Groziła mi amputacja, pomóż mi stanąć na nogi
Groziła mi amputacja, pomóż mi stanąć na nogi
Aktualności2
-
Dzień dobry.
Kochani Państwo, serdecznie dziękuję za nowe wpłaty.
Bardzo się cieszę, że zbiórka powoli się rozkręca, bo to mi pomaga wierzyć, że naprawdę się uda!
Dziękuję Wam wszystkim z całego serca!
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Zaszłam za daleko, żeby zawrócić. Pomóż mi iść dalej.
Zanim wszystko się zmieniło
Wyobraź sobie dziewczynkę, której tak bardzo spieszyło się do życia, że urodziła się w pół godziny.
Kilka lat później, jako czterolatka, trafiła do szpitala w krakowskim Prokocimiu. Zawiózł ją tam własną taksówką jej chrzestny, wujek Romek.
Dostała od niego prezent — lalkę krakowiankę w ślicznej sukience, w pudełku z celofanową szybką. Śliczną, dumną, wyjątkową. W tamtych czasach takie lalki nie były zwykłą zabawką. To musiał być drogi prezent, kupiony z serca — pewnie po to, żeby było jej trochę lżej w obcym szpitalu.
Pielęgniarki zabrały ją pod pretekstem przepisów.
Tej lalki nigdy mi nie zwrócono.
To ja byłam tą dziewczynką.
Jeszcze nie wiedziałam, że prawdziwy sztorm jest przede mną.
Życie mimo wszystko
Mam na imię Maria.
Tamta lalka nigdy do mnie nie wróciła, ale głód życia pozostał.
Tata nauczył mnie pływać, kiedy miałam trzy lata, a niedługo później, gdy miałam sześć, wpiął mnie w narty. Potem była szkoła, sport, muzyka, śpiew, konkursy, marzenia i cele.
Byłam w reprezentacji siatkówki, koszykówki i piłki ręcznej. Bardzo dobrze pływałam. W liceum zajęłam trzecie miejsce w zawodach pływackich, konkurując z uczennicami szkół sportowych. Zdobyłam też patent żeglarski, bo woda zawsze była dla mnie czymś więcej niż sportem — dawała wolność, oddech i poczucie siły.
Nigdy nie wierzyłam w „nie da się”.
Kochałam ruch. Kochałam wodę. Kochałam muzykę - momenty, w których człowiek czuje, że może osiągnąć dosłownie wszystko, jeśli tylko dobrze ułoży plan działania i nie odpuści.
Choroba zatrzymała mnie tam, gdzie bolało najbardziej
Około 10 lat temu moje życie zaczęło się zatrzymywać.
Najpierw pojawiły się nienaturalne obrzęki nóg. Potem trudno gojące się rany, miejscowe niedowłady, kolejne ograniczenia, leczenie, lęk przed urazem i codzienność coraz bardziej podporządkowana chorobie.
Trzykrotnie, widząc stan moich nóg, lekarze rozważali amputację. To były jedne z najtrudniejszych chwil w moim życiu. Ostatecznie udało się jej uniknąć, ale wymagało to długiej walki, leczenia i ogromnej determinacji.
Dziś jednym z największych problemów jest neuropatia.
Neuropatia powoduje nawracające, trudno gojące się rany, zaburzenia czucia, osłabienie mięśni.
To nie jest tylko ból. To codzienna ostrożność. To życie z myślą, że jeden mały uraz może znowu zatrzymać mnie na wiele miesięcy lub lat.
Niestety, właśnie tego doświadczyłam ponownie. W połowie maja doszło do kolejnego urazu lewej nogi i ponownie rozpoczęłam leczenie.
Jak niewiele potrzeba, by cały proces zaczynać od nowa.
Dla kogoś, kto całe życie był w ruchu, takie zatrzymanie jest jak odebranie powietrza.
Kim jestem dzisiaj
Dziś najbardziej brakuje mi sprawczości.
Tej zwykłej, dorosłej możliwości decydowania o sobie: pójścia do specjalisty wtedy, kiedy trzeba, wykupienia leczenia bez odkładania go na później, opłacenia nauki, która daje mi szansę na pracę, i zrobienia tego, co dziś jest konieczne, żeby nie utknąć w chorobie na stałe.
Mam wyższe wykształcenie ekonomiczne, doświadczenie w marketingu, reklamie, sprzedaży i pracy z ludźmi. Znam angielski. Przez kilka lat mieszkałam w Londynie i w Nowym Jorku.
Przez lata pracowałam, uczyłam się i radziłam sobie sama — także wtedy, gdy trzeba było zaczynać od nowa. Choroba odebrała mi swobodę ruchu, ale nie odebrała mi ambicji ani pomysłów. Dlatego uczę się nowych kompetencji cyfrowych i przygotowuję do pracy, którą będę mogła oprzeć na wiedzy, doświadczeniu i pracy zdalnej. Potrzebuję dziś środków na leczenie i odbudowanie sił, żeby nie tylko mieć plan, ale naprawdę zacząć go realizować.
Na co zbieram
Zbieram środki na leczenie neuropatii i jej skutków.
Potrzebuję wsparcia na:
– leki i preparaty wspierające czucie oraz przewodnictwo nerwowe,
– prywatne wizyty medyczne i konsultacje specjalistyczne,
– rehabilitację, elektrostymulację i terapię wzmacniającą mięśnie,
– specjalistyczne opatrunki, plastry, maści, płyny i preparaty potrzebne przy ranach,
– zabiegi oraz korzystanie ze sprzętu wspierającego leczenie, gdy jest to konieczne.
To są konkretne koszty. Jedna prywatna wizyta potrafi kosztować kilkaset złotych. Specjalistyczne opatrunki, zabiegi i terapie nie są luksusem — są dla mnie sposobem, żeby chronić nogi przed kolejnymi ranami i nie cofać się o miesiące.
Dlaczego proszę o pomoc właśnie teraz
Przez ostatni rok bardzo intensywnie się uczyłam. Nadrabiałam zaległości, rozwijałam nowe umiejętności i przygotowywałam się do pracy w świecie, który bardzo szybko się zmienił.
Dziś mam pomysły, wiedzę i kierunek.
Brakuje mi finansowego oddechu, leczenia i stabilności, żeby wykonać kolejny krok.
W czasie choroby powstały również trudności, które dziś utrudniają mi normalne planowanie przyszłości. Nie chcę stawiać ich w centrum tej zbiórki, bo jej formalnym celem jest leczenie. Chcę jednak powiedzieć uczciwie: choroba potrafi odebrać nie tylko zdrowie. Potrafi odebrać stabilność, bezpieczeństwo i możliwość spokojnego ruszenia dalej.
A ja jestem gotowa ruszyć.
Nie za rok. Nie „kiedyś”. Teraz.
Jak możesz mi pomóc
Twoja wpłata nie jest dla mnie tylko kwotą na ekranie.
To znak, że ktoś zatrzymał się przy mojej historii i postanowił dołożyć swoją część do mojego powrotu. To kolejny krok w maratonie, który biegnę od lat.
Proszę — pomóż mi przejść ten etap.
Wpłać tyle, ile możesz. Udostępnij tę zbiórkę. Podaj ją dalej komuś, kto może zechce zostać częścią tej drogi. Kto dołączy do mojego maratonu, żebym czułą, że nie jestem w nim sama.
Każda pomoc przybliża mnie do celu: leczenia, sprawniejszych nóg, pracy i życia, w którym znów mogę sama decydować o sobie.
Dziękuję
Dziękuję każdej osobie, która zatrzyma się przy mojej historii choć na chwilę.
Dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każdy gest, który pomaga mi przejść kolejny odcinek tego trudnego maratonu.
Wierzę, że jeśli uda mi się dojść do końca tej drogi, radość nie będzie tylko moja. Będzie też należała do tych, którzy wspierali mnie po drodze i nie pozwolili się zatrzymać.
Osiągnięcie tego celu będzie moim szczęściem i naszym wspólnym zwycięstwem, a miejsce na podium ustępuję Wam wszystkim, kochani, dobrzy i współczujący przyjaciele.
Zbiórka jest patronowana przez Fundację Avalon.
Oferty/licytacje 4
Organizatora:
Jajko Wielkanocne 10-12cm
20 zł
Dostępne 15 szt.
Obrazek 10x30 cm
20 zł
Koszyczek kwiatowy wys. 10 cm, dowolny wzór
20 zł
Obrazek 15x15 cm
20 zł