Kocia mama z czterema maluchami...
Kocia mama z czterema maluchami...
Aktualności14
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Edit. 2.
Maluchy i Mrużka są już po pierwszym odrobaczeniu i szczepieniu. Czekają nas następne dawki szczepionki, ponieważ szczepimy razy dwa.
Dodatkowo, kocięta i matka mają świerzb, który wymaga codziennego czyszczenia uszów. Gdy tylko będzie to możliwe, kotki dostaną odpowiedni specyfik (muszą mieć odpowiedni wiek, a Mrużka nie może ich wtedy karmić, bo lek przenika do mleka).
Koszt jednej dawki szczepionki to 90 zł. Kotów jest 5 i każdy musi być zaszczepiony dwa razy - rachunek jest prosty 450 zł *2...900 zł to koszt samych szczepień.
Leki na świerzb to kolejne 50 zł *5=250zl.
Kastracja Mrużki =400zl.


Z kwoty zbiórki wsparłam także leczenie kociego oseska, który trafił w niedzielę do domu tymczasowego. Walka o jego życie trwa.

A gdzie karma i żwirek?
Maluchy zaczynają jeść samodzielnie i odkryły już, czym jest kuweta.

---------------------------------------------------------------------------
Edit. Mrużka dostała krople z antybiotykiem na leczenie oka. Na szczęście rogówka nie jest uszkodzona. Została też wstępnie odrobaczona. Zrobiliśmy także testy na choroby zakaźne FIV/FELV -wyniki są negatywne.


Ze względu na wychudzenie Mrużki, maluchy muszą być dopajane mlekiem zastępczym dla kociąt. Ze względu na to, że są bardzo malutkie kenel został zastąpiony bezpiecznym namiotem, w którym nie ma ryzyka zaklinowania się kotka.
W kolejnym tygodniu czeka nas drugie odrobaczenie Mrużki oraz pierwsze podanie pasty odrobaczającej maluszkom.
Zbieramy środki na leczenie całej rodzinki oraz kastrację Mrużki (sama kastracja to koszt 400 zł....)
Inne koty z tej dziwnej posesji zniknęły. Rzekomo "otrzymały opiekę"....wszyscy się domyślamy, jak ta opieka może wyglądać - las albo przysłowiowa łopata w łeb 🤦♀️😭
Przykro mi i mam wyrzuty sumienia, że nie mogłam im pomóc 😭😭😭
----------------------------------------------
Kiedy wydaje ci się, że zakończyłeś jeden problem....Na progu pojawia się następny.
Kocią matkę z czterema maluchami zgłosiła mi znajoma osoba, która nie mogła patrzeć na to, że za chwilę rodzinka zostanie na bruku i bez niczego.
Koty żyły na posesji pewnych ludzi, w myśl zasady, że kot farmerski sam sobie radzi🤦♀️🤦♀️🤦♀️
Jak widać na załączonym obrazku - właśnie tak wygląda radzenie sobie kotów w Polsce. Kotka okociła się w starym garażu na terenie posesji.
Pan zmarł, a pani z powodu ciężkiej choroby trafi do DPSu. Bliskiej rodziny brak.
Znajomi znaleźli domu dla gołębi, psów i kur.
A koty, jak zwykle, miały sobie poradzić same.....
Nie mogłam zostawić tam tej kotki i maluchów. Niestety, małe otwierają już oczka, więc na uśpienie ślepego miotu było już za późno.
Mimo że jestem zakocona po sufit, zabezpieczyła ma je i chcę, by kotka je odkarmiła i będę szukać.
im domów.
Nie ma się co okłamywać koszty będą duże. Kocięta do co najmniej 12 tygodnia życia muszą być z matką.
Kocica wymaga leczenia oka (jest owrzodzenie), profilaktyki i koniecznie kastracji po odchowaniu młodych.
Na posesji została około półroczna, młoda koteczka, dla której też będę szukać domu. Też musi przejść zabieg kastracji.
Błagam o pomoc.
Sama tego po prostu już nie udźwignę 😓😓😓😓

Magda robisz super robotę! ❤️