Opis zrzutki

Pomóżmy złapać oddech WARS-ikowi


Maciek WARS-ik to tata trójki dzieci: dwóch chłopców w wieku 10 i 11 lat oraz upragnionej 10 miesięcznej córeczki.

Jest miłośnikiem kolei i komunikacji miejskiej. Ponad 10 lat działał jako wolontariusz, instruktor i szef sztabu Welkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Kocha podróże. Jest miłośnikiem gór i przewodnikiem miejskim.


Niestety w trakcie trwającej pandemii nie udało mu się uchronić przed koronawirusem. 

Zaczęło się niewinnie. Kilka dni objawów grypowych w domu, zwiększające się osłabienie i kaszel. Konieczna jest wizyta w szpitalu - zaczynają się schody. Jeden ze szpitali nie ma miejsc, karetka jeździ po mieście i szuka kolejnego. Na izbie przyjęć czeka na wynik testu w izolatce. Po 24 godzinach okazuje się że test jest nieczytelny i trzeba go ponowić. Ostateczny wynik uzyskuje dopiero po 48 godzinach. 46 letni facet z astmą, który parę lat wcześniej przeszedł ciężkie zapalenie płuc w grypie AH1N1 ... Aby otrzymać pomoc Maciek musi być zawieziony do szpitala poza miastem. Żaden wrocławski szpital nie chce go przyjąć.

Na oddziale stan zdrowia się pogarsza - saturacja jest bardzo niska, a kaszel nie pozwala mu normalnie mówić. Podłączony jest do kroplówek, dostaje sporo antybiotyków. Ale jeszcze nie jest najgorzej, jeszcze mamy z nim kontakt telefoniczny...

I nagle, po 4 dniach pobytu brak odpowiedzi. Od rana nie dostajemy od niego znaku życia. Jedna godzina, druga... W końcu udaje dodzwonić się do szpitala.


Intubacja w nocy. Stan ciężki. Respirator. 


Po 24h dostajemy wiadomość, że wyrwał sobie rury od respiratora i wszedł na swój oddech. Oddycha, ale ze wspomaganiem płuc.

I tak już od 16 dni. 


Maciek nie jest w stanie oddychać samodzielnie, choć rozpaczliwie tego pragnie. Co ciekawe ma coraz lepszy apetyt, humor również mu się poprawia. Zaczyna się nawet nudzić.

I wtedy nadchodzi kolejny cios - wynik TK płuc.

Płuca zajęte są wirusem i rozległym stanem zapalnym. Lekarze nie mogą na obrazie znaleźć wolnego miąższu płucnego. 

Należy działać - lekarze szukają miejsca w Dolnośląskim Centrum Chorób Płuc i jednocześnie dzwonią do Zabrza do Śląskiego Centrum Chorób Płuc. Tam uzyskuje wstępną kwalifikację do przeszczepu.


Wiadomość o przeszczepie zmroziła nie tylko nas, ale i samego Maćka. Będąc samemu w szpitalnym łóżku, ciągle podłączonym do maszyn wspomagających oddychanie, kiedy tracisz głos od tlenu i nie możesz nawet normlanie porozmawiać z żoną, dziećmi.. Ciężko jest znieść taki stan..

Na razie Maciek przybywa w Dolnośląskim Centrum Chorób Płuc.


Teraz chcemy zrobić wszystko, żeby przeszczep nie był konieczny. Szukamy informacji, metod leczenia i regeneracji płuc. Bo wiemy, że po covidzie płuca są w stanie się choć trochę zregenerować. Zróbmy wszystko, aby Maciek mógł wrócić do domu, do dzieci i żony.


Pieniądze ze zbiórki zostaną przeznaczone na bieżące wydatki rodziny, tlenoterapię, leki, rehabilitację. Być może będzie potrzebny koncentrator tlenu, żeby Maciek mógł funkcjonować poza murami szpitala.

Jeśli jednak przeszczep będzie konieczny, potrzebne będą pieniądze na leki immunosupresyjne, dojazdy do Zabrza, rehabilitację.

Komentarze 19

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez