id: cfvjk4

Nikt ich nie chciał. Ratujemy Tadka i Lune

Nikt ich nie chciał. Ratujemy Tadka i Lune

 
Aleksandra Maessen

Aktualności1

  • hv5cB0i7U5z19t8i.jpgrKmgGESXIXKM12K6.jpgutfOWWIFiqivhuMg.jpg1DxvaRyxuvCsE0zw.jpgbUPPovyTKxnpfR9u.jpgvi0KGT4pTbYKOwrp.jpgAPS218TxtJOYbAxH.jpgwdb3TFsSdzz7FP1E.jpgktualizacja Luny i Tadka ❤️

    Kochani,

    czas tak szybko płynie...

    Obiecałam Wam, że będę na bieżąco informować, co dzieje się z Luną i Tadkiem oraz że pokażę, na co zostały przeznaczone zebrane środki.

    Dzięki Waszej pomocy udało się zebrać 1 550 zł.

    Z całego serca dziękuję każdej osobie, która wpłaciła choćby najmniejszą kwotę, udostępniła naszą zbiórkę albo zostawiła dobre słowo. ❤️

    Chcę, żeby wszystko było przejrzyste, dlatego pokazuję rozliczenie:

    🐾 Dwie wizyty Luny u specjalistów942,20 zł

    💉🩹 Aranesp x2 oraz opatrunki x2 dla Luny437,80 zł

    💊 Leki dla Tadka634,76 zł

    🚗 Paliwo na dojazdy do lekarzy256,79 zł

    Łącznie udokumentowane wydatki wyniosły już 2 271,55 zł.

    To więcej niż udało się zebrać, a przecież leczenie nadal trwa...

    Luna miała ostatnio lepsze dni. Kaszel na szczęście na razie ustąpił, zaczęła bardziej interesować się otoczeniem i coraz częściej chce wychodzić na ogród. Niestety pojawił się kolejny problem — Luna przestała jeść.

    29.07 jedziemy z nią ponownie do Wrocławia na kontrolę. Czeka ją kolejna ocena stanu zdrowia, morfologia, dalsze decyzje lekarzy i prawdopodobnie kolejny Aranesp.

    Bardzo martwię się również o Tadka.

    Leki, które udało mi się dla niego kupić, już się kończą... Czas płynie tak szybko.

    Tadek od marcowych ataków, kiedy przez kilka dni lekarze walczyli o jego życie, jest stabilny właśnie dzięki leczeniu. Nie mogę dopuścić do przerwania terapii, ale koszty jego leków są ogromne.

    Kończy się Pexion — jeden z najważniejszych leków w jego terapii. Kończą się również kolejne leki, które musi przyjmować każdego dnia. Tadek potrzebuje także morfologii oraz kontroli neurologicznej w Neuroteam we Wrocławiu.

    Bardzo długo próbowałam radzić sobie sama. Robię wszystko, co mogę, ale doszłam do momentu, w którym sama nie jestem już w stanie udźwignąć tych kosztów.

    Luna i Tadek nie są dla mnie „tylko psami”. To członkowie rodziny, którym obiecałam, że nie zostaną sami.

    Dlatego po raz kolejny proszę Was o pomoc. Każde udostępnienie może sprawić, że ta historia dotrze do osoby, która będzie mogła pomóc.

    Dziękuję, że jesteście z nami. ❤️🐾

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Dałam dom tym, których wszyscy skreślili. Dziś proszę o pomoc dla Tadka i Luny.


Od wielu lat pomagam bezdomnym zwierzętom. Zabieram psy z miejsc, gdzie nie miały już żadnej nadziei, leczę je, przygotowuję do adopcji i szukam im domów.


Wiele z nich znalazło swoje rodziny.


Ale są też takie, których nikt nie chciał.


Za stare. Za chore. Zbyt trudne.


To właśnie one zostały ze mną.


Dziś w moim domu mieszka 16 zwierząt: 5 moich własnych psów, 9 psów, których nikt nie chciał oraz 2 kotki, które również nie miały nikogo.


Nie planowałam takiego życia. Po prostu nie potrafiłam odwrócić głowy, kiedy te zwierzęta potrzebowały pomocy.


Dziś walczę o dwa z nich – Tadka i Lunę.


Luna całe życie spędziła na łańcuchu. Po śmierci właściciela trafiła do przytuliska z owrzodziałym okiem. Zawiozłam ją na operację, a później przez tygodnie walczyłyśmy z powikłaniami.


Później okazało się, że cierpi na chorobę nerek i głęboką ropowicę skóry. Dzięki leczeniu udało się ją ustabilizować. Kiedy była już blisko lepszego życia, usłyszałam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby ją uśpić.


Nie zgodziłam się.


Luna została ze mną i dziś znowu walczy – tym razem z ciężką anemią i problemami z nerkami. Potrzebuje specjalistycznego leczenia, badań, leków, możliwej transfuzji i hospitalizacji.


Tadek jest ze mną od półtora roku. To pies, którego również nikt nie chciał. Choruje na ciężką padaczkę. Między atakami jest cudownym psem, ale napady bywają bardzo groźne i wymagają stałego leczenia oraz zabezpieczenia na wypadek kryzysu.


Przez lata radziłam sobie sama. Płaciłam za leczenie, leki i wizyty u specjalistów.


Dziś proszę o pomoc, bo koszty ratowania dwóch żyć przekroczyły moje możliwości.


Zebrane środki zostaną przeznaczone na leczenie Tadka i Luny: leki, badania, konsultacje specjalistyczne, hospitalizację, możliwą transfuzję krwi oraz karmę weterynaryjną.


Cel zbiórki: 15000 zł.


Nie proszę dla siebie.


Proszę dla psów, które kiedyś nie miały nikogo.


Jeśli możesz pomóc – dziękuję. Jeśli nie możesz wpłacić, samo udostępnienie może być dla nich ogromną pomocą.


W imieniu Tadka, Luny i wszystkich zwierząt, które dostały u mnie drugą szansę – dziękuję.

Komentarze 1

 
2500 znaków
  •  
    Użytkownik anonimowy

    Babcia Roxy i Kawusi trzyma kciuki za zdrówko Luny i Tadzia!

    30 zł
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez