Na przetrwanie!
Na przetrwanie!
Opis zrzutki
Zoja i Sasza uciekli przed wojną z Ukrainy w marcu 2022 roku. Przyjęliśmy ich w gościnę, na prośbę kolegi mojego męża, który poprzez połączenie video (dzwoniąc z piwnicy podczas bombardowania) błagał “ja już się stąd nie wydostanę, ale błagam ratujcie moją rodzinę “. Okazało się, że dotarli na granicę w noc naszego ślubu, w związku z czym mąż z kolegą pojechał ich odebrać z granicy i przywiózł mi cudowną rodzinę w prezencie ślubnym. Mieli ze sobą jedynie małą reklamówkę z niezbędnymi rzeczami. Tyle udało im się zabrać ze sobą. Byli wykończeni i zdezorientowani. Po jakimś czasie zaczęło nas niepokoić zachowanie Saszy. Całymi dniami polegiwał, był mało aktywny i jakby ciągle zmęczony. Tracił na wadze. Początkowo podejrzewaliśmy depresję. Namówiliśmy go na wizytę u lekarza. Zlecono badania...
Okazało się, że jest poważnie chory. Diagnoza - szpiczak (nowotwór), nerki przestały pracować. Trafił do szpitala. Podjęto leczenie. Niestety nie udało wznowić się pracy nerek. Konieczne są dializy 3 razy w tygodniu, do końca życia. W chwili obecnej mieszkają w Warszawie, dzieląc mieszkanie, (które zapewnia im fundacja) z inną chorą osobą. Małżeństwo jest w podeszłym wieku. Ze względu na chorobę Saszy, nie mają możliwości powrotu do ojczyzny, gdyż jest to równoznaczne z brakiem leczenia i w rezultacie śmiercią mėżczyzny. Otrzymują ukraińskie emerytury, ale na nasze pieniądze wynoszą one 760 zł razem, z czego 300 zł idzie na leki i pampersy. Zoja jest bardzo oszczędna i gospodarna, ale nawet przy jej niezwykłych umiejętnościach nie ma szans aby za taką kwotę przeżyć. Są bardzo skromnymi i pokornymi ludźmi. Brakuje im na podstawowe potrzeby jak jedzenie, leki, środki czystości. Walczą o przetrwanie każdego dnia. Czują się osamotnieni i bezradni. Nikt nie zasługuje na taki los. Błagam, pomóżcie....