Opis zrzutki
Na początku września 2013 roku zamiast grzybów, znaleźliśmy z mężem trzy szczeniaki. Chowały się pod stertą ściętych drzew pośrodku lasu, daleko od jakichkolwiek domostw. Dwa dni trwało wywabianie ich z kryjówki. Dwa psiaki od razu znalazły domy. Został nam jeden, nazwaliśmy go Fuks [w załączeniu zdjęcia małego Fuksa na zielonym dywaniku i z naszym kotem w kuchni]. W końcu i on znalazł swojego człowieka, a raczej człowieczkę. Do dzisiaj są razem!
Jako "matka chrzestna" zakładam tę zrzutkę na leczenie Fuksa.
Czas ucieka, czas nie stoi
Zegar też się czasu boi,
pisał Zbigniew Uniłowski.
Ale najbardziej teraz boję się czasu ja.
Mój pies Fuks (nazywany także czule: Fuksiem albo Funiem) ma 13 lat i cztery nowotwory w sobie. Dwa operowalne, kolejne dwa – zbyt ryzykowne do zoperowania, za to właściwe do regularnego monitorowania biopsją. Te dwa ostatnie szczęśliwie nie powiększyły się od kilku miesięcy ani o milimetr, więc jest spora szansa, że po zoperowaniu tych możliwych pies będzie żył sobie spokojnie i szczęśliwie – jak do tej pory – jeszcze przez kilka dobrych lat. Tym bardziej, że niebywale jest żywiołowy, co charakteryzuje go od czasów szczenięcych do chwili obecnej. Wszystkim ludziom, którzy na spacerach dowiadują się, w jakim jest wieku i dziwią się jego radosnej ruchliwości powtarzam, że ma po prostu psie ADHD.
Zdaję sobie sprawę z ilości zbiórek na leczenie chorych zwierząt. Zrzutek na spełnianie marzeń jest znacznie mniej. Tak się teraz składa, że wszystkie moje dotychczasowe marzenia zamieniły się w jedno: chcę, żeby mój przyjaciel Fuks, a zarazem jeden z paru członków rodziny, jaka mi pozostała – cieszył się życiem, dopóki starczy mu sił. Marzę, żeby tak długo, jak to możliwe mógł wyrażać swoją potężną, rozmerdaną miłość do ludzi, parków, lasów, rzucanych mu na spacerach kijków i spotykanych po drodze suczek. A także – wieczną atencję do kiełbasy, na którą dał się skusić 13 lat temu, znaleziony w lesie i kryjący się przed światem w głębokiej norce.
Tymczasem rzeczywistość leczenia zwierząt jest nieubłagana. Do tej pory wydałam na badania diagnostyczne 2800 zł i to praktycznie w jeden miesiąc. Koszt operacji, którą trzeba wykonać tak pilnie, jak się da, to 4000 zł. Do tego dojdą koszty badań pooperacyjnych, rehabilitacji, leków i regularnego monitorowania pozostałych guzów. Przy pensji 6000/mies i opłacaniu wynajętego dachu nad głową w kwocie 3000 zł, jest to dla mnie zadanie niewykonalne. Tak, jak wspomniałam, Fuks jest jednym z paru członków mojej rodziny. Żaden z nich nie jest w stanie nawet minimalnie pokryć kosztów leczenia i operacji.
Każda wpłata przybliży nas do dalszego wspólnego życia, wypełnionego wzajemnym wsparciem (bo Fuks doskonale wyczuwa, kiedy jestem smutna – zawsze wtedy podchodzi i liże mnie po buzi). Każde udostępnienie zwiększa szanse psiaka, dzięki któremu wiem, że jeszcze potrafię kochać.
Z wdzięcznością
Krysia i Fuks
Drogie Osoby, Wspaniali Ludzie! Jesteśmy z Funiem niewymownie wdzięczni za pomoc w jego zdrowieniu. Dziękujemy Wam za wszystko - za każdą wpłatę, każde udostępnienie zrzutki i za każdą dobrą, wspierającą Fuksa myśl. Nasza wdzięczność jest tym mocniejsza, że koszty leczenia - jak to zwykle bywa w skomplikowanych chorobach - nieoczekiwanie wzrastają. W związku ze znaczną objętością gruczolakoraka przed operacją należy go zmniejszyć tak bardzo, jak to możliwe po to, żeby nie wywołać skutków ubocznych, bardzo uciążliwych dla zwierzaka i jego człowieka (duży ból po ekscizji, czyli wycięciu za dużego obszaru wokół guza; nietrzymanie kału). 23.09 jesteśmy umówieni na wizytę onkologiczną (500 zł + koszty zleconych badań). Dr Anna Jaśkiewicz, bardzo ceniona i skuteczna onkolog zdecyduje w jej trakcie, czy można włączyć jakieś leczenie, obkurczające gruczolakoraka, bo niestety lek o nazwie Tamoxifen nie daje rady na tę zmianę. W związku z powyższym operacja przesuwa się raczej na pewno na październik. Jest to szczęście w nieszczęściu, bo dzięki temu zwiększają się szanse na optymalną, czyli wystarczającą sumę na zrzutce na dalsze leczenie Fuksia. Z wdzięcznością - Krysia i Fuks
Dziękuję wszystkim za wsparcie! Dziś pierwszy ważny dzień wleczeniu Fuksa. Wizyta kontrolna przed operacją, czyli USG i leki na obkurczenie guza. To guz okołoodbytowy, więc trzeba go maksymalnie zmniejszyć, żeby niczego dodatkowo nie uszkodzić. Operacja 18 września. Trzymajcie kciuki za Fuksa! Ja jeszcze rza dziękuję Wam wszystkim za okazane serce!