusznika serca.

Dziękuję każdej osobie, która była z nami podczas wcześniejszej walki o diagnozę. Wiem, że dziś proszę o jeszcze więcej...o szansę, by Bruno mógł dalej żyć.

Katarzyna i Bruno ❤️


***************************************************************************************************************************************************


Nie wiem nawet, od czego zacząć...


Bruno to mój ukochany pies, ale tak naprawdę to coś dużo więcej.To mój codzienny towarzysz, moje poczucie spokoju, część mojego czworonożnego świata, bo mam więcej zwierzaków: Biankę, też Cane Corso, i cztery koty syberyjskie.

Każde z nich jest wyjątkowe i jest dla mnie częścią całości rodziny. Dbam o nie najlepiej jak potrafię, mają miłość, dobre jedzonko, spacery, mizianie, przytulanie, smakołyki, no i zasady... jednym słowem wszystko.

Od ponad roku mieszkamy na Pomorzu. Ta myśl zrodziła się pod ich „natchnieniem”

To tutaj moje psy są naprawdę szczęśliwe, biegają po plaży, chodzą po lasach, mają swoje miejsca, które kochają.

Bruno ma tylko 1,5 roku... to jeszcze dzieciak.

I nagle... coś się stało.

Od kilu dni dzieje się coś, czego nie potrafię opisać...

Bruno traci równowagę i przewraca się jak kłoda.

Po prostu pada.

Nie wie, co się dzieje. Ja też nie wiem.

I to jest najgorsze.

Patrzysz na swojego psa, który jeszcze chwilę temu był pełen życia...

i nagle widzisz, jak jego ciało przestaje go słuchać.


To uczucie bezradności jest okropne!!!


Wczoraj i dziś byliśmy u weterynarza. Na szczęście to nie choroba odkleszczowa.

Ale... nadal nie wiemy, co mu jest...czas bije na jego niekorzyść


Przed nami pilna diagnostyka: RTG, a najprawdopodobniej rezonans magnetyczny w Specjalistycznej Przychodni Weterynaryjnej https://www.dmuchala.pl/ , gdzie jest dobry radiolog i szansa na szybką diagnozę.


Sam rezonans to koszt od 1200 zł w górę.

Do tego dochodzą wizyty, leki i dalsze leczenie.

Nie jestem w stanie udźwignąć tego teraz finansowo...

Myślałam, że mamy jeszcze czas.

Że przed nami są jeszcze lata wspólnych spacerów, zabawy, codzienności. Bez trudnych diagnoz. Nie byłam gotowa na to... że stanie się to już teraz.

Niestety nie mam jeszcze nagrania, jak Bruno upada...

bo kiedy to się dzieje, wtedy biegnę, żeby go złapać, żeby nie zrobił sobie krzywdy. Może na dniach, gdy akurat będę miała telefon w ręku uda mi się to złapać.


Naprawdę boję się o jego zdrowie...


Dlatego proszę Was o pomoc...


Jeśli nie możesz pomóc finansowo — PROSZĘ, UDOSTĘPNIJ🙏❤️


Naprawdę każda pomoc ma znaczenie.


Dziękuję z całego serca ❤️


Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez