Pomóżmy Dawidkowi w walce z nowotworem mózgu ID: katwss

Pomóżmy Dawidkowi w walce z nowotworem mózgu ID: katwss

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki

49 215 zł z 100 000 zł

49%

49 215 zł

49 215 zł

z 100 000 zł

211 dni

211 dni

do końca

652

652

wspierających
49%
Wpłać na zrzutkę

Aktualności 27

  • Ostatnio podana chemia w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie syn jest leczony - przyczyniła się do wystąpienia niedowładu lewej strony oraz mowy belkotliwej ... Badania zostały pobrane i Dawid otrzymał leki. Wszystko zakończyło się jednak dobrze - po kilku godzinach wszystko ustąpiło. Niegdy nie wiemy co każda kolejna chemia może spowodować w organizmie. Przed synem jeszcze kilka dawek a po leczeniu cyklami chemii - badania i leczenie tego co zostało uszkodzone. Taką procedurę przechodzi większość pacjentów - leczenie onkologiczne nie kończy się na samym zwalczaniu nowotworu, jest to też ciągła walka o życie gdy wyniki krwi spadają. Dawid w czasie jednego miesiąca jest czasem kilka razy hospitalizowany a na badania do laboratorium jeździ nawet co 2 dni - szczególnie pierwsze dwa tygodnie po podanej chemii. Syn walczy wytrwale i ile może stara się korzystać z chwil spędzonych poza domem i z rówieśnikami - ale nie wyklucza to jego cierpienia, które ciągle jest z nim. Walka o normalne życie jest nierówna - podczas leczenia onkologicznego. Jesteśmy wdzięczni Bogu że Dawid wychodzi do kolegów, jeździ rowerem czy może służyć na mszy ... ale nikt nie zrozumie tych chwil kiedy nie może powstrzymać łez i rozmawiając z nami widać, że cierpi -bo jak sam wyznaje ,,chciałby jak inne dzieci chodzić do szkoły, chciałby jak inne dzieci cieszyć się z chwil które już nigdy nie wrócą, chciałby.,, ale ten czas musi spędzić na pobytach w szpitalu, na badaniach... Gdy dziecko choć raz na jakiś czas ma pobieraną krew do badań i choruje - jak rodzice współczują wtedy dziecku -i jest to naturalne uczucie, bo kochają dziecko... Naprawdę niewiele osób ma świadomość co znaczy dla rodziców dzieci chorych onkologiczne -całe leczenie jakie wspólnie z dziećmi przechodzą... Zmiany nastroju z powodu otrzymanych leków czy z racji spadku wyników krwi ... ciągłe badania, dojazdy do Warszawy, ... Sama świadomość komórek nowotworowych które nadal nie dało się zwalczyć... Wszystko przyczynia się do cierpienia Dawida a z nim całej naszej rodziny... ale wdzieczni za wszystko Bogu - trwamy nadal na leczeniu, nie poddajemy się ,nasz syn mimo cierpień i przeciwności robi wszystko co może - aby choć trochę chwil radości i ukojenia otrzymać poprzez jazdę rowerem, spotkania z kolegami czy spacer z rodziną... Tylko że takich chwil na rower zdrowe dziecko ma codziennie a Dawid przez cały miesiąc ok. siedmiu... młodszy brat chodzi do przedszkola, starszy do szkoły a Dawid zostaje wtedy w swoim pokoju... Wszystko w Opatrzności Bożej - Jemu wszystko zawierzamy... Dziękujemy wszystkim którzy nas wspierają

    Czytaj więcej
  • Dawid po kolejnym toczeniu krwi - a przednim kolejna dawka chemii w CZD w Warszawie.

    Leczenie kolejnymi dawkami z opóźnieniem - z powodu wikłań po ostatniej chemioterapii.

    Czytaj więcej
  • Otrzymaliśmy odpowiedź lekarza z Monachium... W obecnej sytuacji, uwzględniając wszystko co jest istotne w leczeniu syna - stan obecny Dawidka, stopień nowotworu, podawane cykle chemii oraz to na jakim ,,etapie" choroba jest- ... otrzymaliśmy informacje, że w danej chwili nie jest możliwe podjęcie jakiegokolwiek leczenia za granicą. Dawid musi zakończyć leczenie cyklami chemii w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie gdzie leczenie kontynuujemy. Pocieszająco wspomniał dr. - że sukcesem Onkologów jest zatrzymanie rozrastania się komórek nowotworowych oraz brak przerzutów. Komórki nowotworowe jednak są nadal. Dla nas pozostaje wiara w wytrwanie syna w tym co jeszcze czeka jego młody organizm. Każda chemia wyniszcza. Przed nim jeszcze kilka miesięcy leczenia chemią a kolejno leczenie tego co chemia uszkodziła... Wytrwał wiele - wierzymy, że z jego zapałem do życia nie podda się i zwycięży tą walkę z nowotworem! Zadziwia mnie ile w nim radości, wytrwałości, optymizmu - mimo tego co przechodzi... Nie wiem czy dorosła osoba poradziła by sobie z tym co Dawida spotyka... a mimo wszystko on jest tak radosny!

    Wcześniejszy rok leczenia syn spędził praktycznie w szpitalu i swoim pokoju- obecnie z pozytywnym nastawieniem poznaje nowych kolegów z osiedla, zaczął jeździć rowerem, służy jako ministrant, gdy tylko czuje się na siłach spędza czas na zabawie z kolegami - są jednak dni kiedy musi odpuścić i pozostać w łóżku -gdy płytki krwi spadają i stają się zagrożeniem wystąpienia wylewu... On jest wszystkiego świadomy i zadziwia dookoła wszystkich wiedzą na temat swojego zdrowia i choroby... Ma prawa na bunt, na narzekanie, pozostanie w domu - ale Dawid z tego nie korzysta ;) On mimo, że jest dzieckiem to woli wziąć swoje życie ,,w swoje ręce'' - choć na tyle ile może... i zamiast buntu zgadza się na wiele , zamiast narzekania - wytrwale walczy, zamiast pozostawać w domu - z uśmiechem wychodzi do ludzi oraz wierzy! i my wierzymy, że wytrwa dalszą cześć leczenia ... Ciągle słyszymy,że ktoś modli się za nas - a modlitwa ma przeogromną moc! Doświadczyliśmy tego wielokrotnie podczas długich dni spędzonych w szpitalu z synem...

    Tak wiec co nam pozostaje? - trwanie w tym co nam przyniesie każdy kolejny dzień i wiara, że Dawid nigdy nie straci tego zapału i uśmiechu podczas kolejnych dni leczenia ...


