id: p56kyt

Uszyjmy marzenia na drugim końcu świata

Uszyjmy marzenia na drugim końcu świata

 
Joanna Kownacka

Aktualności1

  • Udało się! Zakupiliśmy maszyny, zaczynają już działać! Bardzo wszystkim dziękujemy za wsparcie. Bez Was nie byłoby to możliwe..

    o88d1c7e819f8bc7.jpegg3792c3a90917d3e.jpeg

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

¡Hola!

Jak wiecie (a jeśli nie wiecie, to zaraz się dowiecie..) utknęłam w Peru w Limie, w Casa de Acogida Don Bosco. Mieszka tu aktualnie ok 40 chłopaków (zwykle jest więcej, pandemia zatrzymała część w domach, nie ma tu też warunków dla większej ilości jak chodzi o dostęp do komputera z internetem, co jest konieczne z powodu lekcji wirtualnych, więc skład jest okrojony). Jestem tutaj już od kilku miesiecy i od jakiegoś czasu pomagam w warsztacie krawieckim. Jest on tutaj w domu, dawniej chłopaki uczyli się szyć, teraz to już nie bardzo działa, zostało tylko kilka maszyn i nie za dużo chętnych do działania. Ale znalazł się jeden, który nie szyje, ale za to ma pomysły, które chce realizować. A w ogóle to skończył grafikę, więc te wszystkie obrazki i napisy, które się na zdjęciach pojawią, to jego (jak macie instagrama możecie zajrzeć na Boscotienda). I pojawił się drugi, który szyć potrafi (tutaj się nauczył, jak jeszcze był mieszkańcem casity (casity, czyli domu), zresztą oboje są jej wychowankami). I wypożyczyli warsztat, żeby zacząć realizować marzenia. Działają w weekendy, pełną parą dzień i noc, ponieważ ten szyjący w tygodniu pracuje - co za tym idzie od kilku już tygodni nie miał dnia wolnego, ale co tam, od spełniania marzeń się przecież nie odpoczywa! Niemniej przydałoby mu się jakieś wsparcie.. I tutaj zaczyna się problem. Zamówień już więcej niż są w stanie sprostać, chcieliby rozwinąć w pełni skrzydła, ale niestety są tu mocno ograniczeni. I czasem aż ciężko patrzeć jak jest i co się dzieje, a jak by mogło być i co by się mogło dziać.. Nie mogą tutaj nikogo zatrudnić, nie mogą nic za bardzo pozmieniać, więc działają na tym, co mają, z pomocą tych, którzy chcą pomóc (czasem któryś z chłopaków zajdzie i zostaje na chwilę). Dodam, że warsztat jest też trochę magazynem, więc pełno różnych kubków, zeszytów i krzeseł dookoła. Nie mówiąc o tym, że do drzwi nie ma klucza i otwiera się je za pomocą miotły (przez okienko). Więc tak pracują. I marzą.. o swoim lokalu, gdzie będą mogli działać w większym składzie, na swoich zasadach. Dlaczego tego nie zrobią? Nie wynajmą, nie kupią i nie zaczną działać pełną parą? Nie stać ich. Potrzeba maszyn i stołu. Resztę są w stanie ogarnąć sami. A potem już działać i spełniać marzenia na 100%! 

a9671fe0413f471f.jpeg

pf52a8b13f6a2b18.jpegI tak się zastanawiałam, że ja im tu trochę pomagam, ale to jakbym nie robiła nic, jak kropla wody w morzu, ta moja chwilowa obecność i pomoc nic nie zmieni.. W Polsce mamy wiele opcji, żeby start był trochę łatwiejszy, jakieś dofinansowania z Unii Europejskiej, z Urzędu Pracy, i inne cuda (nie wiem jak działają, ale wiem, że są, przynajmniej teoretycznie..), jak to nie podziała, to zawsze można założyć zbiórkę na zrzutka.pl, czy polakpotrafi.pl, albo innym portalu i liczyć na wsparcie rodziny, znajomych i nieznajomych. A tutaj? .. I to jeszcze w czasach pandemii.. A oni chcą działać, chcą mieć coś, co zapewni im nie tylko pracę, ale też rozwój. I to też nie tak bezrefleksyjnie. Chcą tworzyć ubrania dobrej jakości, z czasem może nie tylko ubrania, chcą trafiać do młodych (nie tylko ciałem ale i duchem). Nazwa BoscoPERU nawiązuje do księdza Bosko, ale nie ma być skierowana tylko do osób wierzących i chcących pokazywać swoje przywiązanie do Salezjanów (choć jest ich w Peru sporo.. Salezjanie robią tu naprawdę dobrą robotę!). Chcą trafiać do wszystkich, którzy lubią się ubierać modnie i wygodnie. 


No po prostu bardzo mnie zachwycił cały ten proces od pomysłu do realizacji (pierwsze kurteczki już gotowe do wysyłki! a nie tak dawno mierzyłam pierwsze próby, mówiąc tu za długo, tu za krótko, tu za ciasno, a to mi się podoba). Ze względu na warunki idzie to powoli, ale idzie do przodu.

Stąd się wzięło moje pytanie.. Dlaczego by im nie podarować tych maszyn i niech już zaczną działać na 100% ?

Niestety tak łatwo nie jest, dobra maszyna sporo kosztuje. Kwota, którą potrzebujemy (za dwie maszyny) to 1700 dolarów. Gdyby udało się uzbierać choćby połowę, to z jedną maszyną już coś można podziałać.

Pomożecie? 

Czasu niewiele, ale myślę, że zdążymy!


Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie wsparcie!

p622cd4ea3c79c53.jpegNa maseczkach pojawił się cytat księdza Bosco i nie jest bynajmniej drukowany, chłopaki robią coś z niczego. Od zera wymyślają, projektują, planują, szkicują, rysują, wycinają, kupują materiał i co tam potrzeba, odbijają napisy na materiale, suszą, prasują, szyją, pakują, w między czasie robią reklamę, zbierają zamówienia i wysyłają. Nawet papierowe torebki, w które są pakowane maseczki, robią sami..


Powyżej kilka zdjęć z planu :)


Instagram: https://instagram.com/boscotienda?igshid=solf1kwgslr6

Oferty/licytacje 4

Kupuj, Wspieraj.

Kupuj, Wspieraj. Czytaj więcej

Ta zrzutka nie ma jeszcze żadnych ofert/licytacji.

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez