Walczymy o zdrowie małej Tri
Walczymy o zdrowie małej Tri
Opis zrzutki
Kiedy ktoś mówi, że nieszczęścia chodzą parami, nigdy byśmy nie pomyślały, że to może także dotyczyć naszych działkowych kotów, naszych podopiecznych :(
Wczoraj w nocy przegrałyśmy walkę o Sockera, od wczorajszego popołudnia w lecznicy jest nasza Mała Tri!
Kotka, która wtulała się w Sockera, gdy go znalazłyśmy na działkach, kotka która podobnie jak on bardzo dużo piła i mało jadła w ostatnich dniach i też schudła...
Trititka miała już kryzysy zdrowotne - jest "pokatarowa" i podobnie jak u Skarpetki często walczyłyśmy u niej z nawrotem kociego kataru.
Ale teraz to nie to nas zaniepokoiło - nagła choroba Sockera dała nam wiele do myślenia!
Nie możemy przeoczyć żadnych odchyleń od normy w zachowaniach u naszych kotów, tym bardziej, że w kilka osób je karmimy i każda z nas widzi co innego i inaczej, a bezdomność zimą to najgroźniejsza choroba kotów wolnożyjących...
Gdy usiadłyśmy w piątek wieczorem w naszych domach i zaczęłyśmy rozmawiać o Sockerze, jednocześnie stwierdziłyśmy - Trititka zachowuje się podobnie jak Socker! I do tego jeszcze ogrzewała go swoim ciałem w budzie. Pan karmiciel nam to potwierdził jeszcze - oni ostatnio ciągle byli do siebie przytuleni... Odkąd na działce nie ma Skarpetki, najlepszej przyjaciółki Małej Tri (były nierozłączne) to Trititka zaprzyjaźniła się z Sockerem... I teraz ona też jest chora! Nieszczęścia jednak chodzą parami ;(
Zrobiliśmy badania krwi - wyniki są bardzo niepokojące. Na szczęście parametry nerkowe nie wskazują na chore nerki. Jednak Trititka ma bardzo wysoki poziom białych krwinek!
Może to być związane z zapaleniem dziąseł, które odkryliśmy oraz z infekcją górnych dróg oddechowych, ma bowiem zapchany nos (niczym Skarpetka), ale może to być też coś gorszego - białaczka!
We wtorek będziemy robić testy na FIV/FeLV.
To będą dla nas najgorsze dwa dni czekania!
Okazało się, że Mała Tri ma także świerzb w uszach oraz pasażerów na gapę i to nie tylko tych na grzbiecie. Wszystko to ją bardzo osłabia.
Dostaje kroplówki i antybiotyki, została odpchlona i odrobaczona, świerzb jest leczony.
Trzymajcie kciuki i pazurki, nie możemy stracić i jej...
Jeśli możecie to pomóżcie nam w walce o Trititkę.
Na dziś dzień same badania, leki, odpchlenie i odrobaczenie oraz hospitalizacja to koszt ok. 300 zł. Dla nas to ogromna kwota, jeszcze nie opłaciliśmy rachunku ponad 1100 zł za grudzień.