    Czytaj więcej
  • W Lipcu Dawidek miał wykonany rezonans. Od kilku już kolejnych badań obraz z rezonansu jest ciągle ten sam. Nadal występują komórki nowotworowe- mimo wielu kolejno przyjętych dawek chemii przez syna. Dokumentacja medyczna syna oczekuje tłumaczenia na j. niemiecki oraz angielski (w toku tłumaczenia - dokumenty przesłane do firmy zajmującej się tłumaczeniem medycznym ) . Po konsultacji z lekarzem z Monachium - zdecydowaliśmy o wysłaniu przetłumaczonej dokumentacji (gdy tylko otrzymamy tłumaczenie) oraz płytki z nagrań wykonanych badań. Po przejrzeniu dokumentacji przez lekarzy z Monachium - zdecydujemy czy przerwać leczenie w Polsce i rozpocząć za granicą. Najważniejsze aby Dawidek wytrwał. W dniu dzisiejszym opuścił kolejny raz szpital po toczeniach krwi i płytek krwi.

    Czytaj więcej
  • Dawid od trzech dni po kolejnej dawce chemii; została przetoczona również krew. Pierwszy tydzień po podaniu leku - jest zawsze dla syna najtrudniejszy... problemy z jedzeniem, osłabienie , wymioty... to tylko część z skutków ubocznych z którymi musi się zmierzać.Jest wytrwały a Opatrzność Boża z pewnością ma go w opiece. Leczenie trwa nadal , dużo jeszcze przed Dawidem- jednak zawsze jest nadzieja że te najgorsze dni są już za nami..

    Czytaj więcej
  • Dawid przez ostatnie trzy tygodnie zmaga się z niską hemoglobiną po ostatniej chemii... wynik jest na pograniczu - czyli jeszcze lekarze wstrzymują się od przetoczenia krwi- jednak syn co dwa dni ma wykonywane badania morfologii aby gdy będzie konieczne w porę pomoc otrzymał... w leczeniu onkologicznym istotne jest że wyniki krwi i płytek spadają nie z choroby samej w sobie - lecz po podanych kolejnych dawkach chemii, z tąd też lekarze wolą jak wyniki same wzrosną a organizm sam będzie walczył, do tego toczone płytki i krew utrzymują się krótko a organizm i tak sam musi zacząć je odbudowywać. Jest to dla nas po ponad roku leczenia już zrozumiałe - jednak ciągłe wykonywanie badań, obserwowanie syna - czy w porę zdążymy z pomocą są stresujące dla całej rodziny. Mam wrażenie że Dawid przywykł już do takiego trybu życia - dla rodziców leczonych dzieci onkologicznie z pewnością jest to zawsze trudniejsze -sytuacja kolejna stresowa - pełna obaw o zdrowie i jakże często życie dziecka. .. Gdy wyniki spadają znacznie -a nieraz jest to jeden dzień - tak że obserwując syna stwierdzamy że mimo morfologii wcześniejszego dnia to należy badania powtórzyć - zaczyna się walka o życie - czekanie na wyniki w stresie - przyjęcie do szpitala a czasem transport karetką do szpitala odleglego w CZD w Warszawie gdzie syn jest leczony - i myśli czy na czas otrzyma krew , czy małopłytkowość nie spowoduje wylewu... a jeszcze tyle przed nami ... Dawidowi uciekają kolejne chwile z rówieśnikami... jednak mimo przeszkód walczymy nadal - ważne aby nasz dzielny synek się nie poddał... Dziękujemy wszystkim za wszelkie wsparcie naszej rodziny w tej walce ....

    Czytaj więcej
  • Dawidek ostatnio nie otrzymuje chemii - złe wyniki przyczyniły się do dwukrotnej hospitalizacji w krótkim czasie. W dniu wczorajszym wrócił do domu po kilkudniowym pobycie w szpitalu. Przetoczenie płytek krwi i krwi było konieczne aby poprawić hemoglobinę z racji bardzo dużej anemii. Z powodu sytuacji jaka istnieje w Polsce - są braki krwi i pochodnych krwiotwórczych bez ,których wiele dzieci takich jak nasz synek- leczonych onkologiczne - nie ma szans na życie... Na podanie krwi Dawid oczekiwał od poniedziałku do środy - płytki krwi udało się uzyskać wcześniej. Krwiodastwo w rejonie jest nieczynne - krew była napromieniowana w innym odległym szpitalu po czym dopiero syn mógł otrzymać. Mamy nadzieję, że sytuacja uspokoi się aby nie było w najbliższym czasie po kolejnej chemii - problemów z przetoczeniem... Przed Dawidem kolejne chemie w Stolicy w Centrum Zdrowia Dziecka , z powodu anaplastycznego typu nowotworu - musi kontynuować leczenie. Dziękujemy za wszelką pomoc - dzięki , której możemy kontynuować leczenie .

