id: pd5aef

Uratujmy Miszkę

Uratujmy Miszkę

5 701 zł 
z 7 000
81%
zakończona
30.11.2019r
104
wspierających
Wpłaty nieaktywne - wymagane działanie Organizatora zrzutki. Jeśli jesteś Organizatorem - zaloguj się i podejmij wymagane działania.

Nasi użytkownicy założyli 913 302 zrzutki i zebrali 876 245 788 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Aktualności4

  • Miszka chwile temu odeszła... Biega bez bólu za Tęczowym Mostem ???? Kilka ostatnich dni było bardzo ciężkich dla Miszell, rozgrywała się w nich walka o jej życie, o być, albo nie być. Jej stan uległ pogorszeniu. Miszka bardzo cierpiała nie reagowała na leki przeciwbólowe. Kasia musiała podjąć tą bardzo trudną decyzję i pozwolić jej żyć po drugiej stronie bez bólu. Dziękujemy Wam wszystkim za ogromną pomoc, dzięki Waszemu wsparciu byliśmy w stanie opłacić jej bieżące leczenie, oraz spłacić zaległości. To było dla nas nieocenione wsparcie. Wstawimy tez na dniach na bazarku zestawienie płatności z kliniki i paragony za leczenie. Trwającą jedną aukcje doprowadzimy do końca i pozwoli nam ona na spłacenie dodatkowych rachunków. Dziękujemy Wam że trzymaliście kciuki za Miszell, za Kasie. To były bardzo ciężkie kilka dni, pełne łez, ale trzeba jej było pozwolić godnie odejść. Teraz Miszell nie cierpi, ona już nie... za to Jej właściciele długo jeszcze będą cierpieć. W ich sercach Miszka pozostanie na zawsze. Zapamiętamy zdrową i pełną energii. Raz jeszcze dziękujemy.
    0Komentarzy
     
    2500 znaków

    Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

    Czytaj więcej
Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Pomóżcie nam uratować naszą kochaną Miszkę.

Nigdy nie myślałam, że kiedyś będę musiała prosić o pomoc.... ale już raz przez to przechodziłyśmy i wiem jaki to ogromny koszt. Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby pomóc mojej Miszce lub Miszell jak kto woli.

Miszka trafiła do nas zrządzeniem losu. Została wyrzucona z samochodu jako szczeniak przy stacji benzynowej w okolicach Radomia. Zabrał ją dobry człowiek, ale nie mógł zostawić u siebie. A my nie mieliśmy serca, aby mała trafiła do schroniska. I tak zamieszkała u nas.

Jest naszym drugim piaskiem i czwartym zwierzakiem w domu (teraz trzecim, bo Rysio nasz kot odszedł w maju). Misza to kochany pies, jak każde nasze zwierzę, ale to ona ma w naszym stadzie rolę strażnika. Pilnuje nas i kocha miłością bezgraniczną. Zawsze przelicza i sprawdza czy stado jest całe. Musi mieć wszystko pod kontrolą. To bardzo dobry, kochany pies i jak każdy z domieszką północniaka ma "charakterek".

Miszka ma teraz około 5 lat. W lutym 2018 roku zachorowała bardzo ciężko, w pierwszej kolejności anaplazma i od razu za tym anemia autohemolityczna. To podstępna choroba autoimmunologiczna, która zabija własne ciała czerwone.

To był podły dla nas czas, właściwie nie do końca pamiętam, bo przez 3 miesiące żyłam jak w transie walcząc o jej życie. Ratując Miszell musieliśmy liczyć się z konsekwencjami zastosowanych leków. Wybiera się wtedy mniejsze zło.

Misza przeszła przez ostre zapalenie wątroby, zapalenie trzustki, zapalenie kikuta macicy, zakażenie bakterią pałeczki błękitnej. Lekarze nie wierzyli, że jeden pies może mieć tyle schorzeń w tak krótkim czasie. Tylko dlatego, że trafiłam na znakomitych lekarzy i nadal z nimi współpracuje Miszka nadal żyje.

Wychodzenie ze wszystkiego i stawianie jej na nogi trwało ponad rok. W między czasie odbyliśmy mnóstwo wizyt w klinice, oraz w laboratorium, gdzie robimy badania. Miszell pewnie była numerem jeden w ilości odbytych wizyt i badań. Leków podałam jej na kilogramy, a kroplówek przetoczyłam cysternę. Miszka to wszystko dzielnie znosiła i robiła wszystko o co ją prosiłam. Walczyłyśmy.

Było tak dobrze, badania piękne, aż do zeszłej niedzieli. Przyszedł nawrót choroby, a one są nagłe i agresywne. Nie było czasu, trzeba było działać....chemia, transfuzja krwi i mnóstwo leków.

Jesteśmy na granicy życia i śmierci. Każdy dzień to stres co wyjdzie w badaniach.

Miszka jest dzielna i mam nadzieję, że damy radę drugi raz....póki co rokowania są ostrożne. Ale walczy, ja walczę z nią.

Niestety ta walka jest strasznie droga. Przy pierwszym ataku choroby wydaliśmy w klinice ponad 22tyś. nie licząc zakupionych dodatkowo leków. Wydaliśmy na ratowanie jej życia wszystkie nasze pieniądze, spłacamy dług, a teraz stanęliśmy przed kolejnym wyzwaniem i kolejnej próbie ratowania Miszell.

Nigdy nie myślałam, że będę musiała prosić o pomoc, zawsze to ja starałam się pomagać....Ale boję, że nie dam rady.

Pomyślałam, że może kogoś zainteresują rzeczy, które wstawię na bazarek, oraz rzeczy przekazane przez moich przyjaciół. Może chociaż troszkę, ale uda się coś zebrać na jej leczenie.

Będę wdzięczna za wszystko za każdy grosz, a jak tylko staniemy na nogi obiecuje, że odwdzięczę się z nawiązka.

Kasia i Miszka

Link do bazarku na rzecz Miszki:

https://www.facebook.com/events/2373087176116465/

Ruszymy z bazarkiem i większą ilością fantów od 18/19.09

Nowy bazarek :

https://www.facebook.com/events/1325313097633018/

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 104

preloader

Komentarze 33

 
2500 znaków