id: 5urd6z

Na procesy sądowe

Na procesy sądowe

3 093 zł z 20 000 zł
15%
8 dni do końca
31 wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Opis zrzutki

Nie wiem jak mam zacząć, więc zacznę zwyczajnie.  Mam na imię Ania i wraz ze swoją rodziną, wpakowałam się  w niezłe tarapaty. Są zapewne na świecie bardziej potrzebujące osoby, niewinne dzieci dotknięte śmiertelnym chorobami, więc dlaczego akurat moją rodzinę chciałby ktoś wesprzeć? Zdecydowałam się jednak schować wstyd do kieszeni i podzielić się moją historią.

 

Mam kochanego męża i cudownego, zdrowego czteroletniego synka, co czyni mnie wielką szczęściarą. Około rok temu jednak spotkało nas jednak duże nieszczęście i nie była nim wcale pandemia. W tym trudnym dla wszystkich przedsiębiorców czasie,  bliska nam osoba (rodzic jednego z nas), z którą przez wiele lat razem z mężem współprowadziliśmy firmę, tak po prostu z dnia na dzień pozbyła się nas  z firmy. Człowiek ten zrobił to po otrzymaniu bardzo wysokiej dotacji (którą mi zawdzięczał), by nie musieć zwracać nam długów i uciec od odpowiedzialności. Firma już od kilku lat  borykała się ze sporymi problemami finansowymi. Jednak wierzyliśmy z mężem w tą  firmę do końca, a dla mojego męża to była ona niemal całym światem, któremu poświęcił 18 lat swojego życia. Nie pobieraliśmy wynagrodzenia od wielu miesięcy, mąż był formalnie pracownikiem etatowym, a ja miałam własną działalność gospodarczą. Wyzbyliśmy się przez to wszelkich oszczędności, jakie posiadaliśmy. Mąż pod koniec roku 2019 roku wziął na siebie kredyt na prawie 100.000 zł wraz z kosztami kredytu, na pokrycie długów tego pana. Ja wykonałam dla niego także innowacyjny projekt strony internetowej wraz z całym konceptem, opisami, ponad 500 zdjęciami i tłumaczeniem na angielski. Spytacie, jak można być tak naiwnym i tak długo pracować za darmo?? Po prosty chcieliśmy uratować firmę, dla której poświęciliśmy bardzo wiele, swój czas, pieniądze, odłożyliśmy wszystkie inne projekty, nie chcieliśmy też zostawić teścia samego z kłopotami. Niestety, okazało się, że dla tego człowieka to nie miało znaczenia, gdyż ważny był dla niego tylko jego własny interes. Zostawił nas z długami, w tym z kredytem, który mąż zaciągnął na spłatę jego zobowiązań i uchyla się od jakiejkolwiek spłaty. Jego zadłużenie względem nas przekracza 200.000 zł. Podjęliśmy szereg prób porozumienia, ale naraziło nas to tylko na duże koszta za wynagrodzenie dla pełnomocnika. Jakby tego było mało, z zemsty zawłaszczył i zniszczył moją stronę internetową (wykonaną za moje pieniądze). Ograbił nas także ze sprzętów, materiałów, które pozostawiliśmy w firmie. Śmieje nam się w twarz, mówiąc, że mamy udowodnić mu, jak za coś zapłaciliśmy, skoro faktura jest na firmę. Jego firmę. Trudno zrozumieć ogrom zniszczeń tego człowieka. Mój kochany mąż, najbardziej pracowity człowiek, jakiego znam,  przypłacił to sporymi kłopotami zdrowotnymi, tylko dzięki wsparciu psychiatrycznemu i w porę wziętym silnym lekom nie rozpadł się cały na kawałki. Jakim trzeba być człowiekiem, by niszczyć własnego syna, jego żonę i małego wnuczka?  Nie umiemy odpowiedzieć sobie  na to pytanie. Chyba po prostu pazerność przesłoniła wszystkie oznaki człowieczeństwa.


Z dnia na dzień musieliśmy zmienić nasze życie, gdyż zostaliśmy nagle pozbawieni tego, co dotychczas było dla ważne. Naszą winą jest to, że byliśmy głusi i ślepi na wiele sygnałów. Wiem, że teraz muszę być silna, dla nas wszystkich, chociaż nocami, kiedy nikt nie widzi - płaczę. Przebranżowiłam działalność gospodarczą i założyłam domową piekarnię. Zdobywamy klientów, ale na ten moment nie możemy się z tego w pełni otrzymać, spłacając tak duże zadłużenie. Podjęliśmy  wspólnie decyzję, która nas wiele kosztowała, emocjonalnie i finansowo.  Wytoczyliśmy łącznie 8 pozwów. W niektórych reprezentuje nas pełnomocnik, w innych sami, z uwagi na gigantyczne koszty pomocy prawnej. W naszym kraju na każde roszczenie trzeba z osobna wytaczać pozew. Czeka nas żmudna, wieloletnia walka o sprawiedliwość. Niestety, sąd nie zwolnił mnie z opłat sądowych z  uwagi na fakt bycia przedsiębiorcą. Dla sądu nie ma znaczenia, że firma wciąż jest na stracie i muszę być odpowiedzialna nie tylko za syna, ale i za męża.  Odwołuję się od postanowień sądowych odnośnie kosztów, ale czas gra tylko na naszą niekorzyść.  Boję się, że niedługo nie będziemy mieli możliwości odzyskania jakiejkolwiek części długu od tego człowieka, gdy zamknie działalność, a jego majątek dziwnym trafem wpadnie w inne ręce. Niestety, to już się dzieje.


Zwracam się dlatego z prośbą ze wsparciem o pomoc w uzyskaniu funduszy na całą sądową batalię. Potrzebujemy jeszcze około 20.000 zł, głównie na opłaty sądowe, tam gdzie nie uda się uzyskać zwolnień o kosztów. Gdyby coś jeszcze zostało,  to także na pokrycie chociaż części wynagrodzenia dla pełnomocnika. Nie jesteśmy w stanie sami  w tym momencie życiowym ponieść całości tych kosztów (zapłaciliśmy już około 15.000 zł), spłacając jednocześnie kredyt, z jakim zostaliśmy, a także nasz kredyt hipoteczny. Jest mi ogromnie wstyd, że muszę o to prosić. Dziękuję, chociażby za to, że poświęciliście czas na przeczytanie tej pokręconej historii. Postaram się odwdzięczyć, dobrym słowem, pieczywem naszego wytwórstwa, czym tylko będę mogła. Wszystko to znaczy dla mnie więcej, niż mogę napisać. Gdyby ktoś potrzebował ode mnie dla uwiarygodnienia jakiś sygnatur spraw sądowych, umów kredytowych, potwierdzenia przelewów zapłaconych za tego człowieka - chętnie służę na priv informacjami, nie mamy zamiaru nic ukrywać.

 

Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 31

RR
Rodzina R.
300 zł
 
Dane ukryte
300 zł
 
Dane ukryte
300 zł
A
Asia
200 zł
NL
Natalia L
150 zł
M
Mateusz
150 zł
AW
Anna W
120 zł
M
Michał
100 zł
 
Dane ukryte
100 zł
AW
ABW
100 zł
Zobacz więcej

Komentarze 4

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

742 777 zrzutek

i zebrali

527 444 660 zł

A ty na co dziś zbierasz?