    e3309098e9265f15.jpeg

    Czytaj więcej
  • W sobotę Dawidek miał wykonany rezonans. Wyniki już są... Nie udało się jak na razie zwalczyć tego co zostało - ognisko nowotworu nadal jest... Leczenia jednak nie ukończyliśmy i nadal walczymy ! Istotne- jak wspomniała pani dr. prowadząca onkolog - że nie ma przerzutów i nowotwór nie zwiększa swojej objętości ; Może obecnie poprawy nie ma ale jeszcze leczenie trwa..
    Dzisiaj decyzja o podaniu połówki dawki chemii z racji ciągle słabych wyników - obecnie jednak nie wydłuża to całości leczenia ponieważ będzie miał Dawid podawane częściej kolejne połówki dawek chemii niż do tej pory miał podawane całości dawek.
    Co do worków żywieniowych - zaskoczenie z naszej strony... Było już uzgodnione z CZD o prawdopodobieństwie wdrożenia worków żywieniowych podczas kolejnej hospitalizacji - z racji bardzo małej ilości spożywanych posiłków przez Dawida - organizm niewiele przyswaja jedzenia i częste wymioty po posiłkach zmuszały nas do podawania dość silnych leków przeciwwymiotnych... brak apetytu znacznie zwiększył się a my myśleliśmy z lekarzami jak pomóc Dawidowi by apetyt wrócił... na miejscu w Centrum Zdrowia Dziecka przy kolejnych badaniach przed podaniem chemii - okazało się, że syn nawet przytył ... może niewiele ale jednak - każdy wzrost wagi przy tak agresywnym leczeniu jest dużym plusem. Dziwne jednak jak udało się , że waga poszła w górę , kiedy teoretycznie syn jadł naprawdę niewiele i to na siłę... sterydy też nie muszą więc być podane. Jednak aby utrzymać wagę Dawid otrzyma lek na apetyt ... Zachęcam Was do wspierania Dawida w jego walce z nowotworem ... dzięki Wam możemy kontynuować jego leczenie oraz ,,żywieniowe zachcianki - syna" dzięki którym z pewnością lepiej mu przetrwać te najgorsze kilka dni po podaniu kolejnych dawek chemii. Dziękujemy za wszelkie wsparcie - i modlitwy...
    Czytaj więcej
  • Nadal oczekujemy na podanie u Dawidka chemii - wyniki nie są prawidłowe aby podać kolejne dawki... Z racji dużej utraty masy ciała u synka oraz brakiem apetytu mimo suplementacji - Warszawscy Onkolodzy rozważyli iż należy zapewne od kolejnej hospitalizacji wdrożyć przy leczeniu worki żywieniowe..
    Czytaj więcej
  • Ostatnio kolejne przetoczenia krwi, jednak nie jest tak źle jak było ...
    Wyniki są zbyt niskie by podać kolejną dawkę chemii - ale Dawid czuje się znacznie lepiej...
    Dzisiaj przy pięknej pogodzie był na małym spacerku a promienie słońca chyba zostały na jego twarzy...! - bo uśmiech ma tak szczery!
    Gdy na niego tak patrzyłam po jego powrocie ... - był tak radosny , że gdyby nie ściągał czapeczki to nic nie było by w stanie przypomnieć mi o chorobie syna ...
    Z pewnością jest mu ciężko - prawie co drugi dzień ma wykonywaną morfologię , kłucie z żyły- co przy małopłytkowości pozostawia wielkie siniaki... nie może na rower, ani do rówieśników, spędza praktycznie większość swojego ,,dziecięcego życia" w mieszkaniu z nami - a jednak cieszy się z wszystkiego ... Dla jednych zwykłe wyjście na podwórze w normalny zwykły dzień - a dla niego spacerek w promieniach słońca przenikające jego serce i uwalniające szczerą radość ...
    Zadziwiające - a może godne podziwu ...! bo w tych czasach przeważnie tak wiele osób,, mając wiele'' nie potrafi się z tego cieszyć - ale są jeszcze osoby takie jak Nasz Synek, które nie mając prawie nic - cieszą się z wszystkiego!
    Został mu odebrany dziecięcy świat, koledzy, wspólne wyjścia, nie może jeść , ma dużą niedowagę a lekarze muszą podjąć decyzję co w związku z jego wagą bo sterydy poprawiły by apetyt ale są złe dla organizmu... gdy inni patrzą na Dawidka mówią , że się martwią o niego - a On daje wszystkim siłę , że będzie dobrze - Nasz Kochany Synek!!! za kilka dni skończy 11 urodziny - życzymy mu by ta radość nigdy nie znikła z jego serca! swoje 10 urodziny Dawid spędzał w szpitalu po operacji usunięcia guza - już rok walki z chorobą za nami... Dziękujemy za wsparcie i pomoc - wszystkim !!!
    Czytaj więcej
  • Dawidek od kilku dni jest w domu... nadal osłabiony ,ale poprawa znaczna. ..
    Czytaj więcej
  • Przekaż 1% podatku
    Fundacja Nasze Dzieci
    KRS 0000249753
    z dopiskiem, jako cel szczególny: Dawid Pawluczuk
    za każdą pomoc Dziękujemy ...
    Czytaj więcej
  • Jest już bezpieczny w CZD! Boże ile nasz synek się nacierpi! i ma jeszcze siłę by uśmiechać się do innych i żartować. Ostatnio podczas toczenia płytek w szpitalu , przez tel mówi mi ;,, mamo a wiesz co mówi siniak do siniaka? nie poddamy się! i one tak nie poddają się u mnie" i uśmiech z jego ust nie znika... wczoraj kolejny raz zagrożenie życia... w jednym z szpitali w Zamościu nie uzyskał pomocy, nie został przebadany a mąż miał go sam przewieść do Warszawy... baliśmy się był taki słaby ... pomijając wszystko co wczoraj przeżyliśmy, rozmowy, negocjacje, stres, emocje , patrzenie na cierpienie dziecka... udało się po kilku godz. z jednym z szpitali w Zamościu uzyskać transport do Warszawy. Maż na rękach niósł go bo nie miał siły iść - od wczoraj do dzisiaj nie sikał bo był taki odwodniony , krew i płytki przetaczane, antybiotyki i ochrona sztuczna dla organizmu podana w Warszawie by nie doszło do sepsy czy innego zagrożenia... nie rozumiem czemu procedury czy strach przed wzięciem odpowiedzialności za leczenie ma skreślać możliwość uzyskania pomocy dla Dawidka - pomocy która mu się należy... szpital gdzie nagminnie nas chcą odsyłać chce leczyć po swojemu, a Warszawa ,ani my jako rodzice nie godzimy się na to - bo jak dwa szpitale zaczną leczyć to nic z leczenia nie wyjdzie... zależy nam na pomocy doraźnej ratującej życie - na miejscu , kiedy sytuacja i stan Dawida tego wymaga - by po konsultacji z Warszawą pomoc była lub ewentualnie zapewniono transport karetką do Centrum Zdrowia gdzie lekarze wiedzą jak leczyć , nie boją się podejmowania kolejnych kroków co do podania leków, a i miejsce dla dziecka zawsze tam jest... nieraz sytuacja nie pozwala na to by rodzic, w takim stanie w jakim był Dawid wczoraj ,sam przewoził dziecko taki czas bez ewentualnej pomocy ... pomijając procedury i wszystko inne - nam zależy na życiu naszego dziecka... czy naprawdę jeszcze wielokrotnie musi takie coś nas spotykać... czy naprawdę nie godząc się na leczenie w tym szpitalu co nagminnie nas odsyłają nie może syn uzyskać pomocy ani na miejscu ani karetki do CZD gdzie lekarze wiedzą jak pomóc... czy w przyszłości mąż musi sam w takim stanie dziecko przewieść tyle kilometrów bez sprzętu medycznego i innej pomocy , z myślą czy będzie w stanie pomóc swojemu dziecku lub patrzeć na jego cierpienie... Boże daj nam siłę by pokonywać takie trudności, Dawidek niech wytrwa leczenie a przy nas byli ludzie którzy są w stanie pomóc naszemu synkowi!
    Czytaj więcej
  • Nie otrzymał czwartej dawki chemii... po ostatniej trzeciej powtórzyło się to co zawsze - spadek wyników, przetaczanie płytek. Małopłytkowość uniemożliwiła dojazd do Warszawy - by uniknąć wystąpienie wylewu podczas długiej podróży Zamość podjął się przetoczenia. Dalsze złe samopoczucie i wyniki uniemożliwiają kontynuację leczenie chemią. Ile nasz Dawidek się nacierpi...
    Czytaj więcej
  • Dawidek otrzymał 2 dawki chemii jednocześnie - ale jak na razie jest wszystko w porządku... mimo dwóch silnych dawek , ma siłę na zabawy i naukę , z jedzeniem też nie ma obecnie problemu ... oby tak dalej... w piątek kolejna dawka chemii... trzymamy za Dawidka kciuki - da radę!
    Czytaj więcej
  • Święta i Wigilia za nami a przed wszystkimi Nowy Rok... Od całej naszej rodziny i Dawidka życzymy wszystkim Błogosławieństwa od Bożej Dzieciny by w Nowym Roku życie każdego było spokojniejsze , pełne wiary , zrozumienia dla siebie i innych ale przede wszystkim życzymy spełnienia tych najskrytszych marzeń , które zna tylko nasze serce... Wiem , że wiele osób modli się za nas i naszego synka. Dziękujemy! Z pewnością dzięki Wam te święta były dla nas wyjątkowe... Dawidek od miesiąca nie otrzymuje chemii z racji niskich wyników badań. Najlepiej jakby leczenie było regularne ale stwierdziliśmy, że tak miało być - Dawidkowi nawet zaczęły odrastać włosy, na wigilię skosztował potraw i nie męczyły go dolegliwości jak to bezpośrednio po chemii. W spokoju i bez czuwania w gotowości czy coś się stanie - mogliśmy wspólnie przełamać się opłatkiem , złożyć życzenia... Wyjątkowe święta i jedyny czas jak do tej pory kiedy Dawidek bez braku sił wyprostowany , wspólnie z nami zasiadł przy stole nie musząc spożywać posiłku w swoim łóżku... Jego uśmiech i nasza radość - jakie to cenne dla naszej rodziny... oby takich chwil w naszym życiu i Waszym było jak najwięcej w Nowym Roku - byście mieli jak najwięcej powodów do radości i uśmiechu.
    Jutro wyruszamy na chemię, którą trzeba w końcu podać - ale dzięki tym świętom i Błogosławieństwu Bożej Dzieciny - Waszym modlitwom i wsparciu - jedziemy do Warszawy z wiarą na lepsze . Dziękujemy....
    Czytaj więcej
  • Obecnie złe wyniki uniemożliwiają podanie chemii... leczenie przeciągnie się o kolejne tygodnie. Wyniki znów ulegają pogorszeniu.

    Żaden człowiek nie wie co w życiu go spotka.... żyjemy chwilami - nie myśląc o tym czy jutro będziemy potrzebowali pomocy?! Kiedy taki czas nadchodzi - nie łatwo jest sobie z tym poradzić..... Ciężko jest przyjąć tak ,,po prostu" pomoc, której dotychczas nie potrzebowaliśmy. Jeszcze ciężej czasem przyznać przed sobą , że faktycznie jej potrzebujemy. Wtedy ,,może i niestety" ale jednak - musimy schować samodzielność i samowystarczalność do ,,kieszeni" - by pozwolić innym ludziom otworzyć serca.
    Dziękujemy wszystkim za wszelką pomoc !!!
    Czytaj więcej
  • Jest w domu... dostał leki i płytki krwi. Nie wystąpiły żadne powikłania w czasie transportu karetką. Za kilka dni gdy wyniki unormują się to otrzyma kolejną dawkę chemii. Wdzięczni jesteśmy lekarzam z Centrum Zdrowia Dziecka... tyle dzieci leczą lekarze z onkologii a zawsze w sposób wspierający i z szacunkiem przekażą najpotrzebniejsze informacje ale i te na które rodzic potrzebuje odpowiedzi. Zawsze po rozmowie z nimi rodzice są spokojniejsi i pewni że ich dzieci otrzymują najlepszą poradę, leczenie i pomoc....
    Czytaj więcej
  • Prosimy o modlitwę za Dawidka. Właśnie jest ratowanie jego życia... Od kilku dni zgodnie z zaleceniami Centrum Zdrowia Dziecka - wykonywaliśmy morfologię obserwując spadek płytek krwi z nadzieją na ich wzrost. Ostatnio jak opisywałam syn miał już przetaczane płytki i 2 dawki krwi. Była to pomoc na krótki czas gdyż niestety jego wyniki za szybko zaczęły spadać. W dniu dzisiejszym wyniki na tyle złe , że nie możemy z synem ryzykować transportu na Warszawę. Zagrożenie życia - co do wystąpienia w każdej chwili wylewu do głowy czy innych części ciała uniemożliwia tak daleki transport. W naszym mieście - Zamościu nie ma dla niego ratunku. Jak przyznali lekarze nawet nie wiedzą jak i nie mogą mu pomóc . Dostał transport i ratowników - w obecnej chwili jest przewożony do Szpitala w Lublinie. Prosimy o modlitwę by Dawidek w porę otrzymał pomoc.
    Czytaj więcej
  • Przedwczoraj wrócili z Warszawy - mąż z Dawidkiem - z Centrum Zdrowia Dziecka ... ostatni wyjazd był bardzo stresujący dla nas. Dawidek czuł się dobrze - dzień wcześniej był u niego trener piłki nożnej J. Zięba wraz z komendantem policji . Przyjechali z prezentami dla synka - Dawidek był tak ucieszony , że po wizycie gości jedzenie bez problemu jakoś ,,było" i z piciem problemów zero a jego zew. samopoczucie jak najlepiej. Jednak postanowił mąż zrobić kontrolne badania dnia kolejnego mimo iż nie było zaleceń z Centrum Zdrowia Dziecka. Zadzwonili aż z laboratorium do nas - syna wyniki były tragiczne zagrażające jego życiu każdej minuty... Baliśmy się czy z tak złymi wynikami możemy przewieść go do CZD swoim samochodem czy jednak wyłącznie może być przewieziony karetką... Od momentu rozpoczęcia przez Dawidka leczenia jeszcze nigdy jego wyniki nie były tak złe. Na miejscu przy pilnym przyjęciu podali płytki krwi oraz przetoczyli krew. Dnia kolejnego otrzymał kolejną dawkę krwi. Obecnie ma ostrą leukopenię - nie może kategorycznie wychodzić na dwór, nie może przyjmować żadnych gości a nauczanie indywidualne kontynuować można z nauczycielami wyłącznie zupełnie zdrowymi bez jakichkolwiek przeziębień... Czujność należy mieć na stany gorączkowe , które w każdej chwili mogą się pojawić a wtedy należy w trybie pilnym z synem zgłosić się na oddział onkologi w CZD . Jak wspomnę syn może być leczony wyłącznie w Warszawie z powodu anaplazji - z tej też racji zakwalifikowany do protokołu I HR. Jego leczenie jest kosztowne - gdyby nie pomoc wielu osób z pewnością było by to dla nas utrudnione. Pragniemy podziękować wszystkim ,którzy nam pomogli i pomagają - dzięki Wam leczenie jest kontynuowane. Pokój Dawidka dzięki pomocy wielu osób został urządzony. Syn marzył o swoim pokoju - to marzenie zostało spełnione - Dziękujemy ! !!
    Czytaj więcej
  • Dzisiaj otrzymał dopiero chemię... długo powikłania trzymały Go... leczenie się wydłużyło ... jest wynik tomografii..... kontrast zaciemnienia jest mniejszy czyli złośliwość guza zmniejszyła się - przerzutów też nie stwierdzono... centrum ogniska guza jednak zostało a może i złośliwość jest mniejsza ale jest.... powiem szczerze że nie na takie informacje oczekiwałam . Mam żal sama nie wiem do kogo i o co?! Dawid miał najsilniejszą dawkę promieniowania i najdłużej był naświetlany z wszystkich dzieci w CZD czemu tak ?.... Pani dr. onkolog prowadząca na początku leczenia powiedziała słowa,, jak przy pierwszym leczeniu nam się nie uda to zapewne przy żadnym" ... najsilniejsze leczenie wytrwał Dawidek - czemu i ten nowotwór trwa nadal.... tak silne leczenie agresywne.... czemu? chemia podtrzymującą musi być kontynuowana do sierpnia o ile synek nie będzie się wikłał wtedy wszystko się przedłuża... właśnie urządzamy pokój Dawidka - to ostatnio oprócz szpitala całe jego centrum życia - jeśli ktoś chciałby wesprzeć nas finansowo by zapewnić Synowi jego przyjazny własny pokój który jest mu niezbędny - będziemy z serca wdzięczni... tak czasem życie jest niesprawiedliwe? mały chłopczyk ,,uwięziony " w pokoju - ,, przykuty" do łóżka ... oto co kilku centymetrowy guz może uczynić.... gdy nasz mały synek wygląda przez okno to mówi że widzi cały świat.... nie życzę nikomu tych cierpień co przeżywamy całą rodziną będąc naocznymi świadkami emocji i cierpienia swojego dziecka... Jemu się należy najlepszy pokój za te cierpienia - teraz to jest jego najbliższe marzenie....
    Czytaj więcej
  • Dawid przez jakiś czas nie otrzymywał chemii , jego leczenie przedłuży się. Jego ,,ciężki " stan zdrowia, złe wyniki , zupełny brak apetytu , bóle różnego pochodzenia wymęczyły go zupełnie. Poprawa dopiero od wczoraj ... w przyszły piątek gdy wyniki poprawią się znacznie będzie mógł kontynuować leczenie i otrzymać kolejną dawkę chemii by z każdym dniem być bliżej zakończenia ,,terapii"... nie poddajemy się - i życzymy naszemu synkowi by on też nigdy się nie poddał!!!
    Czytaj więcej
  • Dawidek nie mógł uczestniczyć w uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego. Z kolegami nie widział się praktycznie od Lutego nie licząc krótkich spotkań przed komunią Św. i podczas niej... Z najlepszymi kolegami z którymi przed chorobą spędzał większość swojego czasu - miał możliwość spotkania się na zaledwie dwie godz. przed wyjazdem na radioterapię , którą rozpoczynał jak przypomnę po 25 czerwca... Przebywa z tatem w Centrum Zdrowia Dziecka. Ostatnia dawka chemii podana 29 sierpnia powodowała u niego bardzo złe samopoczucie , zupełny brak sił - ciągłe zmęczenie. Wyniki spadły na tyle ,że została podana pierwsza dawka krwi ; jutro kolejna - po przetoczeniu według uzgodnionego toku leczenia będzie mógł przyjąć kolejną chemię podtrzymującą. Kolejne dawki 12 września i 19 września jeśli leczenie nie przesunie się z powodu złych wyników. Dawid powinien rozpocząć nauczanie indywidualne w domu ale obcy jego stan zdrowia nie pozwala i na taki tok nauczania ... Tak nam przykro gdy widzimy jak nasz syn cierpi... odebrane mu zostały wszelkie chwile związane z jego dziecięcym światem : relacje z rówieśnikami, gra w piłkę nożną, jazdę rowerem, zabawy, spotkania w szkole i po za nią , nawet ostatnio wyjścia na spacer.... Ostatni cały tydzień po powrocie z chemii spędził w łóżku a każdy wysiłek związany z chęcią wyjścia na podwórze lub zagrania z braćmi w grę planszową kończył się zawodem i silnym zmęczeniem. Teraz jego życie wypełnia ścisłe zalecenia lekarzy połączony z rygorystycznym leczeniem , które z każdym dniem odbiera mu coraz bardziej przyjaciół z otoczenia . I chodź my jako rodzice staramy się z wszystkich sił wynagrodzić mu te odebrane - jak , że ważne dla jego rozwoju chwile, to i tak to nie to samo! Mimo wszystko Dawid ma świadomość iż wiele osób wspiera nas i jego w tym leczeniu - za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Dziękujemy.
    Czytaj więcej
  • Od tygodnia przebywamy w Zamościu. Dawid ma całkowity brak odporności. Właśnie trwają wakacje, dzieci w najlepsze korzystają z wolnego czasu... Nasz syn nie może sobie na nic pozwolić. Przy niskich płytkach krwi i braku odporności nie jest możliwe aby wspólnie z rówieśnikami cieszyć się wolnym . Nie może do kolegów, oni nie mogą go odwiedzić. Udało się przetrwać kolejne etapy leczenia - dla nas to wiele, nawet bardzo. Dla Dawidka to ostatnio nie istotne. Długa walka , którą tak naprawdę dopiero rozpoczął - przyczynia się do rozchwiania emocjonalnego.Wiemy, ma przecież do tego prawo, każdy nie wytrzymał by tyle co on do tej pory. Ale nie ukrywam , że chwilami jest bardzo ciężko... Tym bardziej, że nasza rodzina składa się jeszcze z trójki pozostałych dzieci , które też mają swoje potrzeby. Choroba syna , jego emocje wpływają na nas wszystkich. Gdy do tego dojdzie rozmyślanie czy będzie stać nas na dojazdy do Centrum Zdrowia Dziecka na kolejne etapy leczenia sytuacja napięcia rośnie. Przed nami kolejne wyjazdy- kolejno koniec sierpnia , 8 i 12 września... w niespełna jednym miesiącu będzie ok 4 lub 5 wyjazdów. Trzy najbliższe są już zaplanowane przez lekarzy z CZD. Nie ukrywam ,że w danej sytuacji , kiedy mąż był zmuszony porzucić pracę i nie ma możliwości obecnie na podjęcie jakiejkolwiek z racji częstych wyjazdów do Warszawy - jest nam ciężko . Po opłaceniu stancji, praktycznie większość lub można powiedzieć , że całość naszych funduszy ,,ucieka" na leczenie syna. Każdy wyjazd to koszt 300zł na paliwo by dojechać na leczenie i z powrotem powrócić do domu. Nie licząc przejazdu są też koszty związane z wyżywieniem dla syna i opiekuna... Czasem przy przepustkach konieczność wynajęcia pokoju w hotelu szpitalnym. Już za kilka dni rozpocznie się kolejny rok szkolny gdzie dzieci spotkają się wspólnie. Dawid chciałby uczestniczyć w uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego tym bardziej , że jest to już 4 klasa i nowa Pani wychowawczyni. Czy pozwoli mu na to jego stan zdrowia - tego dzisiaj nikt nie jest w stanie przewidzieć. Pewne jest , że czeka go kolejny cały rok walki z tak straszną chorobą nowotworu mózgu IV stopnia . Będzie miał nauczanie indywidualne, a jego relacje z rówieśnikami każdego dnia zanikają . Prosimy osoby , które maja możliwość wsparcia nas finansowo o chodź najmniejszą pomoc za którą będziemy bardzo wdzięczni. Dzięki każdej pomocy nasz syn ma szansę na kontynuowanie leczenia , wyleczenie i kolejno- na co czeka z upragnieniem - spotkania z rówieśnikami. Dziękujemy za każdą pomoc.
    Czytaj więcej
  • Przebywamy obecnie na radioterapii. Dawidek ma najsilniejszą dawkę promieniowania. W ostatnim badaniu - przy rezonansie magnetycznym - wykonywanym przed naświetlaniem okazało się iż ognisko nowotworu pozostało . To co wcześniej lekarze uważali jako zrost wew. głowy po operacji usunięcia guza okazało się pozostaniem części tego guza a tym samym centrum nowotworu tj. ognisko . Jest ok 5mm na 7mm , mamy nadzieję ,że radoterapia obsuszy to co pozostało nieusunięte podczas operacji. Największym problemem w tym przypadku jest fakt rodzaju nowotworu jaki stwierdzono u Dawida tj. ana-plastyczny. Komórki szybko mutują się i mogą bardzo szybko powodować odrastanie ognisk , zwiększanie nowotworu. Dawid skończył naświetlanie głowy wraz z kręgosłupem. Obecnie od dzisiaj zaczął naświetlanie samej głowy. Wyniki zaczęły spadać - ale i tak dzielnie się trzyma jak na takie dawki promieniowania. Jest jak na razie jedynym dzieckiem w CZD , które otrzymuje najsilniejszą dawkę promieniowania. Dotychczas był naświetlany ok 20 min - inne dzieci ok 5. 21 lipca miał przetaczane płytki krwi gdyż były już znacznie niskie by bez podania można było kontynuować naświetlanie. Po pomyślnym przetoczeniu - zgodnie z zaleceniami może w ciągłości leczyć się poprzez radioterapię. Przed nim kolejne dwa tyg. walki z chorobą. Okaże się co zwalczyliśmy - przed podawaniem chemii podtrzymującej. Prosimy o dalsze wsparcie i modlitwę.
    Czytaj więcej
  • 26 Czerwca Dawid rozpocznie sześciotygodniową walkę z chorobą poprzez radioterapię, która odbędzie się w Warszawie. Tak ważne jest dla nas rodziców a w szczególności chorego Dawidka by te sześć tygodni nie musiały być tyko cierpieniem i walką o życie lecz w szczególności czasem wspólnie spędzonym z najbliższą rodziną. Z serca dziękujemy za każdą nawet najmniejszą pomoc - rodzice Dawida. Ostatnio w naszej parafii odbył się festyn charytatywny przez wolontariuszy Caritas. Zebrane pieniążki są na leczenie syna . Pieniądze pozostają na subkoncie do czasu przedstawienia faktury zakupowej na Caritas. Caritas nie uwzględnia faktur paliwowych co do dojazdu syna na leczenie do Warszawy i powrotu do domu. Tym bardziej nie biorą w ogóle pod uwagę pobytu rodziców dziecka w hoteliku szpitalnym podczas hospitalizacji dziecka , ani wyżywienia. Nie można odliczyć ubrań na syna jak i środków typu kremy, maści , proszek hipoalergiczny (które stosujemy po cyklach chemioterapii). Mogą uwzględnić piżamę, rehabilitację (której obecnie syn nie wymaga), turnus rehabilitacyjny (na który i tak nie stać nas by opiekun mógł być z dzieckiem) turnus jest opłacany jedynie dziecku, leki i badania - i tj. Dawid mając IV stopień nowotworu praktycznie w większości przebywa w szpitalu gdzie leki otrzymuje podczas hospitalizacji. Jak deklaruje Caritas nie mogą tych pieniążków przeznaczyć na inny cel bo społeczeństwo mogło by się oburzyć ,że nie jest to na wyłącznie leczenie syna... My tak nie uważamy - przecież nie dla atrakcji jeździmy do Centrum Zdrowia Dziecka lecz by ratować życie Dawidka. Pobyt w hoteliku przyszpitalnym rodziców (na oddziale może być z dzieckiem jeden rodzic) posiłek, dojazd - są to koszty, które wiążą się ściśle z leczeniem syna . Obecnie jesteśmy bez pracy . Mąż zamknął działalność , ja sprawuję opiekę nad trójką dzieci tj 10 miesięcy, 5 lat i 12 latkiem. Tak ważne jest dla nas rodziców i syna by podczas sześciotygodniowej walki z chorobą być wspólnie, wspierać się i nie załamywać ... Jest to możliwe dzięki waszej wspólnej chociażby najmniejszej ofiarności. Po radioterapii czeka nas kolejny cały rok chemii podtrzymującej . Dawidek przystąpił dnia 19 maja do Pierwszej Komunii Św. W dniu wczorajszym z gorączką kolejny raz w trybie pilny z mężem zjechali do Warszawy - po drodze synek dostał krwotoku z noska a w szpitalu dwu krotnie zemdlał ... Dziś otrzymał pierwsza dawkę krwi, jutro oczekuje na kolejną. Wyniki spadły z dnia na dzień. Niestety nie mogliśmy pozwolić sobie by z nimi wspólnie pojechać do Centrum Zdrowia Dziecka - każdą złotówkę odkładamy na radioterapię by ten długi czas spędzić nie na rozłące lecz wspólnie i wytrwać w tym co spotkało naszą rodzinę. Dawid płakał całą drogę , że chce abyśmy z nim pojechali - z tond też nasilone krwawienie. Ostatnio poprzestał na relacjach z rówieśnikami, zaczyna je omijać wycofując się od kolegów. Nie chcemy aby stracił jeszcze możliwość przebywania z najbliższą rodziną podczas leczenia w CZD. Każda rozłąka rodziny jest dla nas silnym przeżyciem . Nasze życie jest ostatnio jak sinusoida , która raz idzie w górę by za chwilę zniżyć się do ,,punktu ostrzegawczego" . Gdy jest wysoko - są to chwile spędzone razem a Dawidek z uśmiechem mówi ,, Ja pogodziłem się z tym co mnie spotkało i staram się wytrwać ten czas , który jest teraz a potem minie" to czas szczęścia spędzonego wspólnie na patrzeniu na każdy wspólny uśmiech , na każdej chwili wytchnienia i cieszenia się detalami. A kiedy zapala się ,,punkt ostrzegawczy" to kolejna walka z każdą chwilą o życie dziecka , pytania ,,czy zdążymy na czas dojechać?", ,,czy nie zabraknie nam na to środków", ,,czy wyjdzie z tego" . Ja kiedy widzę męża z synkiem jak wsiadają do samochodu by kolejny raz, bez nas ,jechać na walkę z chorobą gdzie chodzi naprawdę już nie o zdrowie a cenę życia - łzy same mi lecą , rozżalenie że nie mogę być z nimi bierze górę , serce ich błogosławi by szczęśliwie dotarli a rozum krzyczy , że zaczyna być to za dużo jak na 4 miesiące ostatnio przeżyte w ciągłym stresie, licznych rozłąkach , myślach ,, czy zobaczę synka jeszcze ?" A tyle jeszcze przed nami - przecież to dopiero początek leczenia... Z pewnością dzięki waszemu wsparciu , modlitwach, ofiarności, wspierania - te ciężkie dla naszej rodziny chwile są jednak do udźwignięcia. Bóg nie daje nam więcej, niż możemy znieść”, I List do Koryntian
    Czytaj więcej
  • Dawidek oczekuje na 4 dawkę chemii ... nie wiemy jednak czy przyjmie ją w terminie... Bardzo zależy nam jak i synowi by została kolejna dawka podana zgodnie z uzgodnieniami w leczeniu , aby Dawid mógł przystąpić 19 Maja wraz z swoimi rówieśnikami do Pierwszej Komunii Świętej. W dniu wczorajszym w trybie pilnym Dawid został przyjęty na oddział onkologii w Centru Zdrowia Dziecka w Warszawie - Międzylesie z powodu trwających od 3 dni gorączek do 39,6 stopni C. Podawane leki przeciwgorączkowe stosowane naprzemiennie nie bardzo pomagały - wdrożony antybiotyk i wszelkie zalecenia do których się zgodnie dostosowaliśmy - od lekarzy prowadzących z CZD - nie przynosiły rezultatu. U Dawida wykryto leukopenię - dzisiaj dostał pierwszą dawkę krwi , jutro czeka go kolejna. Od chwili gdy dowiedzieliśmy się o chorobie syna tj. 10 Luty tego roku - nasz każdy dzień to wielka niewiadoma co przyniesie kolejny... Jednego dnia cieszymy się z każdego łyka wody, który Dawid jest w stanie przyjąć by następnego modlić się o jego życie. Od ostatniego przyjazdu z Warszawy minęło zaledwie kilka dni , nie zdążyliśmy jeszcze nacieszyć się domem i wspólnymi chwilami by choroba znów musiała nam odebrać te chwile... Podczas kilku dni pobytu w Zamościu Dawid przeszedł 3 kontrole morfologi krwi, był 2 krotnie hospitalizowany, aż niestety powrócił do Warszawy na leczenie szpitalne. Za pierwszym razem został nawodniony - gdyż Potas był tak niski co zagrażało jego życiu...Po lekach, kroplówce gdy trochę było lepiej - nawet udało nam się wyrwać z Dawidkiem na godzinny spacer po Zwierzyńcu - i chodź była to tylko godzina to tak cenna , że wspominam to jakby były to nasze najpiękniejsze wakacje...Uśmiech syna, nawet delikatne żarty , wspólna rozmowa, chwila zadumy - to cenne ... Człowiek zazwyczaj zauważa te ważne chwile i rzeczy nie raz za późno - dopiero gdy jakaś kurtyna spadnie i odsłoni co ważniejsze... My co prawda od dawna staraliśmy się żyć takimi chwilami - jednak teraz są one na pewno cenniejsze, bardziej wychwytywane... Wspominam jeszcze jak we Wrześniu wspólnie wybraliśmy się całą rodzina na ognisko do lasu - z dala od ludzi, z dala od sklepów od materializmu - by cieszyć się po prostu sobą na wzajem i jako rodziną ... Cały dzień tylko dla siebie nawzajem, bez sprzątania, gotowania, pracy, załatwiania, zakupów... Mam jeszcze przed oczami jak Dawid tam w lesie - biega z braćmi, palcami przeczesuje swoje dłuższe włosy, uśmiecha się co chwila w naszą stronę by zadawać kolejne pytania lub z czegoś zażartować, zbiera patyki na ognisko, wspina się na drzewo, rozkłada namiot , z tatem układa w ognisku ziemniaki , podaje mamie pieluszkę z samochodu dla najmłodszego braciszka - całując go w czoło i z rozpromienionymi oczami biegnie w stronę starszego - Kacpra by z nim wspinać się znów po drzewach... Teraz jest inny... - kiedy jest przy mnie mam siłę by uśmiechać się i dawać mu i sobie nadzieję na kolejne dni walki... Jednak gdy tylko wspomnę te chwile z przed choroby i te z teraz , szczególnie gdy nie ma Go przy mnie - to w sercu przepełnia mnie żal , że on jest jeszcze dzieckiem a tak musi cierpieć !?! Ubrania już zrobiły się za duże, kilogramy ubywają w oczach, włosy wypadły, ciężko z jedzeniem i piciem ... ale na szczęście jest coś co ani spadek wagi, ani żadne najcięższe nasze wspólne dni nam nie odbiorą - jest to WIARA - wiara ,że tak chce Ktoś kto jest wyżej od nas i On wie co czyni i jak wyglądać będzie każdy nasz kolejny dzień... On może zadziałać wszystko w naszym życiu i życiu Dawidka jeśli Jego będzie wola - uczyni cud ... W Nim ufność pokładamy - bo gdyby nie On to z pewnością już dawno poddalibyśmy się , załamali i nie mieli siły na dalszą walkę - która przecież co najważniejsze nie jest jeszcze przegrana - i z pewnością nie będzie! Tyle ludzi modli się za zdrowie naszego synka , tyle pomaga nam dobrym słowem, wspiera też finansowo - za każdą pomoc - nie zależnie czy to ta materialna czy duchowa - z serca dziękujemy - dla nas każda pomoc ma znaczenie i ma wielką wartość. Dzięki waszej pomocy, wsparciu jest nam z pewnością lżej w pokonywaniu codziennych kolejnych przeciwności losu związanych z chorobą syna. Szczególnie pragniemy podziękować szkole nr. 9 w Zamościu której Dawid jest uczniem , za duże zaangażowanie, pomoc , wsparcie finansowe.. pragniemy jednak z wyróżnieniem podziękować Pani Teresie Szumowskiej - wychowawczyni Dawida , która swoim poświęconym czasem, miłym słowem , wsparciem , pocieszeniem, zwykłym telefonem i tym z życzeniami świątecznymi - pokazuje jak człowiek może pomóc drugiemu , może być przykładem dla innych gdyż mając swoje życie, rodzinę , szkolne obowiązki - nie zapomina o innych a gdy widzi , cierpienie innych nie czeka na prośbę o pomoc a sama ją oferuje - nam zaoferowała i wsparła nas w tych dniach kiedy były dla nas najcięższe , kiedy jeszcze nie myśleliśmy, że tyle ludzi jest w stanie nam pomóc. Dziękujemy Po drugiej hospitalizacji w Zamościu ,( które trwały krótko - miały na celu jak najszybszą pomoc, doraźną pomoc ) - Dawid miał wysokie gorączki z którymi nie radziliśmy sobie, Warszawa zadecydowała o jak najszybszym powrocie na oddział onkologii. Bardzo zależy nam jak wspomniałam by w terminie Dawidek otrzymał 4 dawkę chemii - by mógł przyjąć Tego który nas umacnia... Jezu Ufam Tobie. Ty się tym zajmij.
    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Nasz synek Dawid ma 10 lat. Uwielbia piłkę nożną, którą interesuje się od 2 lat, a trenuje od roku. Jest ministrantem, a w tym roku oczekuje przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej. Od jakiegoś czasu syna bolała głowa, był senny... wszyscy byliśmy przekonani, że to nic groźnego… Może to dziwne, ale od jakiegoś czasu powtarzał sobie słowa ,,kto pomoże - Bóg pomoże", a w modlitwie jak mówił odnajdował spokój. 10 lutego Dawidek zaczął wymiotować, tracić równowagę. Wtedy karetką został przewieziony do Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Pawła II w Zamościu. Po wykonaniu badań lekarze nie mieli dla nas dobrych wieści - stwierdzono guz robaka móżdżku i ostre wodogłowie obturacyjne. Musiał przejść natychmiastową operację ratującą życie. Została założona mu na stałe zastawka komorowo - otrzewna. Następnie został przewieziony do instytutu ,,Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" w Międzylesiu. Został tam przyjęty na oddział neurochirurgii - wykonano operację wycięcia guza - o średnicy ok. 5cm. Guz okazał się nowotworem złośliwym mózgu - móżdżku i komory IV. Stwierdzono makroskopowo Medulloblastoma (rdzeniak zarodkowy), anaplastic type (WHO G IV) . Utkanie rdzeniaka z cechami anaplazji w postaci komórek z cechami pleomorfizmu, ogniskowe nagromadzenia ciałek apoplastycznych i licznych nieprawidłowych mitoz. Całość wskazuje na obecność rdzeniaka z grupy transkrypcyjnej non- WNT/non-SHH. Jest to meduloblastoza gorsza, czyli komórki szybko się mutują, szaleją, mogą powodować wznowienia ognisk, odrastanie guza. Kolejnym etapem po usunięciu guza jest agresywna chemia. Rokowania przeżycia pierwszych 5 lat leczenia u Dawidka to 50%. Z każdym kolejnym rokiem leczenia po 5 pierwszych latach wzrasta szansa na przeżycie i na wyleczenie. Obecnie przebywamy na onkologii w Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu. Dawidek będzie czterokrotnie przyjmował chemię w odstępach: 5 dni chemii/3 tyg. odczekiwania, później 3 dni chemii/3 tyg. odczekiwania. Następnie przez 6 tygodni radioterapia, a po niej przez kilka miesięcy ponownie leczenie chemią. Na obecną chwilę nasze leczenie jest uzgodnione z lekarzem prowadzącym na okres 1,5 roku. Po tym czasie przejdziemy kolejne badania, co do dalszego postępowania w leczeniu. Po operacji syn potrzebuje rehabilitacji, gdyż ma zaburzenia równowagi, chodu - potrzebuje "asysty" przy codziennych czynnościach. Obecnie ma problemy z mową i sprawnością manualną. Leczenie Dawidka będzie długie i kosztowne na co nie byliśmy i nie jesteśmy przygotowani . Dawid ma 3 braci - mieszkamy na stancji. Ja jestem po przejściach zdrowotnych - resekcji częściowej żołądka z wstawką i innymi schorzeniami. Mąż do momentu operacji pracował ciężko, by zapewnić nam jak najlepsze życie. Niestety, w obecnej sytuacji nie ma takiej możliwości, gdyż na zmianę musimy opiekować się Dawidem i dziećmi. Koszty leczenia obejmują rehabilitację mającą na celu spionizowanie syna i wycofanie zaburzenia równowagi, a także sprawności manualnej dłoni. Dopóki jesteśmy w Centrum Zdrowia Dziecka Dawid jest rehabilitowany na oddziale, natomiast po powrocie do domu rekonwalescencja synka częściowo będzie odbywać się w miejscu zamieszkania. Jeden dzień pobytu w hotelu przyszpitalnym „Patron” dla naszej rodziny to koszt 130 zł. Musimy zawsze ze sobą zabierać dwóch młodszych synów 4-letniego i 7-miesięcznego, którego karmię piersią. Koszty wyżywienia dla nas to ok. 100 zł dziennie. Do tego dochodzą wydatki związane z dojazdami do Warszawy i powrót do Zamościa, co trzy tygodnie podczas leczenia chemią. Dodatkowo potrzebujemy środków na zakup wózka, na którym będzie przewożony, dopóki nie powróci prawidłowy chód i nie miną zaburzenia równowagi. W razie pogorszenia stanu zdrowia w trybie pilnym będziemy zmuszeni jechać do Centrum Zdrowia Dziecka. Bardzo prosimy o wsparcie, rodziny, znajomych i wszystkich ludzi o dobrym serduszku. Pomóżmy Dawidkowi powrócić do zdrowia. Za wszelką pomoc serdecznie dziękujemy.

Wpłacający652

KJ
Ksawery Jurkiewicz
1 zł
IK
Ireneusz Kolasiński
50 zł
 
Dane ukryte
200 zł
 
Dane ukryte
6 zł
 
Dane ukryte
10 zł
TM
Tomasz Mróz
5 zł
 
Dane ukryte
1 zł
 
Dane ukryte
30 zł
 
Dane ukryte
25 zł
 
Dane ukryte
8,27 zł
Zobacz więcej

Komentarze30

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

570 466 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?